sobota, 12 sierpnia 2017

Bycie blogerem a niezależność

Źródło: http://padniecie.pl/demoty
Dzień dobry,
Dziś miała być recenzja biografii, ale napiszę o czymś innym. Tematem posta będzie służalczość i niezależność. 
Temat do rozważenia. 
Gdy zakładałam blog mój inteligentny i szczery znajomy z LubimyCzytać stwierdził, że jest obawa, że ja (blogerka) zacznę pisać służalczo. 
Staram się pisać od serca i szczerze, a jeśli mi się coś nie podoba w książce, to albo nie czytam jej, albo rzeczowo piszę o wadach i zaletach.
Najprostszą do ogarnięcia sprawą jest określenie swoich upodobań gatunkowych. Napisanie rzetelnej recenzji. Tego się trzymam i myślę, że blogerzy, których cenię i czytuję też.I nie o tym chciałam powiedzieć. 
Chciałam powiedzieć o niezależności blogera jako twórcy medium społecznościowego. 
Źródło: http://chmurak.pl/pic/1092/nigdy-sie-nie-poddawaj-walcz-do-konca/
Kiedy bloger powinien postawić granicę? Czy to my, blogerzy, jesteśmy źródłem czy odbiorcą? Czy powinniśmy udostępniać swoje recenzje wszędzie, gdzie popadnie? Kto dyktuje warunki, a kto kładzie uszy po sobie? 
Niektórzy stoją po jednej stronie barykady: tej radykalnie niezależnej: tej, że nie zgadzają się na blogi, na współpracę recenzencką, że sami sobie wybierają lektury i nie znoszą żadnych narzuceń.Są też recenzenci spolegliwi. Są też recenzenci otwarci i udzielające się wszędzie. 
Co wy na ten temat sądzicie? Czy blogerowi wolno tupnąć nogą i uderzyć ręką w stół?

Pozdrawiam,
Iza Łęcka

18 komentarzy:

  1. Poczułam się sprowokowana ;)))
    Więc się wypowiem, bo mam pewne doświadczenie, bowiem prowadzę już chyba czwarty czy piąty blog o książkach. Ja zaczynałam w 2010 roku, to chciałam po prostu pisać taki "pamiętnik moich książek". I takie coś właśnie pisałam sobie a muzom na onecie. Nigdzie indziej nie zaglądałam, nikt do mnie nie zaglądał. Pisałam tak sobie przez parę miesięcy, a potem mi się znudziło, więc go zlikwidowałam.
    Później założyłam sobie chyba ze dwa lub trzy blogi na blogspocie. I też sobie pisałam, a muzom, z tym że mi jacyś ludzie zaczęli zaglądać i pisać komentarze, co mnie bardzo zdziwiło :))) W końcu ja też zaczęłam pisać u innych.
    I wtedy dopiero się zdziwiłam, że są ludzie, którzy piszą recenzje książek, które dostali od wydawnictw. I to było zupełnie niezgodne z moją ideą bloga jako pamiętnika lektur. Do dzisiaj popełniłam chyba tylko kilka takich recenzji książek, które przysłało mi wydawnictwo (jedno!). A, i jeszcze jedną recenzję napisałam, bo mnie autor poprosił i polecił, by mi dostarczono jego dzieło. I tak to u mnie wygląda.
    Jestem kot, który chodzi własnymi drogami :)))
    Jestem gotowa pisać recenzje na zamówienie, ale tylko za pieniądze (honorarium) i publikować je na łamach prasy lub radia.
    Zresztą, taką fazę też przechodziłam ze dwadzieścia lat temu. Wtedy jeszcze było miejsce na recenzje książek w prasie codziennej w wydaniach sobotnio-niedzielnych. Współpracowałam też z redakcja literacką Radia Pomorza i Kujaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że sprowokowałam. Miałam taką cichą nadzieję, bo mniej więcej znam Pani poglądy.
      Kojarzę Radio PiK z czasów studenckich.
      Ja też bym chciała zostać etatowym recenzentem, ale na razie jakoś nie mam takich propozycji. W naszej lokalnej gazecie chyba nie ma takiego kącika książek.
      Patrząc z drugiej strony, blog pozwala pokazać moją wszechstronność światu, więc może pomaga.

      Usuń
    2. A gdzieś, Ty, kochana, słuchała Radia PiK? :))) Studia w Toruniu lub Bydgoszczy? Dobrze strzelam?

      Kącików z recenzjami nie ma już prawie nigdzie w gazetach. No, może się coś jeszcze uchowało w jakiś tam kwartalnikach społeczno-artystycznych, ale nie mam pojęcia, czy tam w ogóle płacą. Czasy się zmieniły, mało kto teraz czyta, redakcje w ogóle nie chcą pisać o kulturze, bo to wydaje się nudne. Takie czasy mamy!

      Usuń
    3. W Toruniu. Polonistykę tam studiowałam. Jeszcze prof. Hutnikiewicz żył.
      Widziałam kąciki książkowe w pisamch dla pań, ale pewnie 'mają swoich piszących'.
      Ciekawe czy pan Nogaś znalazł sobie miejsce. Tak mi się skojarzyło.

      Usuń
    4. A ja studiowałam polonistykę w Bydgoszczy, w latach 1980. Też jeszcze Hutnikiewicz żył :))) Uczyliśmy się z jego książki "Od czystej formy do literatury faktu".
      Często bywałam w Toruniu w bibliotece uniwersyteckiej, bo tam były dobre zbiory tekstów z XIX wieku, przywiezione z Wilna. Ale to już w latach 1990.

      Usuń
    5. Ja na przełomie stuleci (1998-2003). Tak, były tam spore zbiory, ale na miejscu. Byłam ostatnim rocznikiem, który słuchał wykładów profesora. I mam jego autograf pisany niebieską kredką. Pani tez posiada?
      Mogłam wywnioskować, że Pani z Kujaw, bo tam było sporo takich 'patriotów lokalnych'. Serio, nie zgrywam się, uważam, że panuje tam moda na patriotyzm lokalny.

      Usuń
    6. Niestety, nie posiadam autografu Hutnikiewicza.
      Za to posiadam sporo autografow różnych naukowców w indeksie studenckim, także z Torunia. Bo nasze WSP to nie była uczelnia o jakimś tam wysokim poziomie, więc pożyczali naukowców z Gdańska i z Torunia. Ale więcej z Gdańska.
      Ja z Bydgoszczy!
      Między "robotniczą" (tak się wtedy mówiło) Bydgoszczą a "inteligenckim" Toruniem to była zawsze straszna rywalizacja. Bydgoszcz przekopać, Toruń zaorać, tak sobie ludzie przygadywali. Doszło do tego, że jak tworzono nowe województwo kujawsko-pomorskie to urząd marszałkowski zrobili w Toruniu (w budynku przedwojennego urzędu woj.), a urząd wojewódzki w Bydgoszczy.
      Dużo jeździlam do Torunia: do biblioteki, do antykwariatów, do lekarza (mieszka tam taki cudowny doktor ortopeda Tajchman, który umie nastawiać zepsute kręgosłupy), potem słuzbowo na różne sesje samorządowe.
      Każde z tych miast ma inny klimat... Oba lubię.

      Usuń
    7. Ja byłam przyjezdna, ale mówili mi o tym konflikcie. Nawet mówili mi, że uczelnia w Bydgoszczy jest niewarta wspominania. Tak mówili.
      Ciekawe czy w Toruniu na Żeglarskiej jest jeszcze ten antykwariat. Jest?

      Usuń
  2. Mem znakomity.....
    Myślę, że mu wolno tupnąć...tylko kto wówczas da mu książki recenzowania....
    Chyba ważne tu jest, by być w zgodzie z samym sobą a tu pomocnym pewno będzie własny dobór ...dobrej lektury....a nie łapanie wszystkiego co dają do recenzowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wysiadłam z tego pociągu, bo to jednak nie dla mnie....mam zbyt małe umiejętności a poza tym jestem osobą nieuporządkowaną a to przeszkadza bardzo....

      Usuń
    2. Oj, tak, trzeba być w zgodzie z samym sobą i wiedzieć jakich książek się chce, a nie czytać przypadkowe.
      W tym temacie jestem zadowolona i naprawdę chwalę sobie wydawnictwa, jak i pisarzy. Współpracuję z wydawnictwami, które wydają książki, jakie lubię czytać i to spełnia moje potrzeby książkowe. Staram się nie rzucać na wszystko. Często piszę po swojemu i cieszę się, że zdobyłam jakąś renomę, która pozwala mi na pisanie od siebie.
      Nie wiem, ale cieszę się z nowych książek, jakie dostaję, bo zazwyczaj dostaję same ładne książki. Problem jest z czasem, bo chcę przeczytać więcej niż mi doba pozwala. Zazwyczaj ufają mi też autorzy, ale tutaj staram się dobierać sobie tylko te książki, które są zgodne z moim gustem.
      Zdarzyło mi się dostać PDFy od debiutantów do czytania, które ni jak nie dały się czytać, ale w takich wypadkach nie piszę niczego, żeby oszczędzić pisarza. Może komuś się spodoba.
      Chciałam poddać pod dyskusję blogerów a portale, gdzie się zamieszcza recenzje. Czy wrzucacie recenzje gdzie się da? Czy otrzymujecie jakieś warunki?

      Usuń
    3. A mem o wzroku rzeczywiście uroczy. Mnie zachwycił ;)
      Miałam kiedyś taką szczerą koleżankę. Tak sobie to zestawiłam z recenzowaniem, bo czasami to to przypomina.

      Usuń
    4. Ja już nie recenzuję a swe opinie o przeczytanych książkach umieszczam tylko na LC i na stronie Biblionetki.

      Usuń
    5. LC jest świetne, wiemy, a do Biblionetki jakoś się nie mogę przekonać. Dużo jest tam uczestników?

      Usuń
  3. Ja nie piszę recenzji dla wydawnictw, bo czuję, że to by mnie jakoś wiązało. Czasami biorę coś od autorów ale też najpierw sprawdzam czy to mnie zainteresuje. Swoje recenzje wrzucam też na LC i piszę dla portalu StrefaApokalipsy. Udostępniam także linki do recenzji na FB. Długo się przed tym wzbraniałam ale jakoś pod koniec zeszłego roku w końcu założyłam konto dla bloga. W sumie z niego korzystam tylko przy okazji nowych wpisów czyli niezbyt często ☺I właściwie nie wiem po co, chyba poszłam za modą😕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest ta Strefa Apokalipsy?
      Recenzowanie dla wydawnictw wciąga i zajmuje czas. Pod tym kątem jest więc wymagające.

      Usuń
    2. Strefa Apokalipsy to portal traktujący o tematyce końca świata, jak sama nazwa wskazuje☺Lubię czytać postapokalipsy, więc się tam udzielam w sektorze literackim. Nic nadzwyczajnego, ot, typowo dla fanów tematu. Domyślam się, że wciąga. Dlatego się nie dałam skusić 😆

      Usuń
    3. A 'Władcę świata', nowość od Frondy, czytałaś? Bo to o tym.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...