sobota, 4 lutego 2017

Richard Flanagan 'Pragnienie' - czy nasze pragnienia można ujarzmić i oceniać moralnie?

RECENZJA PREMIEROWA
Książkę skończyłam czytać wczoraj, ale pół dnia zajęło mi otrząśnięcie się z niej. Jest to powieść, która ma nami wstrząsnąć jako ludźmi. I tak czyni. 
Ukazała się dwa tygodnie temu, bo 11 stycznia 2017 roku w Wydawnictwie Literackim. Jest to czwarta powieść Flanagana w tej serii Wydawnictwa Literackiego. Rozpoczęto wydawanie tych książek w 2015 roku najpiękniejszą powieścią tego autora, ale i najpóźniejszą chronologicznie, bo 'Ścieżkami Północy": moja recenzja
Następnie Wydawnictwo Literackie wydało dwie wcześniejsze  powieści tego autora: w lutym ubiegłego roku powieść z 1997 roku 'Klaśnięcie jednej dłoni': moja recenzja, a następnie w październiku ubiegłego roku powieść 'Księga ryb Williama Goulda' powieść z roku 2001, wydaną już w Polsce w 2004 roku: moja recenzja. 
W styczniu mamy przyjemność czytać  'Pragnienie', powieść z 2008 roku, a w czerwcu ukaże się 'Śmierć rzecznego przewoźnika'. 
 Richard Flanagan jest pisarzem tasmańskim, australijskim. ZA powieść 'The Narrow Road to the Deep North'  uhonorowany został nagrodą Bookera oraz Commonwealth Writers' Prize. I to od 'Ścieżek Północy' polscy czytelnicy, w tym ja, pokochali powieści tego pisarza. Według mnie należy je czytać właśnie w takiej kolejności, w jakiej wydaje je Wydawnictwo Literackie.
Autor, Richard Flanagan
Ja każdą kolejną powieść Flanagana traktuję jako ucztę duchową i czuję się uszczęśliwiona, że dzięki przygodzie z blogowaniem mogę posiadać te książki na półce. Ale nie o posiadanie książek chodzi w tej prozie, ale o to, że powieści Flanagana zmieniają nasze myślenie o nas samych. 
Pomyśleć można, że Tasmania od Polski jest daleko, więc co mają ze sobą te dwa światy. Ja uważam, że właśnie Flanagan oraz kataloński Cabre, najbardziej podobnie do Polaków odczuwają świat. Według mnie pisarz ten pokazuje życie jako dwoistość. I ta dwoistość jest stałym i najważniejszym motywem jego książek. Oraz coś jeszcze, ale o tym w następnym akapicie. Najpierw dwoistość. W poprzednich powieściach, ale i w 'Pragnieniu', świat jest okrutny i twardy. Życie jest zmaganie się w walce o podstawowe środki do życia. W 'Pragnieniu' jest też coś jeszcze. To twarde życie w książce dotyczy 'podwładnych Państwa Gubernatorstwa: zesłańców i niedobitków aborygeńskich, natomiast środowisko, które adoptowało dziewczynkę, jest środowiskiem tzw. dobrego tonu, które żyje według norm elity brytyjskiej. 
Druga strona tej dwoistości życia to sztuka, kultura. W poprzednich książkach sztuka była dla bohaterów książek czymś, co świadczy o byciu człowiekiem, co oddaje pragnienie duchowości, piękna i sprawiedliwości, po prostu świata idealnego. I tego spodziewałam się po 'Pragnieniu'. Tymczasem książka okazała się bardziej skomplikowana niż myślałam. 
W 'Pragnieniu' sztuka nie jest już ocaleniem. Sztuka jest wymówką kolonizatorów, żeby pokazać siebie z lepszej strony, jako ludzi cywilizowanych, sztuka jest usprawiedliwieniem i fałszem. Pewnie dlatego, że w przeciwieństwie do poprzednich powieści nie powstaje z głębi serca, albo nie jest tak prostą zależnością, jak by się zdawało. 
W powieści akcja idzie dwutorowo i nielinearnie. Nie mam następstwa chronologicznego. Wydarzenia wynikają z tego, co tkwi w bohaterach. Z jednej strony poznajemy historię gubernatora wyspy  na Ziemi Van Diemena sir Johna Franklina i jego żony Jane, którzy adoptowali aborygeńska dziewczynkę Mathinnę.
Akwarela z 1842 roku przedstawiająca Mathinnę, obraz autentyczny, autorstwa Thomasa Bocka, źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Bock

 Jednocześnie dowiadujemy się już na początku powieści, że po kilku latach Sir John wraz załogą i dwoma statkami zginął w lodowych wodach Morza Arktycznego podczas ekspedycji, której celem ma być odkrycie mitycznego Przejścia Północno-Zachodniego. Gdy w prasie brytyjskiej ukazały się pogłoski o tym, że jakoby Eskimosi odnaleźli ślady ekspedycji świadczące o tym, że doszło tam do kanibalizmu, Lady Jane, wdowa po gubernatorze próbuje oczyścić męża z zarzutów 'o barbarzyństwo', prosząc najpopularniejszego pisarza brytyjskiego Dickensa o napisanie sztuki, która pokaże Sir Jona w świetle heroicznym. Dickens zgadza się. Stopniowo poznajemy małżeństwo Dickensa i jego problemy. Oba wątki, ten dotyczący Mathitty oraz ten mówiący o Dickensie są wstrząsające i bardzo ciekawe. 
Mówiłam wcześniej o dwoistości świata powieści Flanagana. Według mnie w 'Pragnieniu' Flanagan pokazał, że te pragnienia w człowieku, nawet żyjącym w ciężkich warunkach nie zawsze przynoszą spełnienie. A nawet zawsze prowadzą do katastrofy. Bo świat Tasmanii nie był światem poetyckim. Tam rządziła przemoc, znęcanie się nad słabszymi, poniżanie ludzi, traktowanie ich jak zwierzęta. Flanagan według mnie pokazuje w swoich powieściach tożsamość australijską, wyrosłą na gruncie cierpień zesłańców oraz wymordowania Aborygenów przez garstkę Brytyjczyków, mających tam władzę. Ale zesłańcy, nawet w 'Pragnieniu' wiedli los zbliżony do siebie, czyli potworny. Mathinna pod koniec książki została zdana sama na siebie i wrzucana w świat nędzy, brudu, prostytucji, chorób wenerycznych i wszy. Bo poza obrębem pałacu gubernatora świat był właśnie taki. Lady Jane, gdy przestała być gubernatorową, przecież po prostu wróciła do Anglii, żeby znów 'obracać się w towarzystwie'.
 Książkę autor opatrzył cytatem z Fiodora Dostojewskiego: 
'Otóż, proszę państwa, rozsądek to dobra rzecz, to bezsporne, ale rozsądek to tylko rozsądek i zaspokaja jedynie potrzebę rozumowania w człowieku, chcenie natomiast jest przejawem pełni życia...'
Drugi cytat pochodzi z Księgi Koheleta:
 '...czego nie ma, tego nie można liczyć'. 

'Pragnienie' jest powieścią o 'chceniu', o pragnieniu. To pragnienie w poprzednich powieściach Fanagana, według mnie, było pozytywne, bo zesłańcom, imigrantom, jeńcom wojennym pokazywało, że warto marzyć o miłości, rodzinie, o sztuce, a tutaj w tej powieści jest siłą destrukcyjną, a jednocześnie czymś, co ma każdy człowiek. Trudno jest od razu ocenić tę książkę, ale we mnie sprawiła ona, że zaczęłam się zastanawiać nad motywami naszego postępowania. Przecież Lady Jane chciała dobrze. Pragnęła dziecka, chciała je wychować po europejsku i dla tego celu tłumiła swoje rodzące się uczucia macierzyńskie. Jej mąż uległ namiętności. Inaczej było z Dickensem. On był nieszczęśliwy i stopniowo zaczynał sobie zdawać sprawę ze swoich uczuć. Uczucia drugiej strony, czyli żony, pokazano na trzech stronach 160-162, i wynika z nich jasno, że została ona bardzo skrzywdzona. Dickens okazał się świnią, po prostu. Ale i takim epitetem można opatrzyć Gubernatorostwo, którzy zabawili się życiem aborygeńskiej sieroty Mathinny. 

Do dłuższego przemyślenia są sprawy istnienia dobra i zła i tego jak dalece nasze zachowanie zależne jest od warunków w jakich żyjemy, a także do przemyślenia jest nasze myślenie o zachodniej cywilizacji. 
Autor australijski staje w kontrze do myślenia brytyjskiego, pokazując, że jego kraj nie powstał jako kalka Wielkiej Brytanii, ale powstał z cierpienia wspólnego jego przodkom. Mnie to oburzenie Lady Jane i te pełne wyższości rasowej poglądy Brytyjskich bohaterów powieści drażniły, bo w naszym kraju, który doświadczył wojen i holokaustu (którego przecież Polacy też byli ofiarami), to, że człowiek jest zdolny do najgorszego zła, nie jest czymś odkrywczym. Ale w świecie to wciąż jest odkrywcze, takie drażnienie samouwielbienia, tego przekonania, że Europejczyk niósł kaganek oświaty światu. Przecież to kolonializm w poprzednich stuleciach nauczył świat mordowania całych plemion i narodów. 
We mnie ta książka obudziła na nowo chęć do przeczytania 'Łaskawych' Littela. 

Na koniec odeślę do bardzo ciekawego wywiadu, jaki pani Marta Bartosik, opiekująca się ta książką w Wydawnictwie Literackim, przeprowadziła z Richardem Flanaganem: 
Flanagan opowiada o wcześniejszych niż europejski holokaustach, o tym, że jego twórczość nie jest antybrytyjska,  o odniesieniach do Josepha Conrada, o tym, że Europa leczy traumy zapominając i wypierając trudne sprawy, o tym, że jego wzorami kulturowymi w literaturze byli pisarze z obu Ameryk i Europy Środkowej (czyli moje podejrzenie o bliskości kulturowej i o jakimś rozumieniu się z nami Polakami, jest trafne...). Oto cytat z tego wywiadu:
Jesteśmy krajem anglojęzycznym i byliśmy kolonią brytyjską – również mentalnie. Brytyjczycy zajmowali się branżą wydawniczą. Własne wydawnictwa mamy dopiero od 40 lat, a wcześniej mogliśmy czytać jedynie brytyjskie i amerykańskie książki. Dickens był bardzo popularnym pisarzem, ale mogę mówić tylko za siebie – dla mnie literatura angielska nie była ważna. Swoją Tasmanię, swoją Australię odkryłem poprzez książki pisarzy z obu Ameryk i Europy Środkowej. Nie odkryłem jej za sprawą książek brytyjskich – opowiadały one o świecie, jakiego nie rozpoznawałem.

Podsumowując, książka wywołała we mnie niezwykłe emocje. Przez większość książki byłam rozdrażniona taką a nie inną kompozycją, ale w sumie książka poruszyła we mnie ważne struny. Uważam, że twórczość tego pisarza jest bardzo ważna, bardzo potrzebna i spójna wewnętrznie. Każda książka pokazuje w inny sposób te same 'elementy układanki', budując w ten sposób literacki obraz świadomości narodowej. 'Pragnienie' mówi o tym, że Europejczycy niszczyli podbijane narody, że ta 'cywilizacja', którą nieśli ogniem i mieczem, była cywilizacją śmierci. I nawet trudno jest ocenić, czy działo się tak dlatego, ze ulegano 'chceniom', czy dlatego  że nie. Myślę, że najlepiej, gdyby nie ingerowano w życie Aborygenów, nie podbijano ich świata, zostawiono ich w spokoju....
 Nie wiem czy moja recenzja jest spójna, bo książka wywołała więcej pytań niż odpowiedzi, więc z góry przepraszam czytelników.

Daję książce 10 gwiazdek

Za książę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:
naglowek_aa439b069e.gif.gif?sum=4d025b0a

8 komentarzy:

  1. W takim razie będę czekać na wrażenia z lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałaś znakomicie wyraz swoim emocjom.
    Taka książka pobudza do refleksji i zadawania pytań.
    Wielka Brytania nie zapisała się złotą zgłoską w nowożytnych czasach jeżeli chodzi o świat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pozory sprawia ładne. Świetnie to pozostało pokazane w powieści. Nie jest oczywista, bo idzie dwutorowo, ale w sumie, w efekcie jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro literatura zmusza do zadawania pytań, to znaczy że pobudza czytelnika do myślenia. A przecież o to chodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko spotykam taką książkę, nawet pośród powieści tego autora dopiero ta tak mnie mocno uderzyła.
    Nie pamiętam czy Ty czytałaś ją już czy jeszcze nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wiesz, wreszcie zaczęłam przygodę z Flanaganem, i jestem zachwycona. Dziś rano zaczęłam czytać "Klaśnięcie jednej dłoni". Pisarz ma fenomenalne pióro. Myślę, że "Pragnienie" będzie kwestią czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, zgadzam się. Radziłabym Ci przed 'Pragnieniem' przeczytać 'Ścieżki Północy', bo tam jest wojna, miłość i haiku. I według mnie Flanagan w 'Pragnieniu' weryfikuje swoje poglądy na temat sztuki.
    'Ścieżki' są oczywistsze niż 'Pragnienie'.
    Ale cieszę się, że jesteś zachwycona, tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...