poniedziałek, 20 lutego 2017

Kristina Sabaliauskaitė 'Silva rerum' - saga wileńska

Okładka książki Silva rerum Książka ukazała się we wrześniu 2015 roku w wydawnictwie Znak w tłumaczeniu  Izabeli Korybut-Daszkiewicz. To pierwszy tom sagi, rozgrywającej się w XVII wieku na Litwie. Na polskie tłumaczenie oczekują następne tomy. 
Sporo o tej książce słyszałam. Wielu znajomych od książki chwaliło ją, więc z trudem zdobywałam tę książkę, żeby choć przeczytać. 
Autorka to Litwinka,  doktor historii, była dziennikarka i pisarka.


Kristina Sabaliauskaitė 2.JPG
Kristina Sabaliauskaitė, źródło zdjęcia: Wikipedia

Oto wyrywki z anglojęzycznej Wikipedii (bo po polsku autorka hasła nie ma):
In 2008 she debuted with a historical novel Silva rerum (published by Baltos lankos) about the life of a noble family in 1659-1667, the period after The Deluge. It became a bestseller with multiple editions and was pronounced "a literary event" in Lithuania, critically acclaimed and recognised by historians of culture, praised for the captivating storytelling and great attention to historical detail.


 In 2011 Silva rerum II, the sequel about the Great Plague of 1707-1710 and the Great Northern War was published by Baltos lankos and became a #1 bestseller nationally with multiple editions.

 In 2014 Baltos lankos published Silva rerum III - the third part of the novel, a number one bestseller, set in the mid-18th century and exploring the origins of the legend of the Righteous Proselyte of Vilna, Abraham ben Abraham.

 In November 2016 the final part of the tetralogy 'Silva Rerum IV' an account about the Enlightenment and the period of Polish-Lithuanian Commonwealth partitions has been published in Lithuania and went straight to number one on bestsellers' lists with a first print run selling-out in 3 days.

          ( https://en.wikipedia.org/wiki/Kristina_Sabaliauskait%C4%97)

Podsumowując powyższe: żeby przeczytać całość tetralogii należy znać litewski (musiałabym wskrzesić pradziadka Litwina). Następny wniosek, to taki iż jednak zaszłości historyczne chyba są, ze tyle lat mija, a my nie mamy tłumaczenia książki sąsiadów. Ale faktem jest, że literatura litewska w Polsce raczej nie jest wydawana. Mam taką książkę  Vytautasa Bubnysa 'Arberon' , 
wydaną na początku lat 90-tych na marnym papierze i bez zakończenia. Dostanie wersji pełnej jest niemożliwe. Inną przyczyną takiego opóźnienia w tłumaczeniu  może być ograniczona ilość tłumaczy z litewskiego, jak przypuszczam...
A chwaliłam się Wam, że moi dziadkowie mówili po łotewsku? A pradziadek z drugiej strony był najprawdziwszym Litwinem, który zakochał się w jędzowatej babce (co jest zagadką po dziś dzień, co taki dobry człowiek w niej zobaczył), poślubił ją około 1917, a potem zamknęli na całe dwudziestolecie granicę, więc on nigdy do domu nie pojechał. Tak więc mamy sporo do nadrobienia jeśli chodzi o literaturę litewską. 

Książka wciągnęła mnie na kilka dni. Jeśli miałabym mówić o skojarzeniach literackich to najpierw byłby to Czesław Miłosz i jego 'Dolina Issy', a następnie książki Jacka Dehnela. Im bardziej zagłębiałam się w powieść, tym więcej tego nowoczesnego, postmodernistycznego podejścia Dehnela widziałam w tej książce. Ale nie chcę przez to powiedzieć, ze to styl naśladujący, bo taki nie jest, ale że jest to styl nowoczesny, będący w trendach nowoczesnego pisarstwa historycznego, często odsłaniający maski historyczne, prawdę o ludziach spod patyny historii, prawdę o ludzkich dramatach i namiętnościach, o jakich wcześniej się nie mówiło.
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam w powieści jest brak nacjonalizmu. Autorka stworzyła postać mieszkańców tych terenów, takich jakimi byli. Główna rodzina Narwojszów to ród szlachecki, pewnie polski, ale czujący się mieszkańcami tamtych ziem, związany z Wilnem. I ja myślę, że w wielonarodowej Rzeczpospolitej Obojga Narodów tak to było, że nie zastanawiano się takimi kategoriami jak to w XX wieku zaczęto dzielić narody i mieszkańców.
 Akcja zaczyna się od skutków najazdu kozackiego w 1655 roku. Narrator mówi o trupach, rabunkach i gwałtach. W pamięć wbija się obraz zgwałconej i okaleczonej ksieni bernardynek wileńskich. Z tego najazdu do przedakcji wchodzi też obraz zamordowania rodziców i braciszka Jana Kirdeja Bironta, który  jest ważną postacią w książce. 'Silva rerum' jest więc sagą rodzinną rodziny Narwojszów. Można wywnioskować, choć nie jest to podkreślane, co powiedziałam powyżej, że była to rodzina o tradycjach polskich. Ale nie jest to taka  przynależność narodowa, jaką znamy z XX wieku, ale raczej przynależność do miejsca, do króla, do religii, do wspólnoty intelektualnej. Rozbieżności z miejscową ludnością, co widać w losach tego okolicznego chłopca, który bawił się z Urszulką i Kazimierzem. Myślę, że konflikty społeczne wówczas właśnie wynikały z ogromnego zróżnicowania majątkowego, z różnicy wykształcenia, z tego, że książka i edukacja były sprawą szlachecką. 
Akcja książki rozwija się płynnie. Z dworku szlacheckiego przenosi się na większość książki do Wilna, który 11 lat po najeździe kozackim znów się odbudowuje. Autorce udało się pokazać, w czym tkwiła siła witalna takich miast kresowych: w uniwersytecie, w spragnionych wiedzy studentach, w cudzoziemcach przynoszących ciekawe zwyczaje i umiejętności, jak Francuz z książki. A ciekawość świata młodzież wynosiła z domków szlacheckich, których stać było na edukację. Drogi bliźniąt Urszuli i Kazimierza ułożyły się diametralnie różnie. Ale coś ich łączyło, coś co wpoił im ojciec, godzinami rozmawiając o przyrodzie, o ludzkim ciele: łączył ich scepytycyzm do zastanych prawd. Oboje sami chcieli dość do 'swoich prawd', chcieli zrozumieć siebie, nawet jeśli by to oznaczało konflikt z otoczeniem. 
Wielką zaletą książki jest styl pisania. Jest to monolog wewnętrzny, bardzo stylem przypominający mi właśnie pisarstwo Jacka Dehnela, takie postmodernistyczne, podważające skostniałe formy, a mówiące o tym, co naprawdę czuli ludzie. Wahania Urszuli w klasztorze bardzo mi przypominały powieść Dehnela 'Matka Makryna', w której też autor obnaża obłudę religijną, fanatyzm jednych i cynizm innych i poświęcanie ludzi dla formy.  
A przy tym całym obnażaniu pozorów, historia Urszuli to wspaniała opowieść o miłości od pierwszego wejrzenia. Autorka niesamowicie opisuje stany emocjonalne bohaterów, ich rozterki i przeżycia. 
Drugi wątek to dojrzewanie psychiczne Kazimierza, który swoją drogę życiową znajduje na uniwersytecie. Wątek osobisty jest tylko lekko zaznaczony. Pierwszy tom zaczyna i kończy opowieść o seniorach rodu: Elżbiecie i Janie Macieju. To z kolei jest opowieść w stylu sielsko-dworkowym, ale pełne śmierci, cierpienia, odejść i śmierci.

Podsumowując, książka jest wspaniałą sagą kresową, niesamowicie wciągającą powieścią z tłem historycznym, ale i nowoczesną powieścią postmodernistyczną, która sięga do wielu gatunków powieściowych, aby z tego wyciągnąć prawdę o bohaterach, obnażyć pozory i ukazać prawdziwych ludzi, z ich wątpliwościami, wadami i zaletami. 
Daję książce 9 gwiazdek. 
I czekam na dalsze tomy!

15 komentarzy:

  1. Niestety te czasy nie s,ą moimi ulubionymi w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest więcej o ludziach niż o historii. Jakbyś się przełamała, to nie pożałowałabyś. Ale jak chcesz.

      Usuń
  2. Moje korzenie też są pokręcone. Prababcia była Gruzinką a pradziadek Austriakiem:)Książki na tę chwilę nie przeczytam, bo jest u mnie niedostępna;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to ciekawe korzenie! Ale skoro Gruzja w przeszłości to trzeba przeczytać 'Ósme życie"!
      Szkoda, że nie przeczytasz.

      Usuń
  3. Chodzila za mna ta ksiazka, ale ostatnim razem jak bylam w Polsce nie udalo mi sie jej zdobyc. Dopisuje do mojej dlugiej listy zakupow, moze tym razem bede miala wiecej szczescia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ciężko ją zdobyć. A właśnie dowiedziałam się, że autorka nie chce publikować jej w ebooku.

      Usuń
  4. uwielbiam sagi kresowe!! uwielbiam! już zapisałam sobie ją na listę
    serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo dobrego słyszałam o tej książce, choć przynajmniej poczyniłam kroki by ją przeczytać, bo na półce już zagościła. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć czas, bo Twoja recenzja potwierdza, że warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się ją szybbko, jak już się zacznie ;)

      Usuń
  6. Książkę uwielbiam, żałuję, że nie ma dalszego ciągu po Polsku, trzeba będize szukac po angielsku bo po litwesku nie chce czytac. Problem w tym,że tak ksiażka była świetnie prztełumaczona, jej język niezwykły. Kresy do mnie przemawiają,a ta książka mnie zachywciła zwłaszcza niezwykłe ujęcie historii miasta. Jestem ciekawa jak autorka poradziła sobie z XVIII wiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisała do mnie jedna pani, która była na spotkaniu autorskim z autorką i tłumaczką, że tłumaczenia następnych części już są, tylko problem leży w prawach autorskich. Zobaczymy jak to się skończy.
    A po litewsku nie potrafiłabym niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jak tam - są jakieś nowe wieści na temat 2 i 3 tomu? Już tyle czasu minęło od wydania pierwszego tomu, a Znak ciągle milczy... Bardzo chciałabym przeczytać kontynuacje, ale po litewsku nie dam rady :-( Nie rozumiem, o co chodzi w tej całej sprawie - dlaczego nie wydadzą książek, skoro tłumaczenia już mają? :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie, żadnych wieści. Pewnie ludziom znudzi się czekać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...