środa, 27 września 2017

Mary Westmacott (Agatha Christie) 'Brzemię' - obyczajówka w wersji pani Agathy.

Recenzja jest formą uczczenia urodzin pani Agathy oraz postem w ramach konkursu zorganizowanym, jak co roku we wrześniu, na blogu Na tropie Agathy:
 









Myślałam, że nie dam rady w tym wrześniu przeczytać książki pani Agathy, ale się udało ;) Książkę 'Brzemię' wygrałam w ubiegłym roku, a że tych 6 obyczajówek jako Mary Westmacott nie przeczytałam (no, poza 'Niedokończonym portretem'), to z ciekawością zasiadłam przedwczoraj do czytania 'Brzmienia'. Moje oczekiwania były mętne, gdyż koleżanka z LubimyCzytać ostrzegła mnie kiedyś przed tymi książkami, że są 'słabsze' niż kryminały. Ale zawsze trzeba sprawdzić samemu. Co też uczyniłam. 
Powieść traktuje o dwóch siostrach i ich życiu: Laurze i Shirley. Laura jest dzieckiem starszym, niekochanym, a w dodatku żyjącą w cieniu śmierci swojego braciszka. Potem pojawiła się Shirley, a zarazem jej zazdrość i pragnienie miłości rodziców wzrosło. Wiele się zdarzyło w życiu dziewczynek od samego niemowlęctwa Shirley, co zmieniało postawę Laury: od nienawiści, po macierzyńską nadopiekuńczość i zaborcze próby układania siostrze życia. Oponentem i przyjacielem Laury był stary profesor, przyjaciel ich rodziców. On ciągle powtarzał najpierw rodzicom, że Laura jest zazdrosna o siostrę, potem wykazywał zrozumienie dla Laury, a potem ostrzegał ją przed układaniem życia siostrze. 
Pan Baldock na stronie 121 mówi tak:
'A więc przestań się snuć niczym bohaterka tragedii. Nieraz ci mówiłem, że bierzesz wszystko zbyt serio. Nie ułożysz życia innym. Muszą to zrobić sami. Shirley ma własną taczkę, którą będzie musiała pchać.'
Fabuła powieści pokazuje co się stanie, gdy nadmiernie chronimy najbliższych,  gdy odgórnie ustalamy, co jest dla innych szczęściem, aż wreszcie pokazuje, że miłość jest nieprzewidywalna. Po pokazaniu dzieciństwa Laury powieść przechodzi w dorosłość Shirley i jej wybory życiowe. Zaciekawiły mnie losy Shirley, jej oba małżeństwa, aż wreszcie Laura i jej życie. 
Można by się przyczepić do fabuły, że ułożona, żeby udowodnić tezę o tym, żeby nie układać innym życia i że nie ma prostej recepty na szczęście i miłość. Że można być szczęśliwą z draniem, a męczyć się w związku z kimś idealnym. Że kochanie kogoś czasami oznacza odcięcie się od jego problemów i pozwolenie każdemu żyć po swojemu. 
Pani Agatha Christie ma taki rzadki dar pisarski, że potrafi w kilku słowach pokazać postać jako człowieka z jego problemami i uczuciami, które są uniwersalne. Ciekawią, bo i nas wszystkich dotyczą. W swojej autobiografii napisała, że nie aspiruje do pisarstwa wybitnego, ale to co robi jest rzemiosłem. Pewnie tak, ale jej książki ciekawią, wciągają i dają poczucie relaksu i zawsze ma się żal, że już się kończą. 
Myślę, że książce mogę dać 6 gwiazdek 
To fajna powieść. 

6 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki ale zachęciłaś mnie. Może jak znajdę czas, to sięgnę po jej pozycje

    OdpowiedzUsuń
  2. Słynna Agatha Christie - nie wszystkie jej książki okazują się idealne. Niemniej jednak jej twórczość, wśród autorów kryminałów, wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najmniej spodobała się 'Wielka Czwórka' i 'Pan Brown'. Tych 6 obyczajówek chyba warto przeczytać. Choć myślałam że nie.

      Usuń
  3. To zadziwiające - czasy się zmieniają, a problemy pozostają te same, w innych dekoracjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, że pan Agatha oddzielała dekoracje od prawdziwych emocji i postaw. Ludzie byli uniwersalni.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku: