sobota, 22 kwietnia 2017

Magdalena Jastrzębska 'Panie kresowych siedzib'

Dziś książka wyjątkowa, gratka dla kresofilów, książka opatrzona licznymi ilustracjami oraz przypisami do bogatych źródeł: listów, pamiętników itd. Wydana przez Wydawnictwo LTW w 2016 roku. Autorka, pani Magdalena Jastrzębska prowadzi ciekawy blog, na który zaglądają osoby interesujące się Kresami. Przed świętami Bożego Narodzenia zorganizowała konkurs i w tym konkursie miałam przyjemność wygrać tę oto Jej książkę z dedykacją autorki. Bardzo dziękuję. 
Książka składa się z 21 portretów 'Pań na Kresowych Siedzibach', wśród nich pani Fredrowa, portret jej i jej męża, hrabiego Fredry. To się z tego ucieszyłam, że zobaczę ich twarze, bo z pewnego nieładnego wierszyka, którego autorem był sam zbereźnik Fredro, wynikało, że dzieliła ich różnica wieku, że on był tym brzydkim i starym, a ona ładna i młoda ('Stary Fredro w książkach grzebie, a młody.....')
Okazuje się, że oboje byli uroczy, a ich miłość romantyczna i z przeszkodami (strony 123-135). 
Gdy myślimy o arystokratkach z polskich pałaców kresowych to wydaje się nam, że tylko pięknie wyglądały, że były czymś w rodzaju pięknej ozdoby domu, a równocześnie, że wiodły sielski żywot. 
Autorka przekopawszy masę dokumentów i tekstów pokazuje w tej książce, że nie zawsze było różowo, że ich życie było bogate, ale i czasami smutne, że doświadczały takich samych cierpień jak wszystkie kobiety wszystkich czasów: śmierć dzieci albo męża, mariaż popełniony z nakazu rodziny, szalona miłość, patriotyczne ofiary itd.. Najsmutniejszą kobietą wśród tych 21 portretów była przedostatnia bohaterka, Julia z Ledóchowskich Chodkiewiczowa oraz jej córeczka Zosia, które zginęły z rąk bolszewików w Młynowie w 19919 roku, męczone przez dwa dni. Największym oryginałem w tej plejadzie była 'singielka' i ekscentryczka, stara panna i autorka albumu heraldycznego, ciotka Josefa Conrada, Regina Korzeniowska. Były też rozwódki i ukochane żony, szacowne matrony i społeczniczki. 


Fragmenty książki...

Równocześnie książka pokazuje bogactwo i różnorodność życia kresowego, które zakończyły lata 1919, a potem druga wojna światowa. Poprzez pryzmat kobiet pokazano czym to życie kresowe tak naprawdę było, że tworzyli je arystokraci i polskie ziemiaństwo. Że były to ostoje patriotyzmu i polskości, skarbnice polskiej kultury i miejsca, gdzie był czas i ochota na poznawanie współczesnej kultury. Miejsca te były też ostoją nowoczesnej i wydajnej gospodarki na tych przeogromnych połaciach czarnoziemów. W majątkach były młyny, gorzelnie, oranżerie, stajnie itd.  Autorka popracowała nad wyszukaniem danych o tych sprawach, a przy okazji i na marginesie wspomina o tym, co zostało z pałaców, budynków itd. A zostało niewiele, ale i w tym mieszczą się teraz szkoły i inne ośrodki użyteczności publicznej. Gdy czytałam te opisy niszczenia tego wszystkiego, miałam wrażenie, że było to bezmyślne psucie, niszczenie, nie zastępowalne tworzeniem nowego. Palenie bibliotek, rozbijanie mebli, podpalanie budynków, wycinanie drzew. Nie opowiadam się za którąkolwiek ze stron w tym przeszłym już konflikcie narodowościowym na tych ziemiach, ale psucie wszystkiego, co mogło się przydać ludziom jest po prostu barbarzystwem.
Jest tam też mały epizodzik, który dał mi do myślenia. Mówiąc o majątku którejś z bohaterek książki, mamy podane, że miała ona 2000 hektarów i 3 tys. ludzi, albo odwrotnie. W każdym razie, jako córka rolnika, wyliczyłam, że jeden 'włościan' musiał obrobić około hektara ziemi. biorąc pod uwagę, że orano końmi, plewiono ręcznie, nie mając jeszcze oprysków (XIX wiek przecież!), to chłopi na tych terenach musieli się nieźle narobić....  Z drugiej strony książka wspomina o ochronkach, szkołach i innych formach troski arystokratów o swoich poddanych.
Książkę jak najbardziej polecam, bo jest niezmiernie ciekawa oraz przejrzyście napisana. 
Daję książce 8 gwiazdek
Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
 











Recenzję niniejszą umieszczę również na stronie:
Banerek

9 komentarzy:

  1. Preferuję książki, które zajmują się wnikliwiej jednym bohaterem (jedną bohaterką), ale taki zbiorczy portret też może być kształcący. Mam na uwadze tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam jeśli mi wpadnie w łapki. Moja Przyjaciółka bardzo lubi takie historie o kobietach, a i Kresy leżą w kręgu jej zainteresowań. Polecę jej jak nie zapomnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kresofilem nie jestem, ale interesują mnie te zacne kobiety i majątki, w których żyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czuję się kresofilką, ale interesuję się tym, co jest w tej książce.

      Usuń
  4. Za podzielenie się refleksjami po przeczytaniu książki "Panie kresowych siedzib" serdecznie dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za książkę! Piękne te ich suknie. Zamierzam uszyć taką lalce bratanicy. Niech sobie dziecko wybierze którą, to może nauczę ją też szyć.

      Usuń
  5. na tę książkę można spojrzeć z różnych punktów widzenia. XIX wieczni latyfundysci to jakby odpowiednicy dzisiejszych multimiliarderów. Większość z nich też łoży znikome ułamki procentów ze swoich dochodów na cele charytatywne i społeczne. Sa mądrzejsi jednak o jedną więcej rewolucję (bolszewicką) oraz o 2 światową wojnę. Budują na wszelki wypadek luksusowe bunkry w relatywnych pustkowiach albo nowe rezydencje na antypodach gdzie mało kto dociera (Nowa Zelandia). Kresowi magnaci nie zrozumieli nawet znaczenia rewolucji r. 1905. Pani Branicka - w dzień w ktorym jej świat miał się skończyć - zasiadła do jak zwykle wykwintnego śniadania, którego nie była w stanie dokończyć. Była tak oderwana od rzeczywistości, że tylko przy pomocy służby została wyekspediowana do Kijowa.
    Rozumiem, że autorka poświęci teraz każdej z 21 pań oddzielne opracowanie. Czego tej książce brakuje? Na pewno mapy z zaznaczoną lokalizacją omawianych siedzib oraz chronologicznej tabeli dat i wydarzeń (historycznych, społecznych, kulturowych i politycznych) co pozwoliłoby na umiejscowienie bohaterek w ich właściwym kontekscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mapa by się przydała, to fakt. Ale to ich zachowanie w czasie rewolucji myślę, że nie wynikało z nierozumienia rewolucji, ale z tego, że postanowiły zachować formy mimo wszystko.

      Usuń
  6. Unknown 25 kwietnia 2017 18:57 - autor: Christopher Kopczyński (przepraszam, nazwisko nie wyświetliło się przy wpisie)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...