piątek, 22 grudnia 2017

François Rabelais 'Gargantua i Pantagruel – księga I, II, III' - czyli beczka śmiechu

Z 'Gargantuą i Pantagruelem' było tak, że  panowałam to przeczytać już wieki temu, gdy usłyszałam ten dziwaczny i trudny do zapamiętania tytuł. Dodam, że nie mieliśmy tego w lekturach i całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie, żeby licealista przedarł się przez ten archaiczny język. 
Książkę na polski przetłumaczył sam Boy-Żeleński i opatrzył ją mówiącą wiele przedmową, z której dowiedziałam się wszystkiego o autorze i książce. Wychodzi na to, że Rabelais napisał swoje dzieło wcześniej niż nasz Jan Kochanowski swoje utwory. A przecież to powieść! Takie angielski Swift i inni pisali stulecie później..... Kiedyś czytałam sobie starsze utwory z literatury francuskiej i wychodziło mi, że to co je łączy, to jedzenie i radość życia wbrew ideom. To literatura bliska człowiekowi. Rabelais był bardzo bliski człowiekowi. Mnich i lekarz, ciągle na granicy herezji, ale zawsze wychodzący cało z opresji. Napisał bardzo renesansową książkę, a raczej książki. Oto przykład treści:

Książka w wydaniu MG jest obszerna, przeszło pięćsetstronicowa i pięknie wydana. O niezawartej tu części 4 pisze tłumacz, że jest słabsza artystycznie, a o 5 - że niepewne jest autorstwo. Ale i tak mamy 530 stron, wystarczy. 
Muszę powiedzieć, że myślałam, że czytanie jej zajmie mi o wiele dłużej. Ale dałam radę w 3 dni. Mimo języka czyta się ją szybko. Ubawiłam się przy niej bardzo, bardzo.  Humor Rabelaisa jest zarazem wulgarny i inteligentny. Taka scena początkowa, gdy Gargamela rodziła Gargantuę, była niesamowita. Z jednej strony pełno aluzji do pompatycznego stylu traktatów religijnych (autor był mnichem, przecież), a z drugiej niesamowicie plastyczna scenka obyczajowa, jakby pisana przez lekarza (którym Rabelais przecież też był, który nie raz widział sceny przy izbach porodowych). Śmiałam się z tego przez cały wieczór. Księga II poświęcona jest wojnie, więc troszkę poważniejsza, ale w księdze III powraca autor do swojej ironii. Otóż, sługa Pantagruela Panurg chce się żenić i w tym celu radzi się wszystkich i wszystko, czy to dobry krok. Całość księgi, licząca 150 stron wywołuje śmiech. Jednocześnie jest to ciągłe obśmiewanie dogmatów i napuszonych form. 
Pozaznaczałam sobie w książce sporo rogów, ku pamięci i na pewno będę do niej wracać. Bogactwo wyobraźni tego autora i jego erudycja są niesamowite. Raduje więc fakt, że nawet mu współcześni docenili jego styl i na tyle go bronili, że miał pozwolenie króla na druk. 
Genialna książka. Cieszę się, że MG ją wydało w tak pięknej formie. 
10 gwiazdek 
Za książkę dziękuję wydawnictwu MG:
Książka bierze udział w wyzwaniu Łów słów na grudzień 2017 TA:
WYZWANIE CZYTELNICZE

4 komentarze:

  1. Boże! Ty naprawdę to przeczytałaś!!! Kłaniam się nisko czapką do ziemi ;)))
    To wielki wyczyn! :))) Ja nie zmogłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na usprawiedliwienie powiem, że mam wprawę w literaturze starodawnej z racji studiów polonistycznych. A jeszcze o baroku pisałam magisterkę. Tyle chwalenia się. Ale jak się człowiek przedrze przez ten język i odnośniki do traktatów religijnych to wychodzi naprawdę smieszna treść, a III księga naprawdę jest jedm wielkim żartem. Może choć to niech PAni przeczyta?

      Usuń
  2. Wydawnictwo MG pieknie wydaje książki. Nie czytałam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na nią ponad rok czekałam, bo mieli ją wydać już pod koniec 2016.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: