wtorek, 28 marca 2017

Gabriela Anna Kańtor 'Koronki z płatków śniegu' - saga śląska

Książka ukazała się w wydawnictwie MG w lutym 2017 roku. Świeżynka. Jak na sagę rodzinną to cienka książka, licząca zaledwie 320 stron, ale skondensowana w treści. Zawiera drzewo genealogiczne opisywanej rodziny i zdjęcia. Autorka jest Ślązaczką. Z wykształcenia jest terapeutką i pedagogiem. 'Koronki' to Jej pierwsza książka. W notce biograficznej z tyłu książki jest napisane, że nie lubi swojego pierwszego imienia. Chciałam tu napisać, że to piękne imię, oryginalne i ciekawe.
Książka w szczegółach jest napisana prosto i zrozumiale, bez zbędnych zapełniaczy treści, ale ogólnie daje czytelnikowi silne wrażenia czytelnicze. Jest tam o rodzinie i miłości, o ciężkiej pracy i trudnym patriotyzmie. Książek o Śląsku, zdaje się, nie ma dużo. Jest 'Łysek z pokładu Idy' i chyba tyle. No, mamy teraz Twardocha, którego chcę przeczytać, ale jeśli chodzi o sagi rodzinne, to moje pierwsze skojarzenie czytelnicze to literatura kresowa, dworki i świat utracony. Lubię literaturę kresową, ale to świat utracony, to se ne wrati. A już po rzezi wołyńskiej to lwów można podziwiać na wycieczkach autokarowych z parafii. A  Slązacy albo Gdańszczanie przez lata byli pomijani. Ich trudna historia była zapomniana. Wypominano im Wermacht i niemieckie imiona. Autor serii historycznej Paweł Jasienica w swoich książkach bardzo ubolewał, że Jagiellonowie zaniedbali te ziemie, że stracono je troszkę przez zaniedbanie, przez litewskie aspiracje, przez politykę wschodnią. Wiedziałam o powstaniach śląskich, ale że Piłsudski nie interesował się odzyskaniem tych ziem, tego nie wiedziałam. W książce jest i o tym. A także o tym, że Ślązaków nie pytano o zdanie w kwestii wcielania do wermachtu, że byli zmuszani i że takie podziały na swoich i obcych były sztuczne, często przeprowadzane w kamienicach, na podwórkach, w zakładach pracy. A prawdziwe zachowana patriotyczne wynikały z domów, z rodzin, z tego, jakie wartości kultywowano w rodzinach.
Inna sprawa poruszana w tej przepięknej książce to status społeczny bohaterów. Protoplasta rodu Ruczajów, hrabia Juliusz Ruczajewski z majątku na Polesiu po powstaniu styczniowym musiał uciekać. Trafił na Śląsk bez niczego. Nawet wykształcenie uniwersyteckie mu się nie przydało, bo trafił do huty cynku. Ożenił się ze Ślązaczką i założył ród. Potomkowie Juliusza hrabiami nie byli. Pracowali ciężko, mieszkali w familokach i wykonywali 'normalne' zawody. Ale pielęgnowali wychowanie patriotyczne i interesowali się działalnością społeczną, na przykład w harcerstwie. 
Autorka opisuje dzieje rodziny, różne ważne wydarzenia  w poszczególnych pokoleniach, ich dramaty i radości, troski i kłopoty. Nie ma kolejności czasowej, ale zachowuje porządek. Pomaga z wym czytelnikowi drzewo genealogiczne. Z całości wynika obraz jak powyżej: dzieje ciężko pracujących Ślązaków, pielęgnujących polskość, ale i śląskość, których życie nie rozpieszczało, ale dla których zawsze najważniejsza była rodzina i honor. 
W sumie daję książce 8 gwiazdek
Za możność przeczytania dziękuję wydawnictwu MG:
                                                   Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo MG

2 komentarze:

  1. Jak będę miała okazję, to sięgnę. Ciekawostki mnie frapują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam taką tematykę. Już ją mam, teraz tylko znaleźć wolną chwilkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...