sobota, 29 kwietnia 2017

Twardowski, Szcześniak, katar i majówka

Dzień dobry,
Trochę rozwlekły i smętny będzie ten mój post, niemajówkowy, bo jakoś nie mam ochoty na nic. Zimno i smutno. Pogoda pod psem.  Mogłabym pisać o kilku ostatnio obejrzanych filmach, ale jakoś tak mi się nie chce. To ta przeciągająca się chłodna pogoda mnie tak dobija.
Po pierwsze mam KATAR:


                                                   Jan Brzechwa 'Katar'


Spotkał katar Katarzynę -
A - psik!
Katarzyna pod pierzynę -
A - psik!

Sprowadzono wnet doktora -
A - psik!
„Pani jest na katar chora”. -
A - psik!




Terpentyną grzbiet jej natarł -
A - psik!
A po chwili sam miał katar -
A - psik!

Poszedł doktor do rejenta -
A - psik!
A to właśnie były święta -
A - psik!

Stoi flaków pełna micha -
A - psik!
A już rejent w michę kicha -
A - psik!

Od rejenta poszło dalej -
A - psik!
Bo się goście pokichali -
A - psik!




Od tych gości ich znów goście -
A - psik!
Że dudniło jak na moście -
A - psik!

Przed godziną jedenastą -
A - psik!
Już kichało całe miasto -
A - psik!

Aż zabrakło terpentyny -
A - psik!
Z winy jednej Katarzyny -
A - psik! 

 Po drugie, wszytko idzie mi w zwolnionym tempie. Nawet ukochane książki czytam wolno. Nie wiem jak majówka, ale jeśli nie skończę 'Łaskawej' Littela, a to długa książka, to nie przeczytam zaplanowanych:

O muzyce chciałam też napisać. Do ucha wpadły mi piosenki Szcześniaka:





 A jak Szcześniak, to ksiądz Twardowski, którego wiersze pan Mietek przecież śpiewa.
Słowa tych piosenek pozwalają się zastanowić nad tym co się z nami dzieje. I tak jak w tych piosenkach, czy raczej wierszach, widzimy, że nie wiemy:
Wiersz z banałem w środku
nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas
ks. Jan Twardowski

I przy okazji, gdy szukałam słów tych wierszy, wyskoczył mi taki oto wiersz księdza Twardowskiego:

jest miłość trudna
jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia
jest przewidująca
taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
jest miłość wariatka egoistka gapa
jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem
jest miłość co była ciałem a stała się duchem
i ta co nie odejdzie - bo znów niemożliwa 

Nie sądzicie, że to piękne słowa z pierwszej piosenki, którą zacytowałam wyżej?:

  Wiem, że tu
Piekło jest i raj
Zrozumieć każde zło mi
Daj,
Potrzebuję
Wiem, że tu
Piekło jest i raj
Zabierz mój żal i
Trud i ból.


Miłego grillowania życzę z książką na kolanach...

4 komentarze:

  1. Pierwsze pominę (za zimno), ale książkę do czytania już mam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką książkę? Pewnie 'Czerwone dziewczyny"?

      Usuń
  2. Sentymentalny Twój post, ale ja lubię takie sentymenty.
    Grillujemy w sumie może raz w roku...nie lubię grillowania i wcale nie przepadam za potrawami z grilla a smród z grillowania jest okropny.
    A tak w ogóle wróciłam na krótko do domu więc i z czytaniem nie będzie najlepiej. Lepiej z rodziną pogwarzyć.
    Życzę by ci katar minął jak najszybciej, bo wtedy nastrój powinduje w górę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katar mija, ale coś mi w 'duszy' ciąży. Może w oskrzela idzie? Ja też nie lubię grillowania, ale jak sąsiedzi zaproszą, to wdepnę na żeberko. Piwa nie lubię w ogóle, więc żaden ze mnie Polak patriota grillowicz.
      Spontanicznie postanowiłam napisać to co napisałam, bo słuchałam Mietka i tak jakoś samo wyszło. A poezje księdza Twardowskiego chyba sobie kupię.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...