niedziela, 16 kwietnia 2017

Wywiad z panią Katarzyną Ryrych, autorką powieści ‘Zginęła mi sosna’ i ‘ Życie motyli’



Moja rozmówczyni pani Katarzyna Ryrych, źródło zdjęcia: KR
    


LZ:  Napisała już Pani wiele książek, ale ze wstydem stwierdzam, że dopiero te dwie ostatnie przeczytałam (moje recenzje: 

Katarzyna Ryrych 'Zginęła mi sosna'

   Katarzyna Ryrych 'Życie motyli')

Powieści pani Ryrych, które posiadam
Zaintrygowała mnie ta książka...

.  Ukazały się one prawie jednocześnie w dwóch wydawnictwach. Dlaczego tak? I czy pisała je Pani w tym samym czasie? Bo każda jest inna! Nie powiela żadnego z wzorców powieściowych.


KR: Czyli jeszcze wszystko przed Panią. Dotychczas wydawałam książki dla młodzieży, a te dla dorosłych (zresztą czy jest jakaś różnica? ) powstawały w międzyczasie.  Było WDOWIE WZGÓRZE, taka dziwna książka, o miejscu nietypowym, trochę magicznym, a potem poszło w realizm. Kolejna  to ZGINĘŁA MI SOSNA, nawet kiedyś dostała jakąś nagrodę i zaproponowano mi wydanie jej własnym sumptem. Nie zrobiłam tego, bo dobrej książce szanujący się pisarz takich numerów nie robi. ŻYCIE MOTYLI to najnowsza. Z ubiegłego roku. Zaproponowałam dwu Wydawnictwom , trochę nietypowo. Jeśli chodzi o wzorce – ja lubię opowiadać, luźna narracja, dużo drobnych wątków. Pewnie stąd, że często podróżuję, słucham ludzi, widzę jak budują się historie.  I tak się narodził mój styl. Mój sposób na opowieść.   


     LZ:  Pisanie dla młodych czytelników jest chyba dobrą szkołą pisarstwa, bo dzieci wyłapują dłużyzny i inne oznaki nudy w narracji? 

KR: Zgadza się. To najbardziej wybredna grupa. Trzeba naprawdę dobrze ogarnąć temat, żeby zainteresował. 

       LZ: Czyli ile lat ma ‘Zginęła mi sosna’? 

KR:Pięć. Dokładnie tyle.

               LZ: Nazwałam Pani książki ‘powieściami terapeutycznymi’, bo obie bohaterki długo pracują nad swoimi problemami, analizują, żeby pokonać swoje traumy.  Czy Pani zdaniem z tego, co nam zalega w duszy, da się wyjść? Czy jest to balast na całe życie? Mam na myśli  problemy z relacjami.  Przy czytaniu książek Zginęła mi sosna’ i ‘ Życie motyli’ miałam wrażenie, że bohaterki te wszystkie problemy emocjonalne i niepowodzenia nabyły w rodzinach.  Czy można ‘z tego wyjść’ tak jak nasze bohaterki?

KR: Każdy z nas wlecze jakiś balast, jakieś traumy, jakieś wspomnienia. Czas nie leczy ran, to bzdura. Czas oddala pewne wydarzenia. Ran możemy wyleczyć jedynie my sami.  Sami musimy się uporać z tym, co nas gryzie. Co do rodziny – to pierwszy kawałek świata, tam uczymy się relacji, uczymy się siebie samych.  Często przenosimy złe wzorce. Często padamy ofiarą  zachowań, poglądów, tak, rodzina potrafi nam przyprawić skrzydła albo je podciąć. To tak z obserwacji. A czy można z tego wyjść – można, choć nie jest łatwo. Trzeba spojrzeć na siebie obiektywnie, nie rozczulać się nad sobą ale tez nie dokładać sobie.    

    LZ:  Obie książki są do siebie niepodobne. Jedna gra konwencją powieści o prowincji, a druga przypomina powieść wspomnieniową. Chciałam się zapytać co Pani lubi czytać? 

KR: Dobre książki. Pewnie padnie pytanie co to jest „ dobra książka”. Taka która się pamięta. Która coś wniosła w nasze życie. Dała jakąś odpowiedź na coś. Rozbawiła. Wzruszyła. Którą się trzyma w bibliotece domowej i kiedy zniknie z półki robi się przykro. Książki czasami znikają. Ja nie ukradłam ani jednej, słowo honoru.  



Biblioteczka autorki: rzeczytane



     LZ:  Czy lubi pani bohaterów męskich?  Bo w obu powieściach mężczyźni nie są idealni, delikatnie mówiąc…..

KR: Lubię bohaterów męskich. Józef, nie jest fajny? Dzisiaj na spotkaniu autorskim w Katowicach dowiedziałam się, że wszyscy polubili Józefa…bo Józef to Józef… A moje bohaterki są idealne?


     LZ: Nie są, ale są miłe i można je polubić, bo mają takie same wady co my, czytelniczki. 

KR: Bo to o to chodzi. Żeby zobaczyć coś z siebie. 

   LZ: Czy lubi pani tradycyjne książki , czy nowoczesne formy, takie jak książki elektroniczne czy audiobooki.  Niektórzy pisarze boją się udostępniać swoje książki w formie elektronicznej, bo te łatwiej jest rozpowszechniać. Jakie Pani ma zdanie na ten temat?

KR: Tradycyjne. bo pachną, bo widać je na półce, bo są jakieś takie zwyczajne…w razie potrzeby kogoś w łeb książką można wyrżnąć…Ale z drugiej strony elektronika – ułatwia Zycie, łatwiej w podróż zabrać czytnik, audiobooki – mam tu obok szkołę dla niewidomych. Wszyscy korzystają z audiobooków. Form elektronicznych się nie boję - książka jest po to, aby ją czytano.  Niekontrolowanego rozpowszechniania uniknąć się nie da, takie czasy. 


L  LZ:   Proszę uchylić rąbka tajemnicy: czy ma Pani dużą biblioteczkę?

KR: Bardzo dużą. Książki praktycznie są wszędzie. Bardzo różne. 
Na moją prośbę pani Ryrych zaprezentowała swoją opasłą bibliotekę. To jest 'biblioteka ogólnie'
L
'W czytaniu'. Przepiękna lampa... (LZ)


         LZ: Na co Pani wolałaby się wybrać do kina: na ‘Ostatnią rodzinę’, ‘Pokój’, ‘Wołyń’, czy ‘Bridget Jones”?

KR: OSTATNIA RODZINA.  Sama maluję w wolnych chwilach. WOŁYŃ – nie. Moja rodzina to przeżyła.  Ostatnio zaliczyłam genialne POWIDOKI i SZTUKĘ KOCHANIA. W końcu kiedyś sama rozprułam poduszkę na głowie….nie powiem kogo. Było zabawnie.


      LZ: O tej poduszce chciałam… Ale Pani czytelniczki raczej nie mają udanego pożycia erotycznego….

KR: Ja mam. Ale to kwestia odpowiedniego partnera, zgrania, zaufania. To najbardziej intymne, najbliższe spotkanie dwojga ludzi. Seks to frajda. Ale tylko wtedy kiedy nadaje się na jednej częstotliwości.   Co do bohaterek – nie maja. Bo się nie udało. Ktoś rozminął się z kimś albo…nigdy nie spotkał. 


L   LZ:  Jakie są Pani plany na następną książkę? 

KR: Jedną przesłałam już do MG. A na pulpicie piszą się trzy. W zależności od nastroju. Trzy zupełnie różne i niepodobne do tych, które już są. Będzie coś przewrotnego, coś bardzo poważnego i coś z pogranicza…Myślę, że jesienią skończę i w 2018 trafią do Czytelników.

Dziękuję za rozmowę.



  

4 komentarze:

  1. Jestem świeżo po lekturze "Króla". Teoretycznie jest to powieść dla młodzieży, ale nie jest to słodkie tiu-tiu dla znudzonych nastolatek, ku poczytaniu sobie do poduchy. Książka porusza trudny, bardzo aktualny temat radzenia - nie radzenia sobie w sytuacji, gdy rodzina popada w biedę. Powieść zawiera wiele warstw znaczeniowych oraz metafor, z których młody człowiek odkryje tylko część. Resztę odczyta wyłącznie osoba dorosła, lub ten sam młody człowiek, gdy po latach powróci do "Króla".
    Dialogi wspaniałe! Językowo - kawał świetnej literatury.
    Uczniowie mojej szkoły byli na spotkaniu z panią Ryrych i wrócili pod wielkim wrażeniem osobowości Autorki. Mieli czerwone z emocji policzki, bo dowiedzieli się, że pani Katarzyna uczy języka angielskiego żołnierzy GROMU, poznali historię środkowego palca jako obraźliwego gestu i znaczenie numeru 007 Bonda. Jakże żałowałam, że nie mogłam sprawować opieki nad młodzieżą podczas spotkania. Cóż, ja tylko prowadzę szkolnego bloga, a uczę przedmiotów przyrodniczych :)
    Koniecznie muszę przeczytać polecane przez Ciebie, Izabelo, książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam, że to 'Król' pani Ryrych, a nie Twardocha. Oczywiście poszukam i przeczytam.
      Zazdroszczę Pani uczniom tego spotkania ;) Ja ten wywiad prowadziłam elektronicznie.

      Usuń
    2. Tak, zbieżność tytułów :)

      Usuń
  2. Fajnie, że udało Ci się przeprowadzić wywiad. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...