sobota, 27 maja 2017

'Żółty smok. Baśnie chińskie'

Okładka książki Żółty smok. Baśnie chińskie Staram się raz w miesiącu wysłuchać choć z jeden audiobook. Ostatnio czytałam powieść 'Czerwone dziewczyny' oraz wspomnienia pt.  'Za jeden wiersz', więc pasowały do tego baśnie chińskie w wykonaniu Mariana Opani. Tak też zrobiłam. Wreszcie skończyłam wczoraj. 
Każdy naród ma swoje baśnie. I myli się ten, komu się wydaje, że baśnie ograniczają się do Andersena i innych baśni niemieckich. Zresztą, prawdę mówiąc, baśnie niemieckie zawsze wydawały mi się zbyt okrutne. Nie chodzi o to, że to niemieckie, a nie np. belgijskie, ale że okrutne. Natomiast karmiono mnie w domu baśniami polskimi, takimi o robotnych sierotkach, o kwiecie paproci itd. Baśnie rosyjskie są też specyficzne, bo ten Lis Przechera jest bardzo rosyjski. Baśnie czeskie czytaliście? Są śmieszne, jak Szwejk. Jako dziecię czytałam tez taki kwartalnik 'Skarb Malucha' i były tam baśnie z 'różnych stron świata'. To z nich dowiadywałam się o tym, że wyobraźnia autorów jest nieograniczona. Te baśnie azjatyckie albo afrykańskie.... Poza tym uważam, że baśnie pokazują jakąś prawdę o danym narodzie. O naszym narodzie prawda z baśni polskich wynika taka, że 'bida panowała z nędzą' i że wartością była praca, obowiązek i sumienie.A co baśnie mówią o Chinach?

Baśni w zbiorku 'Żółty smok' jest 17.  Mówią one o tym, że z życiem trzeba się zmierzyć, że człowiek musi udowodnić swoją wartość, że bardzo istotna jest praca i biegłość w swoim zawodzie, ze szukanie innego powołania, niż to, które się ma, często prowadzi na manowce. Często pojawia się motyw rodziny i relacji w nich panujących. Wynika z nich, że w Chinach panował patriarchat i hierarchia, że głowa rodziny, teść i ojciec, decydował o wielu rzeczach, że jedynie jako całość rodzina sobie radziła z utrzymaniem wszystkich. 
W aspekcie indywidualnym, bo przecież baśnie mówią o inicjacji człowieka, o dojrzewaniu, bohaterowie baśni zmagają się z rozmaitymi zadaniami, muszą coś znaleźć, coś osiągnąć. Zazwyczaj chciwość i egoizm nie popłaca, a procentuje ciężka praca i poświęcenie dla zawodu, dla sprawy, dla rodziny. 
Baśnie chińskie uczą wiele dobrego i myślę, że warto jest je puszczać dzieciom, żeby uczyły się bycia pracowitymi ludźmi. 

Wspaniale czytane przez pana Mariana Opanię, są to świetne baśnie, lepsze niż te niemieckie horrory. 
9 gwiazdek

ps. A ja wyłowiłam już baśnie fińskie ;)

13 komentarzy:

  1. Nie znam baśni chińskich, ale w dzieciństwie czytałam parę razy zbiór baśni japońskich. Brrr, jakie horrory! Do dzisiaj boje się demona lisicy!
    Baśnie Grimmów to nie są stricte "niemieckie" baśnie. Tam są motywy wędrowne, które powtarzają się we wszystkich baśniach europejskich. Osobiście - uwielbiam! Mam taki zbiór w dwóch tomach, który kupiłam sobie jako osoba dorosła, i do dzisiaj zaglądam. Polskie baśnie też są niczego, w sensie horroru, np. opowieść o strzydze, która stała się podstawą "Wiedźmina" Sapkowskiego. Pamiętam to pierwsze opowiadanie Sapkowskiego wydrukowane na łamach pisma "Fantastyka" w latach 1980.
    O sierotkach nie lubiłam czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie mam Grimmów, ani Perraulta. Andersena miałam, ale ktoś mi je oddał komuś, gdy mnie nie było. W każdym razie dla dzieci baśnie te są zbyt straszne.
      Nie ma tutaj demonów itp. Nie wiem czy są to baśnie oryginalne, ale chyba tak, bo jest kilka ajtiologicznych, czyli o pochodzeniu przedmiotów, i kilka inicjacyjnych. Chyba są w miarę pierwotne.

      Usuń
  2. Cóż, Chiny uwielbiam, więc dla mnie to lektura obowiązkowa. :) A skoro Tobie się podobało, to mogę spodziewać się dobrej lektury.
    Swoją drogą baśnie fińskie również brzmią interesująco - kiedyś pałałam miłością do wikingów i trochę sentyment mi pozostał. Wprawdzie baśnie fińskie niekoniecznie muszą być o wikingach, ale i tak wydają się ciekawe. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baśnie fińskie - znakomite! "Ptaki czarownicy" - wydane po polsku. Na upartego też Kalewala, ale to raczej saga.

      Usuń
    2. Bo Pani to waleczna dusza, może stąd ta miłość.... Ja za wikingami nie przepadam. Uważam, że to pogański system wartości i bardzo mnie zdumiewa ta obecna moda na nich. A za tytuł dziękuję, bo zapomniałam,,,

      Usuń
    3. "Ptaki czarownicy" dodaję na listę do przeczytania, a Kalewalę kiedyś też planuję. :)

      Jakby nie patrzeć ta moja miłość do wikingów urodziła się w gimnazjum, wtedy jeszcze człowiek inaczej patrzył na świat. Potem mi trochę przeszło, ale nadal całkiem ich lubię. Myślę, że ta moda wygląda tak jak moje gimnazjalne zauroczenie: są to jakby nie patrzeć bardzo mroczne historie. Mitologia grecka, która przerabiana jest w podstawówce, jest o wiele bardziej... Ułagodzona. Nie znaczy to, że jest łagodna, ale prezentowana jest jakoś łagodnie. Na przykład Apollo i Marsjasz - historia jest okrutna, ale nie prezentuje się jej okrutnie dzieciakom, nie mają oni poczucia, że to było coś okropnego, a to przecież obdzieranie ze skóry było - koszmar. Dlatego mitologia grecka nie kojarzy się już ludziom z czymś mrocznym. A mroźna północ, wojownicy z toporami, walczący z olbrzymami, bogini śmierci, której ciało połowicznie gnije, a jej bracia to wielki wąż i wilk... Wszystko kojarzy się inaczej niż ciepła Grecja, pozbawiona już pierwiastka zła w oczach ludzi. Tak sobie myślę, że to może dlatego ta mitologia skandynawska ludzi ciągnie - Grecja się przejadła i historie opowiadane w kółko przestały być już straszne.
      Co myślicie o tej teorii?

      Usuń
    4. Chyba coś w tym jest. Ja to nawet myślę, że Wikingowie z tą swoją walecznością pasują do czasów, jakie nadchodzą: walki itd. I to wcale nie jest dobre, bo ten kilkuletni spokój w świecie mi bardziej pasował. Pani Maria pewnie będzie miała swoją teorię, może się wypowie, ale coś mi się kołacze w mózgu, że ktoś wymyślił, że 'czasy' układają się jak ta sinusoida, że po czasach spokoju, w ludziach budzi się niepokój i co jakiś czas niszczą to co zastali.
      Ja Wikingów nie lubię, bo to lud, który zdobywał i kierował się siłą. Chociaż Ameryki ni zniszczył, jak to zrobili konkwistadorzy.... Bo pierwszymi białymi a Ameryce byli Wikingowie w XI wieku chyba.

      Usuń
  3. Ja z dzieciństwa kojarzę jakąś dobranockę, która zaczynała się motywem latającego, długiego smoka, na którym ktoś siedział... I do tego piękna melodia.
    A ja do audiobooków jakoś nie mogę się przekonać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę tej bajki. Ciekawe czy jest na youtube. Audiobooki są specyficzne, to fakt.

      Usuń
  4. Lubię ten cykl, czytamy razem z córką, na półce mamy japońskie i chińskie (no bo dużo smoków, które moje dziecko kocha, a które w tamtej kulturze występują) czytałyśmy arabskie. Narobiłaś mi ochoty na kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest cały cykl baśni? Chciałabym je mieć.

      Usuń
    2. Media Rodzina wydała cały cykl, gdybym mogła to pewnie kupiłabym je wszystkie, więcej tutaj : https://mediarodzina.pl/seria/basnie_swiata

      Usuń
    3. Dzięki za link. Bardzo kuszące baśnie, bo i polskie, i afrykańskie. Kupiłabym. Kiedyś miałam baśń afrykańską jako książeczkę. To ciekawe baśnie, choć okrutne.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...