sobota, 6 maja 2017

Kazuki Sakuraba 'Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów' - powieść z Japonii o o Japonii

RECENZJA PREMIEROWA
Książka ukazała się 27 kwietnia 2017 roku w Wydawnictwie Literackim. To nowość. Chciałam przeczytać ją przedpremierowo, ale nie zdążyłam. A po drugie chciałam się tą książką delektować bez pośpiechu. I dobrze zrobiłam, bo może i nie zdążyłam na recenzję przedpremierową, ale książka zapewniła mi doskonałą odskocznię po psychodelicznych 'Łaskawych'. Książkę czytało mi się w zasadzie jednym tchem i z żalem się rozstawałam z bohaterkami. Przy tym miałam wrażenie, że obcuję z dobrą literaturą. 
Autorka, fot. Mika Sudo, źródło: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/autorzy/1159/Kazuki-Sakuraba

Recenzję powieści należy rozpocząć od napisania kilku słów na temat autorki. To japońska pisarka, urodzona w 1971 roku, laureatka Naoki Prize (2007). Za Czerwone dziewczyny otrzymała nagrodę Mystery Writers of Japan Award  oraz nominacje do Naoki Prize, Yoshikawa Eiji Prize for New Writers i James Tiptree, Jr. Award. Jej powieści były kilkakrotnie ekranizowane - jako filmy fabularne i anime. 
 W reklamach wydawnictwa porównuje się książkę do prozy Haruko Murakami'ego. Co prawda czytałam dopiero jedną książkę autora, 'Norwegian wood', ale tamta była o samobójstwie i o niemożności życia w nowym świecie. Tutaj klimat jest kompletnie inny, pozytywny, pogodzony, choć oboje autorzy pokazują zmiany, jakie zaszły w Japonii, to odejście tradycyjnej cywilizacji i zastąpienie jej nowym stylem życia. Podczas gdy Murakami mnie zasmucił, to Sakuraba sprawiła, że czytanie znów przyniosło mi radość. 
Zdumiała mnie ta powieść, bo prawdę mówiąc fabuła nie jest bogata w wydarzenia, a jednak fascynuje. Trzy części książki to historie trzech pokoleń kobiet: Manyo, Kemaris i Toko (babka, córka i wnuczka). Mieszkają na prowincji Japonii w wiosce Benimidori w regionie San'in . Manyo,  jest podrzutkiem. Jako dziewczynkę porzucili ją ludzie gór, którzy zabierali skrzynki ze zmarłymi samobójcami i byli otoczeni nimbem tajemniczości, byli postaciami legendarnymi. Jako dorosła panna została wybrana na żonę najbogatszego dziedzica w okolicy, syna posiadacza huty stali i dziedzica fortuny  Akakuchibów. Ma czworo dzieci, a pierwsza córka Kemaris została matką Toko, narratorki książki. Kemaris w młodości należała do gangu motocyklowego, a potem pisała mangi. Toko jest zwyczajna, nie ma ani buntowniczości matki, ani daru jasnowidztwa babki. Chce po prostu żyć spokojnie, mieć męża i pracę i święty spokój. 
 Bardzo ciekawe są postacie poboczne: Midori - koleżanka Manyo lubiąca flamenco, Masago - nieślubna siostra rodzeństwa Akakuchibów, tak jak jej matka gustująca w odbijaniu mężczyzn innym kobietom i na tym pędząca swój żywot, koleżanka Kemari Choko, przyjaciel Manyo - Toyohisa, agent wydawniczy Sanjo i chłopak Toko Yutaka. Powieść opowiada o ich życiu, o wchodzeniu w dorosłość, o wyborach jakie dokonują i o tym, jacy w istocie są. Bardzo to było dla mnie pasjonujące, bo Japończycy kojarzą mi się ze skrytością i tłumieniem emocji. Okazuje się, że rzeczywiście ich emocjonalność jest inna od naszej, europejskiej, ale każda z tych postaci potrafi walczyć o siebie, potrafi być sobą. Ich działania często sprawiają, że krzywdzą się nawzajem. Pomimo to, ludzie ci potrafili godzić się z tym co nieuchronne, nie zauważać tego, co im by przyniosło jedynie żal, a skupiać się na tym, co rozwija ich osobowości. 
Autorce udało się pokazać zmiany cywilizacyjne, jakie zaszły w powojennej Japonii. Uczyniła to subtelnie, mimochodem i przejrzyście. Po pierwsze dzieje rodu Akakuchibów (tł. jako czerwony zwiędły liść)  pokazują zmiany jakie zaszły w mentalności Japończyków, przejście od społeczeństwa tradycyjnego, opartego na rodzinie, jasnym podziale ról i hierarchiczności społecznej do społeczeństwa zatomizowanego. Trzy kolejne pokolenia kobiet Akakuchibów to trzy etapy tego zjawiska: babka wyszła za mąż 'bo tak trzeba', była kobieta osadzoną w świecie tradycyjnych wierzeń i wartości. Jej córka Kemari to pokolenie buntu, przejścia w świat kapitalizmu, ale jeszcze wierząca w wartości rodziny. Natomiast Toko to dziewczyna współczesności, która pragnie wyjść za mąż z miłości, pracować, żeby móc się realizować, a jednocześnie pragnąca zachować więź z tradycją. Sama fabryka też przechodzi metamorfozy, w zależności od wymagań rynku. 
Jednym słowem, jest to książka o kobietach i Japonii oraz o byciu sobą pomimo wszystko. 
9 gwiazdek
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:
600na150_f71868defe_80b23b520e.jpg.jpg?s



11 komentarzy:

  1. Książkę sobie zakupiłam, gdyż zainteresował mnie jej opis. Widzę, że dobrze zrobiłam☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię literaturę azjatycką, dlatego gdy tylko usłyszałam o tej książce to poczułam się zainteresowana, jednak po przeczytaniu sporej ilości recenzji na jej temat nie jestem pewna, czy to jest tak naprawdę powieść w moim guście - o ile opis przemian Japonii pociąga mnie bardzo, o tyle nie wiem czy będzie mi odpowiadała książka o kobietach. To znaczy czytam takie także, jednak dość rzadko i preferuję, gdy oprócz historii kobiet jest tam także postawiony nacisk na coś jeszcze - na szczęście tutaj jest właśnie ta historia Japonii i w tym upatruję powodu, dzięki któremu książka może mi się jednak spodobać.

    Swoją drogą, czy powieść tę można porównać do "Kobiet w kąpieli" Tie Ning? Wprawdzie tej też jeszcze nie czytałam, ale czeka już na mnie w domu na półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Kobiety w kąpieli' były o dziewczynce, która już pamiętała rewolucję kulturalną. Tu jest inaczej, świat jest troszkę baśniowy i taki pogodzony z trudnościami.
      Ja też jak zaczęłam czytać te pierwsze recenzje, że ludzie się rozczarowali, to się przestraszyłam, ale na szczęście ja tę książkę odebrałam bardoz dobrze. Nie ma tutaj nie wiadomo jakich wydarzeń, ale klimat powieści jest niesamowity. Trzeba się przedrzeć przez początek. Potem czyta się już jednym tchem. Kobiety tutaj nie roztkliwiają się nad sobą. Myślę, że Ci się spodoba.

      Usuń
    2. W takim razie na pewno będę musiała spróbować.

      Usuń
    3. Co jest złego w książkach o kobietach? Jak to ma być "coś jeszcze"? A w książce o mężczyznach, musi być coś jeszcze, czy nie?

      Usuń
    4. Złego? W książkach o kobietach? Absolutnie nic. Nie chciałam, aby moja wypowiedź brzmiała jak seksizm, bynajmniej. Już wyjaśniam o co mi chodzi.
      Jakby nie patrzeć, kobiety i mężczyźni się różnią. Nie jestem psychologiem, aby określić dokładnie, na czym owa różnica polega, ale dość jasnym jest chyba, że pewne sprawy postrzegamy trochę inaczej (z reguły). Piszę z reguły, bo ja na przykład postrzegam świat bardziej jak mężczyzna, więc czytanie o kobietach z perspektywy kobiet jest dla mnie średnio ciekawe - nie utożsamiam się po prostu z kobiecymi bohaterkami, a z męskimi bohaterami tak. Dlatego czytanie o losie trzech kobiet, widziane z perspektywy owych kobiet sprawi, że być może będę się trochę nudzić. Jednak ze względu na to, że książka opowiada także o historii Japonii jednak raczej nudzić się nie będę, bo Japonię uwielbiam. Jest mnóstwo wartościowych książek, w których prym wiodą kobiety, jednak ponieważ czytanie o nich przez cały czas by mnie znudziło, zapamiętuję, gdzie widzimy świat "z kobiecej perspektywy", aby sięgać po takie książki świadomie, przeplatając je literaturą "z męskiej perspektywy" bądź z perspektywy "bezpłciowej" (autor pisze w taki sposób i o takich rzeczach, że mówienie o jego płci jest bezzasadne). A jeżeli w literaturze, w której głównymi bohaterkami są kobiety, jest owo "coś jeszcze", to jest większa szansa, że książka bardziej mnie zaciekawi. Mimo, że poczucie więzi z bohaterkami będzie stosunkowo małe, ponieważ nie identyfikuję się z nimi płciowo.
      Natomiast gdyby to była książka o kobietach, ale pisana z męskiej perspektywy (np. "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa), to nie potrzeba już absolutnie nic więcej, bo to jest bardzo moja perspektywa i z bohaterem mogę się utożsamiać z samego faktu tego, że jest mężczyzną i czuje fascynację do kobiet.
      A w książkach o mężczyznach... Wolę jak jest "coś jeszcze". Ale jeżeli relacje między owymi mężczyznami są dobrze nakreślone to taka książka spodoba mi się bardziej niż książka opisująca relacje między kobietami. To jest fakt. Jak pisałam - nie utożsamiam się z kobiecymi bohaterkami.
      To trochę tak, jakby dać kobiecie, która lubi powieści obyczajowe, pisane przez kobiety z myślą o kobiecych czytelniczkach, taką prozę, w której prym będzie wiodła wyprawa samych mężczyzn, pisana przez mężczyznę i skupiająca się na męskim odczuciu rzeczywistości. Takiej kobiecie książka może nie przypaść do gustu, a nawet jeśli, to po kolejną sięgnie dopiero po pewnym czasie. Ja mam tak samo, tylko że odwrotnie.
      Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, jak nie to proszę pytać dalej, doprecyzuję. I bardzo dziękuję za pytania, moja wypowiedź rzeczywiście mogła zabrzmieć jak seksizm dla kogoś, kto nie wie, jak myślę (a wiadomo, że generalnie nikt nie wie...), dlatego zwrócenie mi uwagi sprawi, że w przyszłości postaram się rozsądniej dobierać słownictwo. W sumie to całkiem zabawna sytuacja, bo i mnie się zdarza tropienie seksizmu, a tu proszę, sama nie dostrzegłam, że moje słowa mogą być tak odebrane... Zatem jeszcze raz dziękuję za uwagi.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ta czerwona okladka nie uszla mojej uwadze i to co piszesz o ksiazce brzmi zachecajaco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię "japońszczyznę" i z tego względu recenzowana pozycja mocno mnie interesuje. Zarys fabuły odrobinę kojarzy mi się z dziełem "The Makioka Sisters" Tanizakiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ;( Wy macie szerszą wiedzę na temat tej literatury niż ja. Ja w zasadzie przeczytałam kilka książek Japończyków, ale ta wydaje mi się bardzo ciekawa.

      Usuń
  5. Bardzo lubię książki tego typu, więc tytuł od razu wpisuję na swoją listę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...