poniedziałek, 1 stycznia 2018

Lucy Maud Montgomery 'Anne of Green Gables' - Ania w wersji angielskiej, Ania po raz enty, zawsze dobra na deprechę....


https://lh4.ggpht.com/lVvD-GBqHcle1yX3gB-UsnsR912Z6YANrNEwLfOxd_d1_Dr49-g-jaHjTcJf5VZhhGhyLGXP6TIf--Fa4SIjdRijQLejDKUC
Źródło: http://librivox.bookdesign.biz/book/5009

Read by LibriVox Volunteers

(4.7 stars; 303 reviews)
Red-haired Anne Shirley, the orphan girl mistakenly sent to live with Matthew and Marilla Cuthbert, has been one of the world's most beloved characters since the publication of Anne of Green Gables in 1908. In this dramatic reading, Librivox readers tell the story of Anne's adventures as she grows up on Prince Edward Island.(Summary by wildemoose)

Będzie to moja ostatnia recenzja na rok 2017. Niestety nie jest to 5 książka po angielsku w minionym roku, ale 4. Ale za to doskonała. Książkę po angielsku kupiłam sobie swego czasu w ciuchlandzie i się nią mocno ucieszyłam pomimo szkaradnej okładki. Podpisałam ją jeszcze panieńskim nazwiskiem, więc musiała ze 2 lata czekać na półce. Do kompletu odnalazłam ciekawy audiobook na stronie Librivox, w którym wszystko było fajne, poza głosami Diany, która miała głos starszej pani i Gilberta, który mówił głosem za przeproszeniem grubasów z komedii amerykańskich. I jeszcze seplenił, albo coś. 
To moje kolejne czytanie 'Ani' nie rozczarowało mnie.Poprzednim razem czytałam wszystkie tomy, gdy miałam problemy w pracy. Nosiłam te tomy z biblioteki szkolnej, a koleżanki z pracy uśmiechały się drwiąco. Ale co tam. Tym razem wzięłam się za nią dla celów językowych, ale znalazłam w niej wiele radości.  Lektura była dla mnie nie tylko pocieszeniem w tym troszkę depresyjnym końcu roku, ale i odkrywaniem nowych rzeczy z tej ponadczasowej książki. Po pierwsze zaczęłam się zastanawiać kim był Mateusz dla Maryli  i czy na pewno byli rodzeństwem, ale to na marginesie. Najważniejszą rzecz odkryłam dzięki temu, że czytałam wersję angielską ze słuchawkami mówiącymi tenże audiobook, czytany z podziałem na role. Widać było więc wyraźnie cechy charakteru poszczególnych osób, wyrażane w ich sposobie mówienia i ilości mówienia. Ania to gaduła, mówiąca kwieciście, Maryla konkretna, a Mateusz nieśmiały, ale szczery. Tym tropem idąc, zauważyłam, że autorka doskonale skonstruowała tę swoją  powieść. Że mało zostawiała narratorowi: opisy krajobrazu itd. Zdarzenia opowiadane były ustami Ani, która była straszną gadułą. To skutkowało tez tym, że świat 'Ani z Zielonego Wzgórza' to świat oczami dziecka, nastolatki, wrażliwej dziewczyny.  Te angielskie nazwy, jakie Ania nadawała miejscom po angielsku brzmią jeszcze bardziej poetycko niż po polsku. 
Książka również uczy pokory wobec życia i tego, żeby cieszyć się tym co się ma. Ania miała wiele takich mądrych myśli, które i mnie, starej babie, się przydadzą:
“Kindred spirits are not so scarce as I used to think. It's splendid to find out there are so many of them in the world.” 
  “My life is a perfect graveyard of buried hopes.” 
 “Life is worth living as long as there's a laugh in it.” 
I  to wzruszające zakończenie książki, które dla mnie, gdy czytałam je po raz pierwszy mając lat naście, było wielkim przeżyciem, że Ani świat się zawalił, że pozwoliła Gilbertowi odejść, że tyle marzeń się zawaliło. Potem zrozumiałam, że rozczarowania też czegoś uczą, że można z nich wyjść. A oto jak to napisała Autorka oryginalnie:
'Anne's horizons had closed in since the night she had sat there after coming home from Queen's; but if the path set before her feet was to be narrow she knew that flowers of quiet happiness would blom along it'... ....
flowers of quiet happiness - to pięknie brzmi i bardzo prawdziwie. 
Bardzo dobrze lekturowo zakończyłam ten 2017! 
10 gwiazdek. Polecam tę lekturę.
Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
 

7 komentarzy:

  1. To fajnie czytać w oryginale....zazdroszczę Ci.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, muszę się wziąć za język, bo się zapuściłam jak ugór nieplewiony. I widzę, ze taki jednoczesny kontakt z językiem wzrokowo-słuchowy dużo daje. Teraz mam na półce 'Vanity fair' i 'Dubliners'. Może bym znalazła audiobook po angielsku w wzięła się za słuchanie.

      Usuń
  2. Niesamowite! Też bym chciała móc przeczytać Anię w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelo, co Ci daje równoczesne śledzenie tekstu i słuchanie? Mnie by brakowało czasu na tłumaczenie sobie sensu zdań. Chyba po prostu ta metoda jeszcze nie jest dla mnie :(

      Usuń
    2. No na to bym na pewno nie znalazła czasu. Czasami szukam słówek, ale rzadko. Patrząc i słuchając po pierwsze usypiam,a po drugie słyszę wymowę. A to dużo daje.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: