poniedziałek, 6 lutego 2017

Walerij Paniuszkin 'Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu, gdzie władza i pieniądze są sąsiadami'

http://www.newsweek.pl/g/i.aspx/1200/0/newsweek/635270448840198888.jpgSkusiłam się na tę książkę po przeczytaniu entuzjastycznej recenzji Almosa. Było to ze dwa lata temu, ale książka czekała grzecznie w kolejce. Rosja mnie interesuje, bo Polaków Rosja powinna interesować, tak jak interesuje zająca stary niedźwiedź, który mocno śpi w swojej gawrze....
Najpierw o autorze. Oto co mówi o nim Wikipedia:
Walerij Walerjewicz Paniuszkin (ros. Валерий Валерьевич Панюшкин; ur. 26 czerwca 1969 w Leningradzie)– rosyjski dziennikarz, pisarz.
Walerij Paniuszkin (2009), źródło zdjęcia: wikipedia
Ukończył Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej im. A. W. Łunaczarskiego. Pracował jako korespondent specjalny rosyjskiego dziennika Kommiersant i prowadzi swoją rubrykę na portalu Gazeta.ru. Rubryka ta przyniosła Paniuszkinowi w 2005 roku nagrodę Złote pióro Rosji. Autor książki Michaił Chodorkowski. Więzień ciszy, 2005 (wyd. w Polsce w listopadzie 2006) o Michaile Chodorkowskim oraz współautor książki Gazprom. Rosyjska broń (wyd. w Polsce w maju 2008). Mieszka w Moskwie.(https://pl.wikipedia.org/wiki/Walerij_Paniuszkin)
Tematem książki są mieszkańcy Rublowki, dzielnicy Moskwy, w której mieszkali i mieszkają najbogatszy Rosjanie oraz przywódcy, w tym Putin.
W internecie znalazłam zdjęcie jednej z rezydencji tam położonej. Oto ono:
Zdjęcie zaczerpnęłam z tej strony: http://funganssi.blogspot.com/2011/10/rublyovka-mansions.html

W każdym razie nie dałam rady skończyć tej książki. Uważam, że to słabo napisana książka, a jako reportaż to już kompletnie złamała zasady. Były fascynujące sceny, takie jak ta początkowa o tym, jak przez pół godziny wstrzymuje się ruch, bo Putin jedzie. Albo ta ze zwolnieniem kierowcy na światłach, albo ta, jak ta dziennikarka wrzeszczy na parkingowego...
Tam chyba wszystko obraca się wokół samochodów. Mania jakaś.
Ale uważam, że jako reportaż książka łamie podstawowe zasady gatunku i jedynie temat PIENIĘDZY ją ratuje. Bo wszyscy lubimy czytać o oglądać o wielkich pieniądzach.
Pierwsza sprawa to zupełna stronniczość książki. Nawet średnio zorientowany człowiek, który czytał kilka reportaży wie, że powinny one pokazywać prawdę. A nawet jeśli prawda autora jest kontrowersyjna, to i tak należy się opierać na tym co się widziało naprawdę. Obił mi się o uszy termin polska szkoła reportażu. Czytaliśmy Kapuścińskiego, Jagielskiego, Tochmana i innych. Z młodych Sabelę, Piskałę. I wszędzie tam pokazane są konkretne sceny i miejsca. Jest reporter, który rozmawia z ludźmi, pokazuje to co widzi. Według mnie mistrzem był Kapuściński w 'Cesarzu', gdy opisywał symboliczną dla wszechwładzy scenę z poduszkowym przy tronie. I nieważne, czy naginał prawdę, czy nie jak to mówią teraz krytycy. Ta scena pozostanie ze mną na zawsze, gdy oglądam w telewizji każdą nową władzę. Wszyscy w limuzynach są dla mnie jak ten władca od poduszki. A Jagielski? Na przykład 'Wszystkie wojny Lary'. Jest Lara i jej świat oraz świat jej synów, islamistów. Prawdopodobnie mógł autor opisać trzy tysiące innych Afganek, ale opisał ją jedną, bo jeden przykład pokazuje więcej niż grupa innych. Zdaje się, że wiedział o tym Józef Stalin, który miał powiedzieć, że jedna śmierć to tragedia, a sto tysięcy śmierci to statystyka.
No więc mamy polską szkołę reportażu, świetną szkołę, z której można wziąć wzór i napisać świetny reportaż o tej nieszczęsnej Rublowce. Ale rosyjski autor nie będzie przecież korzystać z polskich wzorów. On to sknocił po rosyjsku.
Aż się dziwię, że czytelnicy tych błędów nie zauważyli w książce!
Tam nie ma opisów miejsc, ludzi. Jest teza autora i do tej tezy w punktach podporządkowuje obrazy, miejsca, sytuacje. Owszem, często fajnie i znaczące sytuacje, ale jest to książka tendencyjna. I ja nie chcę tu bronić bogaczy z Rublowki, bo ani mnie oni ziębią, ani grzeją, tak jak mam gdzieś bogaczy z Polski, Francji, Los Angeles... To nie mój świat i nie mam parcia na salony. Ale nie można pozwolić na to, żeby redukować świetny gatunek publicystyki do rzędu książki propagandowej. Bo nawet jeśli zgadzam się z tezami autora, to nie zaprzeczę, że autor nie dążył do prawdy, ale do udowodnienia swoich racji.
Następne słabości tej książki to nadmiar nazwisk. I to chyba najbardziej mnie znudziło w tej książce, że wszystkie nazwiska rosyjskich celebrytów, którzy istnieją tylko w Rosji, a im się zdaje, że są całym światem. Dałam sobie spokój w połowie i resztę książki przekartkowałam. Bardziej interesowało mnie życie zwykłego kierowcy z Syberii w reportażach Hugo-Badera niż tu ci bogacze.
Kolejna wada książki to traktowanie bogaczy rosyjskich jako wyjątkowej kasty. Mnie się wydaje, że tak nie jest i że jest to zwykłym naciąganiem prawdy. Wszyscy bogacze są tacy sami i tylko ich możliwości wpływów są różne w zależności o systemu politycznego danego kraju, od polityki prawnej.
Bardzo trudno jest skopać książkę o Rosji, bo Rosja to fascynujący temat. O wilkach i o Rosji można kupować książki w ciemno, bo zawsze się udają. Ale tutaj Paniuszkinowi udała się sztuka popsucia fascynującej książki. Jest słaba i jedynie genialne sceny z kierowcami ratują ją dla czytelnika. Ale to już nie jest zasługa autora, tylko rozmówców. Mógł oprzeć się na tych trzech scenach z samochodami w tle i wyszłaby genialna książka, w której zawarłby wszystko, a tak mamy jeden wielki chaos postaci. Owszem, polityka Putina jest ciekawa, tak jak ciekawe są kulisy upadku Chodorkowskiego, ale tutaj tego jest za dużo. A poza tym potępiam takie tendencyjne reportaże w punktach niczym z najgorszych czasów propagandy. I to nic, że czytelnik się zgadza z tezami. Propaganda to propaganda, a książka jest słaba po prostu.

ps. Możliwe, że troszkę jadu ominęłam, ale to wina serwisu, bo trzykrotnie zjadł mi to, co piszę! Już kilkakrotnie tak było, więc normalnie piszę na blogerze, który zapisuje to co się pisze, ale dziś niedziela, a w niedziele nie piszę postów. Zapisywałam co jakiś czas, ale i tak część mi zjadło. Najlepsze myśli, których nie mogę odtworzyć, nawet po upływie kilku minut, bo myśl uleciała. 
4 gwiazdki 

Ps2. Już otrzymałam informacje, że jestem niesprawiedliwa w krytyce tej książki, bo trudno sprostać polskim wymogom tego gatunku. Ale autor nawet nie próbował. No to ma za swoje, bo powinien był. 
Szanuję go za krytykę sytuacji a Rosji, ale to nie znaczy, że mam popierać spartaczone reportaże. Patriotyzm się we mnie odezwał i duma narodowa. Że my, Polacy mamy niedościgniony wzór reportażu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...