piątek, 9 lutego 2018

Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie' - każdy kraj ma swoje baśnie i co możemy z nich się dowiedzieć?

Okładka książki Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie Chodziłam kiedyś na specjalizację folklorystyczną, więc coś tam o baśniach wiem. Nie przeszkadza mi to w radości czytania tego gatunku, co też uwielbiałam od maleńkości i ta sympatia się nie zmniejszyła. Czytam je co jakiś czas dla relaksu. Może to świadczy o infantylności mojej osobowości, nie wiem.
Ostatnio czytałam baśnie fińskie i z radością stwierdziłam, że z Wikingami nie mają one nic wspólnego, a więc czytałam je chętnie. 
Baśnie te ukazały się w Wydawnictwie Poznańskim w 1988 z ilustracjami Bogusława Orlińskiego, świetnymi zresztą. Oto przykłady:


 Baśń tradycyjna to coś innego niż baśń współczesna, dla dzieci. Jedna z teorii mówi, że baśń pełniła funkcje inicjacyjne, ale na pewno nie układana bała dla zabawy dzieci, bo do XIX wieku o dzieci nie dbano, a już na pewno ni o ich zabawę i samopoczucie. Są stałe elementy baśni, takie jak potrójne próby, magiczne przedmioty, pomocnicy, morał itd. Ja mam też taką prywatną teorię, że baśnie poszczególnych narodów oddają ich charakter, specyfikę. Na przykład baśnie czeskie są pełne jedzenia i optymizmu. Szwejk nie wziął się znikąd. Baśnie polskie to sierotki, groch,  który trzeba wybrać, macochy i różne elementy rolnicze. Ciekawa byłam więc baśni fińskich. Bo Finlandia kojarzy mi się z odległościami i pustką i tym dowcipem o gospodarzu, który szedł sąsiada po grabie, a po dwóch godzinach drogi przemyślał sobie, że nie chce łaski. 

Baśnie ze zbioru 'Ptaki czarownicy' to baśnie miejscowe, oczywiście oparte często na motywach wędrujących. Zachowano nawet zakończenia ze stylu mówionego, np. 'I tak długa była ta historia'.
Według mnie to bardzo miłe baśnie, jedne z najmilszych baśni europejskich. Częstym motywem jest tu małżeństwo i rodzina. W przeciwieństwie do baśni niemieckich,  w baśniach fińskich bohaterowie walczą o poprawne relacje małżeńskie, dbają o dzieci. Chyba ani jednej złej synowej tu nie zauważyłam! Natomiast często jest mąż, żona, pokazywanie z życzliwą ironią. Moją ulubioną baśnią jest baśń o babie która paplała za dużo sąsiadom, bo sama mam ten problem. Ilustracją do tej baśni jest ba baba z kłódką u góry. Zabawną baśnią była też baśń o mężu, który miał głupią żonę. 
Trochę mało jest tu diabłów i czarownic. Chyba Fini byli realistami. Baśń o tym młodzieńcu, który chciał zdobyć rękę królewny, który dostał za zadanie powiedzenie kogo w nocy całowała królewna, kojarzyłam z Radia dzieciom! Jak byłam mała to słuchałam tego namiętnie, Radia Dzieciom, i baśń ta w kilku odcinkach bardzo oddziałała na moją wyobraźnię. Wiele baśni z tomu o charakterze przygodowym to baśnie długie, o wielu przygodach, w których trochę się gubiłam. Miałam wrażenie, że opowiadano je przez cały wieczór. Tak tez je czytałam, z odtworzeniem takiej scenerii: jest fińska noc i dziady wędrowne opowiadają baśń. Zagłoba mi się zaraz przypominał i 'Ogniem i mieczem'.
Bardzo Wam je polecam. 
8 gwiazdek

18 komentarzy:

  1. Oooo! Wspaniały zbiór baśni! Czytałam je w latach 1980. jako osoba już dorosła, ale sprawiło mi to wielką przyjemność. Bardzo dobrze opracowane i wydane teksty. "Ptaki czarownicy" można polecić w ciemno każdemu miłosnikowi baśni.
    U nas nie było specjalizacji, ale mieliśmy przedmiot folklorystyka. Marnie prowadzony niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy tę specjalizację. Nic mi po niej praktycznego nie przyszło, ale było fajnie.
      Za to w Bydzi mieliście literaturę dziecięcą, której u nas nie było.

      Usuń
    2. A ja myślałam, że wszędzie na filologii polskiej była lit. dziecięca. My mieliśmy ją przez rok, ale chyba tylko same ćwiczenia? Niezbyt dobrze pamiętam już...

      Usuń
    3. Nie, u nas nie było. Był wykład monograficzny, ale fakultatywnie i w dodatku z czymś mi kolidował.

      Usuń
  2. A KALEWALĘ znasz? Jak już jesteśmy przy Finach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejszy fiński epos, na którym opiera się wiele tamtejszych legend. Trochę jak Edda w kulturze nordyckiej :)

      Usuń
    2. U nas była Kalewala tłumaczona przez Janinę Porazińską, w wersji dla dzieci. Nie jest jednak infantylna. Czytałam jako dziecko, czytałam niedawno - i nadal mi pasuje. Tu jest więcej: lubimyczytac.pl/ksiazka/118714/kalewala-epopeja-finska
      Za czasów ZSRR zrobiono piękny film na podstawie Kalewali, jest na YT, po fińsku, ale są rosyjskie napisy.
      Naprawdę gorąco polecam zarówno to tłumaczenie Porazińskiej, jak i film. Niesamowita historia. Właściwie to są mity.

      Usuń
    3. No to rzeczywiście ciekawe. Mitologii nordyckiej nie lubię, ale to chyba coś innego niż mitologia nordycka, więc byłabym w stanie to przeczytać.

      Usuń
  3. Uwielbiam ten zbiór, to jedna z ukochanych książek mojego dzieciństwa i nadal leży na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam, moja ma równo 30 lat. Pewnie ciężko obecnie dostać.

      Usuń
  4. Poszukam, bo też bardzo lubię baśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świetny blog. Ale nie mogę znaleźć Twojego maila.

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że się podoba.:)
      Mail:galenenaplazy@gmail.com

      Usuń
  5. Zdecydowanie trafia w mój gust, nawet bardziej niż bardzo :) Chętnie sięgnę. Pozdrawiam;]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: