sobota, 25 marca 2017

Amy Harmon 'Making faces' - co jest potrzebne do miłości?

Po ciekawych książkach 'Pieśń Dawida' i 'Prawo Mojżesza', nabrałam wielkiej ochoty na najnowszą, wydają w Polsce, książkę tej autorki pt. 'Making faces'. Na okładce całująca się para, troszkę za mgłą, co wróżyło dobry romans, a poprzednie książki kazały mi spodziewać się wzruszeń przy czytaniu. 
Książka ukazała się 5 stycznia 2017 roku w wydawnictwie Editio. 
Muszę przyznać, że nie rozczarowałam się książką! A jeśli chodzi o książki o miłości, to jestem wymagająca, bo albo mnie bohater denerwuje, albo jest za ckliwie, albo za drętwo, albo coś jeszcze. 
Tym razem po raz kolejny Amy Harmon udowodniła, że potrafi pisać dla każdego.
Bohaterami książki jest w zasadzie czwórka przyjaciół: Fern i jej niepełnosprawny kuzyn Bailey, jej piękna koleżanka Rita i ulubieniec szkoły, przystojny i wysportowany, a przy tym czytający poezję Ambrose Young. 
Akcja zaczyna się w czasie licealnym bohaterów, a kończy się, gdy są dorośli. Widzimy co się z nimi stało, jaki ich spotkał los, kto odnalazł swoją miłość, a kto nie. 
Książka kojarzyła mi się z amerykańskimi serialami o problemach nastolatków, typu 'Jezioro marzeń', jakie uwielbiałam oglądać, będąc  młodsza. Gdy czytam książkę o miłości nastolatków, to zwracam uwagę na wartości, jakie reprezentują. Jestem w gruncie rzeczy romantyczna, chyba, bo lubię, gdy miłość jest piękna, gdy się rozwija powoli, gdy uszlachetnia bohaterów, gdy nie wskakują sobie do łóżka już po pierwszej randce. Fern jest nieładna i taka się czuje: mała, ruda, w okularach i aparacie ortodontycznym. Ambrose i jego koledzy z drużyny zapaśniczej nie biją się o nią, a jednak zdobywa ona sobie ich szacunek. Ale droga do tego jest długa. Po pierwsze Fern przyjaźni się i opiekuje niepełnosprawnym Baileyem, który jest synem trenera i pomimo, że nie może trenować, to z chęcią uczestniczy w treningach. Po drugie Fern pisze dla pięknej Rity liściki miłosne, czym ujawnia swoją wrażliwość. 
Miej więcej w połowie książki czasy licealne się kończą, a zaczyna się dorosłość. Role się odwracają, bo najpopularniejsze osoby z liceum w dorosłym życiu wcale nie radzą sobie najlepiej. Uroda nie jest już tak istotna. Liczy się lojalność, wytrwałość i to, co sobą reprezentujemy. Każdy z nich musi dorosnąć i zdać egzamin z życia. Rita musi zmierzyć się z błędami młodości. Ambrose jedzie do Iraku i wraca zmieniony, Fern  ciągle pisze i wciąż kocha Ambrose, a Bailey wie, że umrze, ale każdą chwilę chce wykorzystać godnie, pomagając tym, którym kocha. 
Powieść składa się z rozmów, listów, trudnych myśli i traumatycznych wydarzeń. Jest wiele romantyzmu i wzruszeń. Książka pokazuje, że każdy ma szansę na miłość, bo tak naprawdę liczy się to, jacy jesteśmy dla innych, co dajemy z siebie bliskim. 'Making faces' pokazuje, że to nie uroda, ani atrakcyjność fizyczna się liczy, ale uczucie, że prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody, że miłość sprawi, że z Brzydkiego Kaczątka wyrośnie piękny łabędź i że ważne jest co mamy w środku. Pokazuje też, że dorosłość jest trudna i pełna problemów, z którymi jedynie przy wsparciu najbliższych można się uporać. A przede wszystkim książka pokazuje, że miłość jest piękna i nadaje sensu życiu. I pokazuje, że jednak można pisać o miłości ciekawiej niż w książkach o Greyu.

Daję książce 8 gwiazdek

Za książkę dziękuję grupie wydawniczej Helion:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...