poniedziałek, 8 maja 2017

Anne Frank 'The diary of a young girl'

Okładka książki The diary of a young girl: the definitive editionDziś recenzja z 2014 roku, ale to książka znana, więc i ja dołożę o niej słowo... Pokonywałam ją po angielsku, bo na librivox.org jest 'free' audiobook. Miałam tęż wersję drukowaną i takie połaczenie polecałabym.
Postanowiłam połączyć czytanie ze słuchaniem i okazało się, że audiobook jest w wersji krótszej, zaś książka - w wersji 'unbridged'. Różnice są spore, bo poza brakiem fragmentów o cielesności dojrzewającej dziewczyny, brakowało całych połaci tekstu na tematy: sytuacji politycznej i opisów 'współosadzonych'.
Książka mnie wzruszyła i skłoniła do zapytania o bezsens wojny. W sumie, wiadomo, holokaust i wojna to zło, straszliwe zło, ale dziennik Anny Frank, młodej, inteligentnej, wchodzącej w życie dziewczyny, która zarazem opisuje swoich rodziców, siostrę i chłopaka, dobroczyńców i innych osadzonych, pokazuje jaką stratę Europie uczyniono uśmiercając miliony ludzi, w dużej mierze zabierając jednostki najwrażliwsze, inteligentne, podchodzące do wiedzy i problemów serio. Patrząc z punktu widzenia historii na książkę, można zauważyć w toku opowieści dziewczyny, że po 'wyłapywaniu' z Amsterdamu ludzi pochodzenia żydowskiego, w mieście zaczęło brakować lekarzy. Zaś w samym Sekretnym Aneksie przebywali ludzie inteligentni, wrażliwi, którzy uczą się kilku języków równocześnie, uczą się w kursach korespondencyjnych i do ostatniej chwili dbają o morale młodzieży. Patrząc na książkę z perspektywy współczesnych burd i rasistowskich haseł dresiarzy, można porównać poziom intelektualny tej i tamtej młodzieży. Wnioski nasuwają się same. Oczywiście jestem za wpajaniem młodzieży ideałów i kultu pracy i obowiązków.
No więc poza oczywistym tragizmem książki, wyłania się z niej przesłanie optymistyczne, takie, którego młoda Anna życzyłaby sobie: że warto walczyć do samego końca i poszerzać horyzonty myślowe. Przypomina mi się Jan Paweł II, który stwierdził, że człowiek jest prawdziwie człowiekiem tylko dzięki kulturze. Wzruszające jest ostatnie zdanie książki, mówiące o tym, że walkę o lepsze ja przerywają jej ludzie. Ale kto jest sprawcą tego zła? Ludzie? Zło odwieczne? Czy tak barbarzyńsko i niesprawiedliwie przerwane 'życia', można powiedzieć w ostatnim momencie, można jakoś wyjaśnić?
Poza aspektem historycznym, jest to opowieść o dojrzewaniu, która myślę, że wciąż zaciekawia. 
8 gwiazdek

2 komentarze:

  1. Masz ciekawe spostrzeżenia. Przyznaję, że książka jeszcze przede mną, niemniej w przyszłości na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tragiczne wydarzenia zawsze wstrząsają i wzruszają bardziej, kiedy opowiedziane są z perspektywy pojedynczych osób. Niemal codziennie słyszmy o wojnach, kataklizmach czy terroryzmie, wypadkach, śmierci - oczywiście wzbudza to w nas emocje, ale kiedy poznamy losy konkretnej osoby dopiero zaczyna do nas docierać dramat jaki ją spotkał. Z pojedynczym "bohaterem" łatwiej nam się utożsamić.
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...