sobota, 21 października 2017

Wanda Półtawska 'I boję się snów' - wspomnienia z obozu w Ravensbrück

Książkę poznawałam w formie audioobooka, czytanego mistrzowsko przez Czesławę Monczkę. serdecznie polecam. Książka została w 2009 roku ponownie wydana przez Edycję Świętego Pawła. Autorka we wstępie pisze, że wspomnienia te powstały w 1945 roku świeżo po powrocie z obozu jako autoterapia. To ważne, ten czas powstania, bo świadczy o tym, że przeżycia były jeszcze w niej nieprzepracowane, rany niezagojone. Od razu nasunęło mi się skojarzenie z innymi wspomnieniami byłej więźniarki Ravensbrück, też po wojnie lekarki, książki wydanej jakieś 3 lata temu:

Okładka książki Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską
Moja opinia: http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/05/dariusz-zaborek-czesaam-ciepe-kroliki.html

Nie mnie wypowiadać się na temat psychiki ofiar obozów, ale myślę, że były to przeżycia okropne, straszne i traumatyczne.  W książce Alicji Pawlikowskiej-Świerczyńskiej raził mnie bagatelizujący ton opisów obozowych, w których wyczuwałam nie tyle sztuczność, co wyparcie. Miałam wrażenie, że nie było tak miło, jak to pani Alicja opowiadała po 70 latach, że tak sobie plotły te sandały. Więc audiobook, który podsunął mi znajomy, postanowiłam wysłuchać z ciekawością i dla porównania. Widać, że oba wspomnienia są prawdziwe, bo zgadzają się opowieści o tych drewniakach, o tym, że Polki myły się nawet w zimnej wodzie, a Francuzki nie. Ale opowieść Wandy Półtawskiej to poruszające serce wyznanie o miejscu, które próbowało odhumanizować te więźniarki i o tym, jak bardzo one nie chciały w sobie dać zabić człowieczeństwa. Opowieści o głodzie, brudzie, o tym rzucaniu się lesbijek, o tych więźniarkach, które tylko chciały jeść co popadnie. Aż wreszcie o wyzwoleniu, które tez miało swoje etapy. Najpierw oglądały kobiety rzucające się na jedzenie, potem opowiada o tych somnambulicznych cieniach tańczących z żołnierzami, potem ta opowieść o źrebaku, potem zabiegi o to, żeby nie paść ofiarą gwałtu zbiorowego. 
Straszne przeżycia kobiety, której jednak udało się zachować człowieczeństwo i bardzo dobra literatura. 
Czytałam w internecie dyskusję wokół poglądów autorki na tematy etyczne i inne spory, ale wydaje mi się, że trzeba sięgnąć do tych jej wspomnień. Wtedy naprawdę zrozumiemy, że postać pani Wandy jest godna szacunku. 
Przepiękna książka. Oceniam ją na 10 gwiazdek


5 komentarzy:

  1. Ja też czytałam ile konrowersji wzbudziły poglądy Pani Wandy. Wspomnienia przeczytam bardzo chętnie.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko od razu uprzedzam, że te wspomnienia nie mają nic wspólnego z fikcją literacką. To WSZYSTKO działo się w rzeczywistości. Osobom o delikatnej konstytucji psychicznej nie poleciłbym tego pamiętnika do czytania wieczorem.

      Usuń
    2. Pani Wanda poruszająco, ale i z wielkim talentem opowiada o swoich przeżyciach i uczuciach, jakie wówczas przeżywała. Jakoś ta traumatyczna książka wpisuje się w mój nastrój.

      Usuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać, bo bardzo lubię takie wojenne wspomnienia. :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Czytaliście najczęściej: