środa, 12 lipca 2017

Beata Agopsowicz 'Cztery pory miłości' - kryzys małżeński i milczenie

Jest to książka z gatunku powieści religijnych, a może powieści terapeutycznych. Autorka jest z wykształcenia pedagogiem i doradcą życia rodzinnego. Ma męża i trójkę dzieci i marzy o domku na wsi. Książka ukazała się w ubiegłym roku (2016) w serii Opowieści Z Wiary w wydawnictwie eSPe. 
Mogę powiedzieć, że los zesłał mi tę książkę. Może mi chce coś powiedzieć przez to, ten los?
Szukam słów, żeby jakoś ładnie opisać tę powieść. I powiem tak: 'Cztery pory miłości' jest jak panna  pracowita, ale brzydka. Moi przodkowie mówili, że kiedyś kawaler wybierał pannę brzydką, bo taka zatroszczy się o dom, krowę wydoi... Autorka Lwem Tołstojem nie zostanie i chyba nie zamierza, ale powieści niech dalej pisze, bo jest w nich coś mądrego. Gdy czytałam taki zbiór opowiadań amerykańskiej pisarki Karen Kingsbury, zastanawiałam się nad tym, dlaczego w Polsce nie powstają takie katolik-powieści. Na poziomie czytadła, ale potrzebne jako odskocznia, w miarę łatwo przyswajalne powieści o ludziach z problemami takimi jak nasze. 
Tutaj mamy problemy małżeńskie Asi i Marka. Po wielkiej miłości stopniowo ich małżeństwo dogorywa. Para nie odzywa się do siebie i w ogóle jest coraz gorzej. Panuje pustka emocjonalna. Autorka ze znawstwem doradcy rodzinnego pokazuje ich spojrzenie na problemy. I to jest w tej książce wartościowe: kryzys widziany oczami jej, i kryzys widziany oczami jego. Okazuje się, że najbardziej zawinił w pogłębianiu się tego kryzysu brak rozmowy pomiędzy nimi. Ona jest przemęczona i pragnie komplementu, a on chce nadrobić stracone lata kariery. Ładnie i dokładnie autorka opisuje rok z życia tej pary, rok trudny, bo i oddalenie się, i choroba dziecka, i kicia w czerwonej mini obok, a przede wszystkim pustka w domu, milczenie i ucieczka jednego z nich na kanapę. 
Można zarzucać książce sztywność i słusznie, bo jest w tym racja. Najbardziej mi przeszkadzała jednolitość dialogów i taka forma trochę jak w wypracowaniu, ale nie to w tej książce jest najważniejsze, ale treść, taka terapeutyczna, która każe czytelnikom zastanowić się nad tym, jakie my mamy relacje z bliskimi. A jeśli mamy kłopoty, to może jak ta para z książki nie zdajemy sobie sprawę, że druga strona widzi to całkiem inaczej? Ale że zawsze można wszystko wyprostować. 
Książka oscyluje pomiędzy 5 gwiazdkami a sześcioma. 
Za książkę dziękuję autorce

4 komentarze:

  1. Nie czytuję żadnych poradników....wolę posłuchać dobrych rekolekcyjnych homilii. Z nich, opartych na słowie Bożym można czerpać każdą wiedzę....a szczególnie tę dotycząca relacji międzyludzkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale 'Cztery pory miłości' to powieść, tylko że wyznająca chrześcijańskie wartości. Myślę, że jedno drugiemu nie przeszkadza - homilie są w innych okazjach, a powieść w innej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uderzam się w piersi. Przeczytałam cały post i zmieniam zdanie.....dobrze, że takie książki powstają.
      I dobrze, że ją zaprezentowałaś.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...