wtorek, 16 maja 2017

Ulla-Carin Lindquist 'Wiosłować bez wioseł. Książka o życiu i śmierci' - książka o umieraniu

Zamierzałam o tej książce napisać już dawno, ale a to były inne, a to pożyczyłam cioci i nie miałam zdjęcia okładki. W zeszłą niedzielę ciocia mi książkę oddała i teraz o niej napiszę, bo temat jest mi bliski w ostatnich dniach w związku ze śmiercią mojego taty. 
Powieść w Polsce ukazała się w 2006 roku w wydawnictwie Czarna Owca, jeszcze pod nazwą Jacek Santorski & Co.
Nie słyszałabym o niej gdyby nie moja ciocia pielęgniarka, która z tej powieści pisała pracę. Dała mi ją do przeczytania, gdy byłam u niej na wakacjach w 2012 roku, a potem mi ją sprezentowała. Zamierzałam ją oddać dalej, ale teraz już ją zatrzymam. 
Znaleziony obraz
Autorka jeszcze zdrowa. Źródło zdjęcia: https://www.youtube.com/channel/UCKyrnTZlmyxeXnFqOxjSPHw
Autorka była Szwedką, dziennikarką i żona znanego podróżnika, która zmarła w 2004 roku na stwardnienie zanikowe boczne - ALS. Książka jest jej jedyną książką, jej 'debiutem i finałem'. Dzięki szwedzkim udogodnieniom dla chorych, m.in. specjalnemu komputerowi mogła pisać ten pamiętnik. 
Często czytam książki, a prędko o nich zapominam. O tej nie da się zapomnieć, tak jak o 'Chustce' Sałygi. 
Autorka opisuje w niej swoją galopującą chorobę, która z pełnej życia i planów kobiety sukcesu uczyniła 'roślinkę'. Ale wciąż czującą, kochającą, przeżywającą. I o tym jak się z tym czuje, w ciele które jej nie słucha, opowiada pani Ulla w książce 'Wiosłować bez wioseł'. 
Na Lubimy czytać napisałam o książce tak:
Jest to przejmująca opowieść kobiety, która nagle dowiaduje się o chorobie. Wbrew tego, że jest to książka o śmiertelnej chorobie, uważam, ze historia uczy nas czytelników tego jak żyć godnie. Piękna, godna polecenia książka. 
Teraz przymierzam się do ponownego jej przeczytania ze względu na swoje prywatne sprawy, o czym napomknęłam na początku. 
Zakończę takim cytatem z końca książki, w którym narratorka mówi tym jak się czuje w związku z odwiedzającymi ją w ostatnie święta jej życia:
'Nie cierpię tego. Tej poniżającej  litości. Jakże daleko jej do prawdziwego współczucia i empatii. (...) Wiem dobrze, czego nigdy nie mogę dostać w nadmiarze.
Bliskości, ciepła, prawdy i zaufania (...)
Nie uciekaj ode mnie. Nie bój się. 
To nic groźnego.
To przecież tylko ja...'

Dałam książce kiedyś 7 gwiazdek. Teraz dam 9. 
ps. Mój tato też nie chciał głupiej litości, ale obecności. Wciąż jej Mu dałam za mało. Dobrze, że byłam w tej najważniejszej chwili.  A w czwartek to się skończyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...