środa, 25 października 2017

Milena Kindziuk 'Matka Świętego. Poruszające świadectwo Marianny Popiełuszko'

Okładka książki Matka Świętego. Poruszające świadectwo Marianny PopiełuszkoZobaczyłam niedawno na poczcie tę książkę w nowym wydaniu. Pomyślałam, że pewnie film jakiś będzie o ks. Popiełuszce, to wznawiają. Teraz czytam, że film nakręcono w 2009 roku. Widocznie coś przegapiłam. Chociaż skoro główną rolę grał Rafał Woronowicz,
Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Popie%C5%82uszko.+Wolno%C5%9B%C4%87+jest+w+nas-2009-203332

 który dla mnie na zawsze będzie kojarzyć się z rolą szui w 'Czasie honoru', akcja filmu rozgrywa się w PRL-u z przeklinającą ubecją w roli głównej, to dla mnie jest oczywiste, że nie będę go oglądać. Teraz sobie przypominam, że film leciał w telewizji i tato go oglądał, ze do kina na niego zaganiano młodzież, jeszcze jak uczyłam, a oni mi się skarżyli, że nie chcą. Prawdę mówiąc, w ogóle coraz mniej mam ochotę na oglądanie filmów. W tym roku obejrzałam tylko 13, w tym dwa do połowy. Nie uważam, że film pokaże świętość człowieka, że do tego trzeba by poznać jego kazania albo posłuchać rozmów z ludźmi, którzy go pamiętają. Ale film? W niedzielę ksiądz reklamował gazetę Niedziela z dodatkiem: zdjęciami zwłok wyłowionego ks. Popiełuszki. Nie jestem patologiem, ale chyba widok nie jest ciekawy, bo woda zdaje się, że sprawia, że zwłoki puchną? A w ogóle to takie zdjęcia w gazecie są dozwolone? Pewnie domyślicie się, że nie wydałam tych 6 zł na gazetę. Zresztą, jakaś rocznica musi być, bo te zdjęcia i okolicznościowe wznowienie książki na poczcie? Tak sobie pomyślałam, czy za czasów Jezusa sprzedawano ryciny z rozkładającym się Łazarzem na minutę przed wskrzeszeniem? Pewnie tak.
No więc ujrzawszy książkę na poczcie przypomniałam sobie, że miałam wątpliwą przyjemność ją czytać. Ciotka mi ją pożyczyła w 2014 roku. Wtedy też napisałam recenzję na LubimyCzytać. Nie publikowałam ej na blogu, bo myślałam, że książka odeszła w niepamięć. Skoro znów się pojawiła, to wyrażę swoje zdanie. Przepraszam autorkę, ale naprawdę napisałam co wówczas myślałam:

Moja opinia:
Tak słabej biografii jeszcze nie czytałam.A wszytko przez sposób ujęcia tematu. Autorka popsuła temat.
Miałam wrażenie, że postać pani Marianny Popiełuszko sobie, a komentarze autorki sobie. Denerwujące, tym bardziej, że sama postać pani Popiełuszkowej to uczciwa, religijna kobieta. Irytowała mnie nadinterpretacja autorki.
Moim zdaniem powinno się zostawić słowa pani Popiełuszkowej tak jak to powiedziała. Bardzo fajne zdjęcia Jej i bł. ks. Jerzego. Wyziera z nich poczciwa babuleńka, jakich znam wiele w swoich stronach - mocna kobieta, ciężkiej pracy i wielkiej uczciwości i ksiądz Popiełuszko - o bardzo smutnych oczach. Jak przejrzałam tę książkę, to te smutne oczy utkwiły mi w pamięci, tak jakby przeczuwał śmierć. Wielka tragedia dla całej rodziny. Dowiedziałam się paru ciekawych faktów z życia Popiełuszków.
To jest na plus książki - fotografie i fakty. Ale wszystko popsuł patetyczny styl narracji autorki, nie pasujący do prostej życiowej mądrości pani Marianny Popiełuszko. Zdaje się, że autorce pomyliły się tytuły: 'świętość' z tytułu ma się odnosić do syna, a nie do matki. Zresztą, uważam że normalny opis byłby ciekawszy dla książki i bliżej prawdy. A tak wyszło niczym 'Legenda o św. Aleksym'. Szkoda. Narracja popsuła całą książkę. Stąd tak słaba ocena. A szkoda, bo brakuje biografii zwykłych uczciwych ludzi. 
Książce dałam 3 gwiazdki
"Starość nie jest udręką"
Źródło zdjęcia: https://wiadomosci.wp.pl/wzruszajace-wyznanie-mamy-ks-popieluszki-6038721375843457g/4

 Rozmawiałam potem o tej postaci z ludźmi i o tym, co o niej napisała autorka. Ludzie z pokolenia pani Popiełuszkowej mówili, że skoro rodzina Popiełuszków dysponowała wówczas 15 ha,  to mówienie o ubóstwie jest po prostu kłamstwem, że 'wtedy z tego dało się wyżyć na wsi'. I w sumie nie wymagam, żeby matka świętego żyła na śmietniku. Ale pisanie kłamstw w biografii, żeby podkręcić łezkę w oku czytelniczek, to już jest przesada.
 "Popiełuszkowie utrzymywali się z pracy na siedemnastohektarowym gospodarstwie. Nie oszczędzali się. - Władysław Popiełuszko słynął jako bardzo dobry gospodarz, umiał zatroszczyć się naprawdę o wszystko, był zaradny, jeździł do Suchowoli, gdzie były słynne targi koni - opowiada ksiądz Kazimierz Gniedziejko. - tak czytam w artykule w WP: https://wiadomosci.wp.pl/wzruszajace-wyznanie-mamy-ks-popieluszki-6038721375843457g/5
"Alek wolał czytać, niż pracować w polu"
Pani Popiełuszko na tym zdjęciu wyglada na osobę o bardzo silnej osobowości. Nie widzę tu kogoś, kto da sobą pomiatać. Żródło zdjęcia: https://wiadomosci.wp.pl/wzruszajace-wyznanie-mamy-ks-popieluszki-6038721375843457g/6


Powtarzam słowa ludzi pamiętających tamte czasy. Moi dziadkowie z 3 ha wykarmili 3 dzieci. Tym dysponowali wszyscy. Popiełuszkowie z 17 ha byli  wyjątkiem. I trzeba powiedzieć, że wówczas warunki życia na wsi i w mieście były różne od siebie, nie było tak jak teraz, podobnie. Więc nie można było porównywać standardów wiejskich i miejskich. To jedno. Drugie, że wówczas na wsi żyło się wszystkim ciężko. Trzecia, że to na pewno była miła i porządna kobieta, która przeżyła wielką tragedię. Ale uważam, że należy wybrać inną formułę, bo patos tutaj razi, wydaje się sztuczny.

A ten cytat znalazłam na LubimyCzytać. To słowa Marianny Popiełuszko:
'Zawsze trzeba, żeby było dobrze. Czy dobrze, czy źle - to i tak dobrze. Jak jest, tak jest dobrze'.
 Jak je interpretujecie? Bo ja interpretuję je tak, że pani Marianna brała życie takie jakie jest i twardo stąpała po ziemi/. Autorka książki doszukuje się w tym głębokiej filozofii. I dlatego zraziłam się do tej autorki, a książka mnie zdenerwowała. Robienie z postaci kogoś innego niż jest tylko dlatego, że tak ładnie wygląda to w książce to zwykła poza, oszustwo? A najgorsze jest to, że to nie pani Popiełuszkowa udawała, tylko pani biografka. Ale po co? 
A jeszcze zdanie tytułowe 'Poruszające świadectwo'. Czy naprawdę coś kogoś w tej książce poruszyło? Bo ja miałam wrażenie, że czytam książkę o starszej pani ze wsi, jakich wiele, kobiety o silnym charakterze, dzierżącej silną ręką cała wielką rodzinę, której jako synowa bym się bała pewnie, bo pewnie znałaby najlepsze recepty na szczęście świata, a której pisarka z uczelni dokłada filozofię, której tu nie ma. Bo chyba w tamtych czasach na wsi tak się po prostu żyło. A co mają mówić te rzecze staruszek, też pobożnych, których dzieci nie wyrosły na męczenników za religię? 

Autorka jest dziennikarką katolicką. Oto jej biogram w Wikipedii:
 
Podobny obrazMilena Kindziuk (ur.1970) – polska doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, autorka książek, dziennikarka, publicystka. Stały współpracownik portalu wpolityce.pl oraz tygodnika „W sieci” i „W sieci historii”.

Życiorys

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako dziennikarka m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej, dzienniku „Życie”, „Gościu Niedzielnym”, „Tygodniku Solidarność”, „Przeglądzie Katolickim” i „Księdze Świętych”. W latach 2005 – 2011 była szefową warszawskiej edycji tygodnika „Niedziela”.

2 komentarze:

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...