wtorek, 24 października 2017

Jojo Moyes 'Me before you' (Zanim się pojawiłeś) - wzruszający romans, przy którym łezka w oku się pokręci.

Okładka książki Me before you Książkę przeczytałam w ramach projektu 5 książek w 2017 roku. O ile kilka lat temu przeczytanie 10 na rok nie było problem, to w tym roku przeczytanie 5 stoi pod znakiem zapytania. Książek tej autorki wcześniej nie czytałam, ale nazwisko jest tak ciekawe, a imię kojarzy mi się z jojem, którym bawiłam się w dzieciństwie (miałam wypasione jojo z USA, a nie trocinową kulkę), że po recenzji pani Orzeszko, postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym przeczytać tę książkę po angielsku. Znalezienie jej nie stanowiło problemu, ale znalezienie czasu i chęci tak. Aż wreszcie przeczytałam. Odłożyłam 2 stosy recenzenckich, wzięłam chusteczki i w 3 dni dałam radę. Aż się sąsiadka dziwiła, że nie poszłam jej odwiedzić w sobotę. Myślała, że coś mi się stało, a ja tylko czytałam...
Książka jest napisana łatwym językiem, a  akcja i postacie są tak wyraziście opisane, że słówek, których nie rozumiałam, nie musiałam sprawdzać w słowniku. Po prostu szłam dalej, bo przyjemność czytania była większa niż trudności. Właściwie, nie było momentu, gdy chciałabym porzucić lekturę. 
Poza tym to przepiękny romans, jakie uwielbiam, i jakich poszukuję we współczesnych powieściach obyczajowych. Autorka potrafi pisać z sercem i celnie opisywać miejsca, ludzi, ich charaktery, o czym już wspomniałam powyżej. Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki opisuje sceny erotyczne. Nie jest to wulgarny opis fizjologii, ale pełen iskier opis, jak to bohaterka Lou musi ogolić Willemu brodę. Było w tym tyle uczucia, magnetyzmu, seksapilu, że aż się ucieszyłam, że gdy ostatnio psioczyłam na wulgarne powieści new adults, to ja miałam rację, że po prostu do pisania romansów trzeba mieć talent. 
Była też  następna scena z tańcem na weselu, też urocza i przejmująca. 
Romantyczna jestem, więc takie książki lubię czytać. Cóż. 
A tak w ogóle to jest to opowieść o tym, że w życiu można coś osiągnąć, nawet jeśli jest trudno. Louisa ma 26 lat i pracuje w barze. Nie ma ambicji i możliwości, bo rodzice nie pracują, a w dodatku jej pensja potrzebna jest w domu. Gdy szef zamyka lokal, ona zmuszona jest szukać pracy i dostaje ją u niepełnosprawnego bogacza. Nie jest to praca, jakiej oczekiwała, ale polubiła ją i na pół roku stała się jej całym światem. Will zmienił ją, pokazał jak ma się ubierać, co czytać. Otworzył jej oczy na świat. Nawet jego niepełnosprawność i różnice społeczne nie przeszkadzały w tej miłości. Tylko problem eutanazji. Co wybrał Will, okaże się na końcu książki. 
Jakoś bohaterka przemówiła do mojego serca, bo ma wiele wspólnego ze mną: pochodzi z prowincji, jest sfrustrowana. Problemy z szukaniem pracy pokazane w książce są bliskie życiu i prawdziwe. 
Nie wiem co zrobiłabym na miejscu Willa, ale nie zgadzam się z nim. Książka w przystępny sposób każe nam zastanowić się nad problemem życia, granic wolności i tego na ile nasze wybory wpływają na życie innych. 
Daję książce 6 gwiazdek
Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
 

8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że się podobało!
    Rzadko, bo rzadko, ale czasem lubię sobie poczytać prawdziwy wyciskacz łez. Powzruszać się! I to naprawdę jest sztuka napisać dobry melodramat, taki przy którym czytelnik naprawdę się wzruszy, a nie płacze, ale ze śmiechu.
    A Jojo Moyes umie tak pisać!
    Ostatnio czytałam jeszcze jej ksiażkę "We wspólnym rytmie". No, lałam łzy tak, że pod koniec to literek nie widziałam! Może dlatego, że też kocham konie, tak jak bohaterka tej powieści? Potem przez parę dni guglowałam sobie i szukałam tej szkoły jazdy konnej we Francji, o której pisze Moyes.
    Też wkurzają mnie książki dla new (young?) adults, ale czasem można coś przeczytać. I to nawet z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam wczoraj tę książkę w Biedronce po 9,99. Czytałam o tej drugiej części, że nieciekawa, ale autorka napisała wiele książek, więc mam nadzieję, że także jakieś fajne romanse. Ona pisze naprawdę pięknie. Jakby nie Pani, to nie czytałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "We wspólnym rytmie" to nie jest druga część "Zanim się pojawiłeś", tylko odrębna powieść. O nastolatce i jej ukochanym koniu. Temat stary i banalny, ale jak podany!Zdaje się, że Jojo Moyes w młodości także jeździła konno, stąd tak znakomita znajomość spraw związanych z końmi.

      Usuń
    2. Druga część Zanim się pojawiłeś to Kiedy odszedłeś.:)

      Usuń
    3. O właśnie, 'Kiedy odszedłeś'. Na LC pisali, że nudna. A tę o koniu chcę przeczytać.

      Usuń
  3. Zazdroszczę Tobie Izabelo! W trzy dni przeczytałaś pełnowartościową książkę po angielsku! Nie żadną tam uproszczoną wersję, ale normalną książkę! No i zaciekawiłaś mnie nią, dobrze, że jest po polsku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: