poniedziałek, 30 października 2017

Jean Hatzfeld 'Więzy krwi' - 19 lat po masakrze. Spotkanie z dziećmi ofiar i katów

 RECENZJA PREMIEROWA
Ośmieliłam się zatytułować tę recenzję jako tytułowa, choć od premiery minął już miesiąc. Książka ukazała się 20 września 2017 roku w wydawnictwie Czarne. I nie jest ona eksploatowaniem tego samego tematu, czyli opisywaniem okropności i bestialstwa. 
Nie. Autor, który naprawdę zna temat daje w 'Więzach krwi' głos rwandyjskiej młodzieży, równolatkom ludobójstwa z 1996 roku, dzieciom katów i ofiar i pyta o przebaczenie, o to, co w przyszłości i co teraz. Sprawa jest ciekawa i paląca, bo jak wiadomo, mordy w tym kraju były rzeziami, bardziej niż na Polakach na Wołyniu, a o ile z Wołynia nas przepędzono, co miało ten dobry skutek, że ofiary nie musiały przez 60 lat patrzeć na katów  (trauma i tak jest ogromna), to w Rwandzie Hutu i Tutsi wciąż mieszkają i żyją razem. Niedawno media obiegła wiadomość o liczbie dzieci z gwałtów na kobietach Tutsi. Skala problemu jest podobna w Rwandzie i na Bałkanach. Myślałam, że książka jest o tym. Ale jest głębsza. Opowiada o potrzebie zapominania i potrzebie pamiętania o krzywdach. I o więzach krwi, rozumianych jako relacje rodzinne, ale i jako pamięć o krzywdach, która jak w tradycji żydowskiej rozlewa się na dziesiąte pokolenie. 
Zdjęcie tylnej okładki
Moja książka zawierała 2 zakładki reklamujące inne książki autora
Zacznę od opowiedzenia o autorze, bo w przypadku reportażu na tak delikatne tematy, liczy się profesjonalizm, doświadczenie i umiejętność słuchania ludzi. Pewnie musiał dobrze znać rozmówców, żeby się przed nim otworzyli i opowiedzieli, co opowiedzieli. Bo w 'Więzach krwi' nie ma opisów rzezi, są za to opisy spraw delikatnych: opowieści o rodzicach, których klęskę pewnie woleliby ukryć, o braku perspektyw, albo o chęci zemsty. 
Znalezione obrazy dla zapytania Jean Hatzfeld
Jean Hatzfeld, źródło: http://www.alamy.com/stock-photo/hatzfeld.html
Urodził się w 1949 roku na Madagaskarze. Jest francuskim korespondentem wojennym, reporterem i pisarzem. Pisywał dla 'Liberation'. Anglojęzyczna Wikipedia mówi więcej o jego doświadczeniu zawodowym niż jej polska wersja. Hatzfeld obserwował dla Liberation powstanie Solidarności w Polsce i aksamitną rewolucję w Czechosłowacji oraz obalenie Ceaucescu w Jugosławii. Następnie był wszędzie tam, gdzie toczyły się wojny: na Bałkanach, w Libanie, Izraelu, aż wreszcie w Rwandzie, której poświęcił swoje późniejsze książki. 
Dwie pierwsze jego książki traktują o Sarajewie:
  • L'Air de la guerre (1994)
  • La guerre au bord du fleuve (1999)
 O Rwandzie napisał :
    Znalezione obrazy dla zapytania Jean Hatzfeld
  • Nagość życia: Opowieści z bagien Rwandy, Wydawnictwo Czarne 2011 (Dans le nu de la vie. Récits des marais rwandais, 2000)  - o ludobójstwie
  • Sezon maczet, Wydawnictwo Czarne 2012 (Une saison de machettes, 2003) - o zabójcach Hutu
  • Strategia antylop, Wydawnictwo Czarne 2009 (La stratégie des antilopes, 2007) - o obu stronach po latach od ludobójstwa, gdy sprawcy wyszli z więzień
  • Englebert z rwandyjskich wzgórz, Wydawnictwo Czarne 2015 (Englebert des collines, 2014) - o Rwandzie 20 lat po tragedii
  • Więzy krwi, Wydawnictwo Czarne 2017 (Un papa de sang, 2015) - o potomkach ofiar i katów
  Znalezione obrazy dla zapytania Jean HatzfeldZnalezione obrazy dla zapytania Jean HatzfeldZnalezione obrazy dla zapytania Jean HatzfeldZnalezione obrazy dla zapytania Jean Hatzfeld


Za jedną z książek reportażowych, "Strategię antylop" otrzymał w 2007 r. Prix Medicis a w 2010 r.Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego.
Znalezione obrazy dla zapytania Jean Hatzfeld
Czarne przetłumaczyło i wydało również reportaż autora o etiopskim biegaczu Ayanleha Makedy (2011: Où en est la nuit) .
 Nie przetłumaczono na Polski:
  • 2005: La ligne de flottaison
  • 2013: Robert Mitchum ne revient pas
 W każdym razie podoba mi  się determinacja Hatzfelda, żeby przez pół życia zgłębiać tak porażający i traumatyczny temat, jakim jest ludobójstwo w Rwandzie, żeby ciągle pytać o ich życie, pewnie i trochę żyć ich problemami, tych ludzi. Literacko zaowocowało to reportażami, które zechcę przeczytać. Na razie 'Więzy krwi'. Niby lżejsze emocjonalnie, bo bez drastycznych opisów, ale z drugiej strony cięższe, bo pesymistyczne. 
Autor rozmawiał z 9 osobami młodego pokolenia: w tym z 5 dziećmi' uwięzionego Hutu' i czworgiem dzieci 'ocalałego Tutsi'. W drugiej części wypowiadają się rodzice, oczywiście ci na wolności, bo tym w więzieniach nie udziela się głosu, a w trzeciej potomkowie mówią o przyszłości, swojej i rodzin. 

Moje podejście do ludzi uczestniczących w tym ludobójstwie było oczywiste: współczułam ofiarom, a potępiłam zbrodniarzy. Nie wiem jak opisywał to Hatzfield w swoich książkach, ale na pewno wiarygodnie, bo sam był ich obserwatorem. Ale chyba coś go musiało tych ludziach niepokoić, ich los, skoro tak nieustannie do nich wraca i rozmawia, rozmawia, rozmawia. 
Rzuca się w oczy czytelnika jak bardzo odmienne są teraz światy ofiar i katów. Zdałoby się, że jest jak w bajce. Zło zostało ukarane, a dobro nagrodzone. W dodatku dzieci obu stron mówią, że szkoły dbają o to, żeby nie nazywać grup etnicznych, ale mówić o zbrodni. Jest tydzień pamięci oraz Mauzoleum. I nawet rodziny Hutu zdają sobie sprawę z ogromu krzywd jakie wyrządzono Tutsi, nie mówiąc o Tutsi, którzy pamiętają. Ale problemem zdaje się niesprawiedliwość systemu edukacji. Ślepy los, jak by to powiedzieli liberałowie. Wygląda na to, że edukacja w Rwandzie nie jest darmowa, że rodzice za nią płacą, więc uczą się te dzieci, których rodzice za to płacą. Jakże więc na opłaty czesnego może sobie pozwolić marka, której mąż siedzi w więzieniu, a ją pozbawiono pracy po wojnie, bo była Hutu? Dzieci Tutsi dostają stypendia z organizacji międzynarodowej. Po 20 latach od ludobójstwa tę rozbieżność widać już wyraźnie. O ile dzieci Tutsi są pełne nadziei na przyszłość, marzą o płatnej pracy, o wyjazdach, o szczęśliwym świecie po prostu, to dzieci uwięzionych Hutu czują wielkie rozdarcie i rozpacz. Dotykają ich tytułowe 'więzy krwi'. Czują więź z rodzicami, ze swoją naznaczoną rodziną, kochają ich, a z drugiej strony doświadczają ostracyzmu społecznego. System społeczny o nich zapomniał i skazał na los biedaków. Nawet zazdrościć tym uprzywilejowanym im nie wolno, bo w sumie zdają sobie sprawę, że stypendyści przeżyli piekło. 
Bardzo to wszystko smutne, tragiczne i wołające o zauważenie. Trzeba, żeby edukacja i wsparcie międzynarodowe dotyczyło większej ilości ludzi w Rwandzie. Bo tak jak jest, nie jest dobrze. Sprawiedliwość dosięgła katów, ale znów sprawiła, że nierówności społeczne i poczucie osadzenia jednej grupy społecznej, a faworyzowania innej są znów widoczne jak w czasach kolonialnych. I nie trzeba specjalisty od socjologii, żeby po lekturze tej książki stwierdzić, że taka sytuacja znów może zaowocować wojną. Oby nie. 
Ale nie jest dobrze, że potomkowie Tutsi modlą się jak ten faryzeusz 'Dzięki Ci Boże, że nie jestem jak ten Hutu', a potomek Hutu, pomimo że stara się żyć uczciwie i dobrze, nie ma szans nawet na godną pracę, bo jest piętnowany jako dziecko zabójcy. Na stronie 100 Fabrice Tuyishmire, syn uwięzionego Hutu mówi 'Nie znamy przewin rodziców, a jednak ponosimy karę za wyrządzone zło. Dorastałem wśród ludzi czujących do nas niechęć'. 
Zaś na stronie 221 Immaculee Feza, córka ocalałego Tutsi mówi 'Wiem, co przeżyli podczas rzezi, oni i moja starsza siostra Gigi, wstydziłabym się przedstawić rodzinie kandydata na męża z tamtej grupy etnicznej. Nie chodzi o to, że bałabym się tej osoby, ale byłby to brak szacunku dla moich bliskich. 
Ten zwrot dziewczyny 'tamta grupa etniczna' mnie poraził. Pokazuje on, że Tutsi, ofiary, jakby nie było, wykopali tak ogromny dół pomiędzy nimi, a potomkami Hutu, że nie jest on do nadrobienia. Współczucie dla tych niewyedukowanych dzieci więźniów dla mnie rośnie i zdumienie, że w relacjach społecznych zawsze i wszędzie góruje niechęć i nietolerancja. Z trzeciej strony, Europejczycy nie powinni chyba wypowiadać się o tym, co jest dobre w Afryce. Wydaje mi się, że może danie różnych szans dzieciom coś by pomogło? 

 Z czwartej strony łatwo jest nam mówić o tym, co tam trzeba by zrobić, ale czy Polacy inaczej reagowaliby, gdyby zaraz po rzeziach wołyńskich kazano nam żyć i patrzeć na oprawców swoich żon, dzieci itd... Jeżeli wiem, że trauma po takich wydarzeniach trwa dziesięciolecia?! A Polacy nie musieli oglądać oprawców. 
Na stronie 236 Tenże sam Fabrice, którego już cytowałam, mówi tak: 
'Nie można wyciągnąć żadnej pożytecznej lekcji z tego rodzaju doświadczeń. Nie, żadnej lekcji, która mogłaby komukolwiek pomóc. Nauczyłem się tylko nieufności i wstydu. W porównaniu z innymi dziećmi niczego nie zyskałem'. 

Smutne jest to, że i ta nasza tzw. 'cywilizowana część świata' nie nauczyła się tolerancji i humanitaryzmu. Nieufność i zamknięcie się cechuje wszystkich.Smutne, ale uświadamiające. 
Książka zasługuje na 10 gwiazdek
Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarne:


Znalezione obrazy dla zapytania Wydawnictwo CzarneKsiążka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
Znalezione obrazy dla zapytania degustatorka literatura faktu

7 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie przeczytam.
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. "Pokazuje on, że Tutsi, ofiary, jakby nie było, wykopali tak ogromny dół pomiędzy nimi, a potomkami Hutu, że nie jest on do nadrobienia."
    A dlaczego miałoby być inaczej? Czy przebaczenie w tak stosunkowo krótkim czasie jest możliwe? Zwłaszcza nakazane z góry.
    Czytałam tylko artykuły prasowe na ten temat. W jednym z nich była przytoczona wypowiedź kobiety Tutsi, która powiedziała coś takiego (cytat niedokładny): "Najpierw była taka władza, która nakazała wszystkim Hutu zabijać wszystkich Tutsi, a teraz jest taki rząd, który nakazuje wszystkim Tutsi wybaczyć wszystkim Hutu."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie o tym mówi autor, jak mi się zdaje. Za długo tam był, żeby po prosu kazać im wybaczyć. To raczej jest apel dla następnego pokolenia o równe szanse. W rozmowach z Hutu z pokolenia 'wojennego' nie ma wybielania się.

      Usuń
    2. Znów wykopał się dół pomiędzy Hutu i Tutsi, teraz wśród młodego pokolenia. Myślę, że autor mówi o zagrożeniu kolejną wojną, jeśli tak dalej będzie.

      Usuń
  3. Zawsze pokazujesz takie ciekawe pozycje, na które nie zwróciłabym sama uwagi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku: