poniedziałek, 6 marca 2017

Krzysztof A. Zajas 'Oszpicyn' - zbrodnie, strach, historia. Czy miejsce przechowuje pamięć o tym co się zdarzyło?

Książka ukazała się 1 lutego 2017 roku w wydawnictwie Marginesy. Gdy przeczytałam w zapowiedziach na luty słowa: zbrodnia, tajemnica. Żydzi, Oświęcim - od razu pomyślałam, że ta książka mnie zaciekawi. Ja sama się czasami zastanawiam na tym, jak to możliwe, że cała społeczność po prostu zniknęła. Jeszcze nasi dziadkowie, sąsiedzi, ludzie pamiętający czasy przed wojną a to powiedzą jakieś przysłowie z imieniem 'żydowskim', a to wspomną kogoś, kto kiedyś mieszkał. I nagle to wszystko wyparowało. Nie każdy ma wrażliwość pana Stasiuka z książki 'Wschód', czującego duchy zmarłych. W przenośni oczywiście. 
No i są hasła antysemickie, pojawiające się od czasu do czasu. Obrzydliwe, ale trudne do wyplenienia. Bo zbiorowa świadomość lubi mieć wrogów.... Ale nie snujmy tego wątku, bo zejdę na całkiem współczesne tory.
Wojciech Chmielarz na okładce napisał, że książka nie pozwoli zasnąć, dopóki nie doczytamy go do końca'. I prawdę mówiąc, to prawda, bo wczoraj zasnęłam dopiero, gdy doczytałam do końca. A już dawno mi się takie coś nie zdarzyło! Czytałam maksymalnie do 19. Wczoraj dla tej książki poświęciłam nawet nowe odcinki 'Holmesa'. 
Autor snuje swoją historię wolniutko jak warstwy cebuli albo pora. Raczej pora, bo por ma więcej warstw i pod każdą jest jakiś brudek, który trzeba dokładnie odchylić i umyć. Całkiem jak w tej książce.Piszą, że książka kojarzy się z Kingiem. Nie wiem, bo jakoś nie czytałam żadnej z książek tego autora. Nie bo nie.Nie zdarzyło się. Ale ja miałam inne skojarzenie: z 'Miasteczkiem Twin Peaks'. I tu, i tu, zło czai się pod spodem. I tu, i tu poszukiwanie prawdy jest ciekawsze niż sama prawda.To bardzo ciekawa książka.
Początkujący dziennikarz Wojciech Jaromin z Krakowa przeprowadza się do Oświęcimia, gdzie znalazł pracę w lokalnej gazecie. Jest obcy, więc rażą go miejscowe układy i przynależności. Szybko zauważa, że w mieście panuje zmowa milczenia wokół 'skarbu  żydowskiego''. Miejscowy boss szuka zakopanego w czasie wojny złota, a nikt mu w tym nie przerywa. No może poza panem Henrykiem, który głośno domaga się oddania synagogi na muzeum. I poza lokalnym nauczycielem historii, który szuka prawdy o historii lokalnych ludzi. Nagle dochodzi do dziwnych zdarzeń. Dzieci zachowują się niepokojąco, a rodzice się ich boją. Szczurów jest coraz więcej i często dochodzi do zachowań dziwnych i groźnych. W dodatku istnieją fotografie z czasów wojny, na których mamy ludzi. A wśród nich człowiek kropka w kropkę wyglądający jak sam Wojtek - jego dziadek, ojciec ojca, którego dziennikarz nie zna, bo matka nie wyjawiła mu z mi go miała. Wojtek widzi dziwne, paranormalne rzeczy: jakiegoś człowieka w kapeluszu, jakąś dmuchaną kaczkę na jeziorku, jakieś zjawy dzieci itd. Sprawa ta go wciąga na tyle mocno, że postanawia dojść do prawdy. A prawda sięga głęboko w czas drugiej wojny światowej i jest ciężka do przełknięcia. Ale całość ujawnia się dopiero pod koniec książki.
Książka nazwana została thrillerem. Według mnie thrillerem ona jest, ale nie takim jak to wiele osób rozumie. Miłośnicy filmów grozy zaraz pod tym słowem wyobrażają sobie akcję, osoby i latające lalki (nie wiem dlaczego lalki i dziecko mi się z tym gatunkiem kojarzy. Przecież wiele takich filmów nie oglądałam). To wszystko tutaj jest, ale groza książki tkwi w czymś głębszym. Strach tutaj wzbudzają dzieci, które nagle przestają być sobą i robią straszne rzeczy. Potem jest jeszcze gorzej, ale wciąż są te dzieci. No i demony historii. Autor porusza tematy tabu. Tym tabu jest Oświęcim - Oszpicyn. Tyle lat po wojnie, a mało kto się chwali, że mieszka w Oświęcimiu. To za blisko miejsca zagłady miliona ludzi. W książce konsekwentnie nie używa się słów: Oświęcim i Obóz. Jest Oszpicyn i Muzeum. Konsekwentnie. W mowie zazwyczaj unikamy słów, których się boimy.... We współczesnej kulturze na przykład przestaliśmy używać słowa 'umarł'. Mówi się 'odszedł'. Dla mnie wychowanej na wsi to troszkę dziwne. Nie mówimy 'gruby', nie mówimy  wielu innych słów. Autor jest literaturoznawcą i tłumaczem, więc takie mechanizmy językowe zna doskonale.. Tabu w Polsce jest zagłada Żydów, to kiedy i jak ludzie byli zabierani z domów. Nawet w swojej lokalnej społeczności musiałam bardzo pytać, żeby się czegoś dowiedzieć. A już największym tabu jest kwestia tego, jak się zachowali inni mieszkańcy. Kto ratował, a kto przeszkadzał. Myślę, że byli i ci, i ci. Ale o tym się nie mówi. I w to właśnie epicentrum tabu historycznego sięgnął autor. Jak we wrzodzie nakłuł, aby prysnęła ropa. 
W 'Oszpicynie' mamy miejsce, które woła o sprawiedliwość. Gdy żywi nic nie robią, ziemia nasiąknięta złem  zaczyna przemawiać. Pojawiają się szczury, widna i coś się dzieje z dziećmi. Nagle się okazuje, że przodkowie tych sześciorga dzieci odegrali rolę w smutnym zdarzeniu z czasów wojny. A niepochowane ciała domagają się odnalezienia i odmówienia za nich modlitwy kadisz, przysięgi domagają się spełnienia, a klątwa - wypełnienia. I jak mówi Stary Testament winy dziadków przechodzą na wnuki. 
Bardzo mnie wciągnęła ta książka: tajemnicza, niedopowiedziana prawie do końca i odnosząca się do historii.
Już dawno nie czytałam powieści z takim zaciekawieniem. Mnie ten świat przedstawiony wchłonął. Zdawałam sobie sprawę, że sporo rozwiązań fabularnych w niej to 'hokus-pokus', ale i tak mnie wciągnęło, zaciekawiło itd.
Daję książce 8 gwiazdek
Super lektura.
Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu Marginesy:

Znalezione obrazy dla zapytania Marginesy logo

8 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie, myślę, że nie oprę się tej historii...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że ją mam, bo znam pióro autor i wiem, że potrafi bardzo zajmująco pisać. A temat bardzo ciekawy. Latające głowy i lalki? Uśmiałam się, co Ty oglądasz Kochana?:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    PS. No jak można nie przeczytać chociaż jednej książki Kinga??? Zbrodnia:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te horrory z lalkami to jeszcze jak byłam młoda. Dzieci ze świecącymi oczami i mordercze lalki. Były takie filmy.
      Innych książek Zajasa nie znam. A szkoda. Kinga też nie. A co polecasz? Oby nie 'Mroczną wieżę'.

      Usuń
  3. Pióro Zajasa miałam okazję poznać całkiem niedawno dzięki "Ludziom w nienawiści" i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona,sięgnięcie po "Oszpicyna" wydaje mi się być kwestią czasu.

    A jeśli chodzi o Kinga to spróbuj kiedyś,polecam ci "Dolores Claiborne", wydaje mi się, że akurat ta książka powinna Ci się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie niedopowiedziane i tajemnicze książki. "Oszpicyn" jest na mojej liście czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj na tę książkę już od dawna ostrzę sobie pazurki. Leży i cierpliwie czeka, ale zachęciłaś mnie do szybszego zapoznania się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna książka, którą warto przeczytać, więc koniecznie muszę po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...