środa, 28 marca 2018

Barbara Engelking 'Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940-1941'

Okładka książki Szanowny panie gistapo. Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940- 1941 Książkę tę dostałam już kilka miesięcy temu i moja chęć jej przeczytania zaczęła się wtedy. Teraz nie chciałabym dodawać paliwa różnorakich dyskusji, bo według mnie historią nie należy się bawić dla własnych celów. W tej książce mamy rzeczową analizę około 250 donosów do Gestapo z lat 1940-1941 i jest to przykład dobrze napisanej pracy tego typu. Bezstronność, rzeczowość, fachowość, bazowanie na materiałach historycznych, a nie na z góry założonych tezach sprawia, że książkę czyta się dobrze.
Donosy istniały w każdym ustroju i we wszystkich czasach. W latach 80-tych pisano donosy na to, że sąsiad kupił mebel, w latach 90-tych, że sąsiad dostał rentę chorobową itd. Teraz pewnie piszą donosy do Urzędu Skarbowego, zresztą nie wiem. Ja doświadczyłam bycia doniesioną w pracy, gdy na godzinę po rozmowie z koleżankami z pracy, wszystko zostało doniesione do szefowej. I powiem Wam, że to boli, tak jak boli zdrada. Często się zastanawiam kto był szczurem...Dwulicowość wygrała i to przykre, bo uczono mnie, ze trzeba być uczciwym, a donosicielstwo to zło.
Wracając do książki, autorka analizuje stylistykę tych konkretnych donosów (nie może więc być mowy o szkalowaniu i wysysaniu z palca), język itd. Smutna prawda jest taka, że najczęściej donoszą znajomi, sąsiedzi, nasi wrogowie. Inny wniosek był taki, że w innych krajach też były donosy. Zawsze były donosy. To straszne. Z drugiej strony autorka zadała sobie trud odnalezienia przykładów bohaterstwa i uczciwości tych niezliczonych listonoszy, pracowników poczt, że wiedząc, ze są narażeni na represje, starali się wyłapywać te donosy i je palili. Na koniec książki podano przykład dalszych losów jednej z ofiar donosu. A doniosła zawistna współlokatorka. Kobieta skończyła skacząc z okna. Straszne. 
6 gwiazdek

poniedziałek, 26 marca 2018

Iris Mudroch 'Miły i dobry' - Kim jest człowiek?

First English edition cover of Iris Murdoch's novel The Nice and the Good.jpg
Pierwsze wydanie książki z 1968 roku
Okładka książki Miły i dobry Tak, tę książkę wybrałam na pierwsze spotkanie z Iris Murdoch.  Trochę przez przypadek, bo szukałam 'Czarnego księcia', która to książka tej pisarki znajdowała się w spisie lektur z literatury angielskiej. Nie jest to, jak się okazuje, ani najnowsza, ani najstarsza książka Murdoch (11, jak wyliczyła Wikipedia), ani najlepsza, ani najstarsza (choć Wikipedia podaje, że zaliczono ją do finalistów Bookera). Czytelnicy LubimyCzytać ocenili ją jako gorszą niż inne. To jest moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jeśli to jest jedna ze słabszych książek tej autorki, to jakie muszą być te jej lepsze?
Bo mi się bardzo spodobała. Czytałam ją przez kilka dni i nie chciałam opuścić tego świata z powieści.
 Zacznę od tytułu. Po angielsku mamy Dobro i Nice (bycie miłym) z dużych liter, poprzedzone przedimkiem określonym. Wartości te są więc upersonifikowane, jak w tym obrazie, do którego nawiązuje akcja, a zarazem tytuł podkreśla samoistność istnienia tych wartości.

Akcja przypominała mi powieści, jakimi niegdyś się zaczytywałam, np. 'Firma' Grishama, ale z pogłębieniem psychologicznym. Mamy współczesne miasto i pracę, gdzie samobójstwo popełnił człowiek. Działo się to w MSZ, więc postanowiono to wyjaśnić. 'Wyjaśniacz' dzwoni do domu, pojawia się słowo 'harem', bardzo intrygujące. Potem akcja przenosi się do domu, w którym na pewno nie sposób się nudzić. Mieszka tam wiele osób, jak wywnioskowałam z 3 pokoleń. Najstarsi panowie pamiętają Dachau i Indie. Świetne i chyba nawiązujące do mitologii i do obrazów są trzy kobiety: Kate, Paula i Maria. Każda z nich inaczej pojmuje miłość. Jedna żyje w świecie przeszłości, druga żyje chwilą, a trzecia chyba chciałaby odwrócić to co było.  Troszkę jak w tym obrazie, który co jakiś czas się pojawia jako motyw, a który to obraz był tłem ważnej rozmowy dwójki bohaterów, obraz Angelo Bronzino 'Alegoria z Venus i Kupidynem':
Grafika bez ustawionego tekstu alternatywnego: Alegoria z Wenus i Kupidynem
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Alegoria_z_Wenus_i_Kupidynem#/media/File:Angelo_Bronzino_-_Venus,_Cupid,_Folly_and_Time_-_National_Gallery,_London.jpg
Zacytuję Wikipedię: 'Tematem dzieła jest bogini Wenus z obejmującym ją Kupidynem oraz z symbolicznie przedstawioną Rozkoszą z Zabawą i innymi miłościami po jednej stronie i z Oszustwem i Zazdrością po drugiej". Każdemu uczuciu, upersonifikowanemu w obrazie, mamy odpowiadającą mu osobę w książce. Trudno jest opowiadać całą fabułę, bo troszkę ona przypomina teatralną farsę, a troszkę Czechowa. W ogóle technika książki jest lekko teatralna, bo fabuła opiera się na rozmowach osób, w tych rozmowach pojawiają się nowe problemy, napięcia pomiędzy nimi, wyjawiają się ich dylematy. Narracja przytacza też ich myśli. Często, jak w tej scenie spaceru kobiet przez plażę, pojawiają się myśli każdej z nich. I jakże to inna wizja człowieka i literatury niż w ostatnio przeze mnie omawianej 'Mojej walki' Knausgarda. Tam do pokazania człowieka potrzebował autor streszczania jego codzienności, a i tak w sumie stwierdził on, że nie można wyciągać wniosków o człowieku. Tutaj na każdym etapie akcji bohaterowie i my razem z nimi staramy się ocenić co jest dobre, a co złe. Tak jak mówiłam na początku, w tym patchworkowym domu mieszka kilka pokoleń, z których najstarsi pamiętają Dachau (Will) i Indie (Theo), wiedzą też oni o sobie, że nie są dobrzy, że zło się wydarza. Młodsze pokolenie dopiero do tego dochodzi, dopiero stara się coś z tego życia zrozumieć, a najmłodsi to czysta młodość, to witalność i życie bez myślenia o konsekwencjach. A w tle są te teatralne rozmowy bohaterów, które zostają z czytelnikiem na długo. Na przykład ta:
Nie mamy wspólnego języka, muzyki, pracy, nic. Jestem tylko... jestem tylko...kobietą, - Kobietą. Czy to nie wystarczy? - Nie, to nie wystarczy.
 Albo fragmenty narracji. Najpierw ten podsumowujący bohaterów:
Jest czas śmierci i czas miłości, a całe życie to mieszanina przypadku i ślepego losu. Jeżeli kocha się to, co jest tak kruche i śmiertelne, jeżeli się tego kurczowo trzyma, jak pies ściskający swą zdobycz, to czyż miłość ta nie jest skazana na zmianę?

Oraz cytat z końcowych partii książki, gdy już przyszedł na bohaterów czas podjęcia decyzji moralnych:
Jeśli zaś chodzi o prawo, to prawo stworzone przez człowieka jest jedynie marną namiastką sprawiedliwości, instrumentem zbyt nieudolnym, by poradzić sobie z sytuacją, w której się znalazłeś. 
 I ten:
Może i istniały tam duchy, złe duchy, ale i te były czymś mało istotnym. Wielkie zło, przerażające zło odpowiedzialne za wojny, niewolnictwo i całą krzywdę, jaką człowiek wyrządza człowiekowi, kryje się w zimnym, bezwzględnym egoizmie zupełnie zwyczajnych ludzi, takich jak Biranne i on sam.
Moje wrażenia z tej książki są bardzo pozytywne. I wcale nie jest tak, że nie zauważyłam tej plejady postaci, tej farsowości, tych dialogów bez końca. Ja po prostu uważam, że to celowy zabieg, że autorka stworzyła utwór troszkę teatralny i tak jak na porządnej sztuce teatralnej, na przykład u Czechowa, postacie coś tam mówią, ujawniają siebie przez te rozmowy, przez monologi, i zarazem podejmują jakieś ważne decyzje. To dobro i zło są istotne u Murdoch. Ona nie przedstawiła całej złożoności świata w jednej książce, nawet tego nie próbowała. Przedstawiła życie kilku związanych z sobą ludzi, związanych relacjami przyjaźni, przynależności, miłości, namiętności, szacunku i itd. Zdarzenie, które zainicjowało akcję i co jakiś czas jakby przez przypadek wracało w toku akcji, urozmaicając myśli bohaterów, na koniec stało się przyczynkiem do podjęcia moralnej decyzji, która zmieniła życie wszystkich. Mnie się taka wizja człowieka bardzo podoba, takie ciągłe wystawianie siebie i zwoje zachowanie, uczucia, swoją osobę i swoje błędy i wady na swoją ocenę moralną. Duncan po unikaniu siebie przez całą książkę i zasłanianiu się prawem, wreszcie postanawia postąpić w zgodzie ze swoim sumieniem. To zmienia życie wszystkich uczestników tej farsy. 
Świetna książka, znakomicie lekko poprowadzona akcja, bardzo nowoczesny sposób prowadzenia akcji. Przecież ta książka ma już 50 lat! A mnie wciąż się podoba. Miałam wrażenie, że myślami znów byłam w teatrze, że uczestniczyłam w spektaklu teatralnym spektaklu bardzo udanym. Jestem oczarowana Iris Murdoch i jeśli to jest słabsza z jej książek, to jaka jest ta lepsza?
A co tam. Daję 10 gwiazdek.



sobota, 24 marca 2018

KONKURS - do wygrania ręcznie robione zakładki

Dzień dobry,
Pamiętacie, że obiecałam Wam konkurs?Oto on:


Pamiętacie wywiad z Agatą, twórczynią Papierovych Splotów?

Dziś wreszcie dotrzymuję słowa i ogłaszam konkurs. Tak jak to napisałam w banerze, organizatorkami jesteśmy obie: ja, Izabela Łęcka-Wokulska z bloga Literackie zamieszanie, dając konkursowi pomysł i miejsce i otuchę Agacie, ze z papieru można zrobić zakładkę (bała się, że będą za grube), i Agata, która plotła zakładki, wkładając w nie całe serce i wyśle Wam te nagrody. To kuszące, bo nawet ja nie mam takich fikuśnych zakładeczek. 

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział?

• Udostępnić baner konkursowy na swojej osi czasu facebooku
• Odpowiedzieć na pytanie:
KTÓRY Z WYROBÓW PAPIEROVE SPLOTY PODOBA CI SIĘ NAJBARDZIEJ? 

• Zgłosić się w komentarzu pod tym postem
• Polubić stronę  Papierove sploty na facebooku
REGULAMIN:
1. Organizatorem i sponsorem konkursu jestem ja, Izabela Łęcka-Wokulska, autorka bloga Literackie zamieszanie.
2. Nagrodą w konkursie są zestawy zakładek dla 2 osób
3. Konkurs trwa od momentu opublikowania tego posta, dnia 24.03.2018 do 3.04.2018 do godziny 23:59 (zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę).
4. Uczestnik musi mieć adres korespondencyjny na terenie Polski, nie wysyłam paczek za granicę.
5. Uczestnik konkursu musi odpowiedzieć na pytanie, polubić stronę Papierove sploty, udostępnić baner na facebooku (jeśli udostępni na swoim blogu, na instagramie i  na google+ to jeszcze lepiej) oraz zgłosić się w komentarzu pod tym postem według podanego niżej wzoru.
6. Zwycięzca zostanie wybrany przez Agatę i jej córkę, więc proszę to pod jej gust kierować odpowiedź.
7. Zwycięzca po otrzymaniu mojego e-maila ma 5 dni na odpowiedź, jeśli takowej nie dostanę, wylosujemy kolejną osobę.
8. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu w osobnym poście.
9. Zgłoszenie się do konkursu jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych ( Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Udostępniam baner:
Adres e-mail:
Odpowiedź na pytanie:
(opcjonalnie) Na instagramie obserwuję jako:
  Fanpage lubię jako: (może być imię i pierwsza literka nazwiska)


                                                          POWODZENIA! Zakładki czekają (ponoć już są polakierowane) i                                                                                                                       już Wam zazdroszczę. ...

czwartek, 22 marca 2018

Karl Ove Knausgård 'Moja walka. Księga 1' - moja walka z tomiszczem, a w perspektywie brnięcie przez nastęne tomy...

Okładka książki Moja walka. Księga 1  Tak, tyle gadania o tej książce, tyle achów, aż chciałoby się powiedzieć za Williamem: 'Wiele hałasu o nic'.... Veni, vidi, vici....
I zachwycona nie jestem. Przyznam się bez bicia i szczerze, cały środek przekartkowałam. I jak sobie pomyślę, że mam jeszcze tyle bardziej opasłych tomów męczyć, w czasie, gdy mogłabym przeczytać 10 innych książek, to nie wiem czy warto.... 
Choć warsztat pisarski autor ma dobry... 
Już wyjaśnię swoje zdanie wobec tej książki. 
Z jednej strony przeczytałam wszystkie krytyczne słowa o tej książce, z którymi się zgadzam i daję brawo za odwagę sprzeciwienia się owczemu pędowi.... A z drugiej dostrzegłam finezję autora i jego przesłanie. Potem przypomniałam sobie te wszystkie peany na cześć tej książki i chce mi się powiedzieć, że to ociera się o snobizm.... 
Wydaje mi się, że autor chciał się znaleźć w podręcznikach do literatury i pewnie się w nich znajdzie, ale moim skromnym zdaniem jako kuriozum, a nie człowiek, który odmienił  postać współczesnej literatury. Intencje były dobre, ale chyba nie tędy droga. Tak uważam.Moim zdaniem pan Knausgard był an zajęciach z poetyki, gdy mówiono o tym, że fabuła ma w sobie białe miejsca, niedopowiedzenia (zapomniałam jak to się nazywało), ale chodziło o to, że nie da się napisać wszystkiego po kolei, że zawsze coś narrator ominie. No to pan Knausgard postanowił, że nie ominie. I tak snuł swoją opowieść. Zapisałam sobie nawet cytat jak to Karl Ove bierze prysznic w domu po ojcu. Po kolei każda czynność. 

Czy na pewno taka jest rola literatury? Powtórzę wielkimi literami: CZY NA PEWNO TAKA JEST ROLA LITERATURY?

Tak się składa, że parę dni temu przeczytałam książkę Haruki Murakami 'Przygoda z owcą'. Pojawia się tam metafora owcy, którą ja czytelniczka odniosłam do sposobu życia. Pisarz miał myśl, ujął ją w świat przedstawiony, w słowa, które dały fikcyjny świat, ale który to świat odnosi się do problemów prawdziwych, do czegoś co ja, czytelniczka, widzę w prawdziwym życiu. Murakami przemawia do mnie językiem słowa, piękna estetycznego i wcale nie oczekuję od niego, żeby mi streszczał swoje życie, problemy z młodości, brudy rodzinne, dylematy dojrzewania. Ten wykreowany świat na 300 stronach pokazał mi prawdę o życiu. A Knausgard? Pisze, pisze przez ponad 1000 stron i co z tego? Mowa trawa, nic z tego nie wynika. Nawet sam Knausgard już w pierwszym tomie podsuwa nam taką interpretację, bo w pierwszej części, pisanej z perspektywy lupy, czyli zbliżenia, wczucia się w codzienność dwunastolatka i później, opisuje problemy z bratem, z ojcem itd. Początek drugiej części to narracja już jako dorosłego człowieka i rzut pamięci dorosłego już narratora na wspomnienie o ojcu, babci, bracie... Jeśli chodzi o brata to najbardziej ewidentnie widzi, że wspomnienia o nim nie są już tak jednoznacznie złe, nawet w stosunku do ojca pojawia się wahanie. Czyli prowadzi to do wniosku, że nawet zapisując chwila po chwili nie można ocenić człowieka, zapamiętać wszystkiego. Kontynuujmy więc nasze wnioski z lektury. OK. Ma autor prawo do takich wniosków, ma też prawo opisywać swoje życie, choć pokazywanie swojej rodziny jest wątpliwe etycznie, ale to dorosły człowiek, który sam musi spłacić pozwy o zniesławienie, ale czy po to, żeby udowodnić, że świat jest podły, a ludzie to świnie, naprawdę trzeba katować czytelnika 1000 stron? 
Ktoś mądry, chyba Jan Paweł II, powiedział kiedyś, że jeśli się nie jest w stanie wytłumaczyć czegoś w prostych słowach, to tak naprawdę się tego wcale nie rozumie. I tak chyba jest. 
Adam Mickiewicz napisał taki utwór, który stał się arcydziełem. A Mickiewicz ujął to w 5 wersach.... Bo reszta to mowa trawa.

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski;
Polały się łzy me czyste, rzęsiste...
Te pięć wersów wyraża to samo, co 6 wielgachnych tomów Knausgarda: Piszą, że to ponad trzy i pół tys. stron.  
Znalezione obrazy dla zapytania Moja walka 1- 6
Zdjęcie zaczerpnęłam ze strony: http://pictamz.com/tag/Booklife

Podsumowując, owszem, zabieg zapisania wszystkiego może i jest ciekawy, a na pewno sprawia, że wszyscy będą o książce pisać, tytuł zaczerpnięty z Hitlera też wzbudza kontrowersje. Plus - tutaj uderzę się w piersi blogerki - nasze blogerskie pikanie zdjęć ze stosików, co napędza spiralę handlu. I w rezultacie mamy wydmuszkę literacką, albo kuriozum literackie. Takie rzeczy już były. Futuryści już wywracali poezję. Powywracali, a ona i tak wróciła na normalne tory, bo w efekcie liczy się przekaz, treść, a ją można spokojnie streścić do jednego tomu. Nie wiem czy mam ochotę się wciągać. Bo owszem, człowiek może się w tę serię wciągnąć, tak jak intrygujące jest życie innych ludzi okraszone ich błędami. Nie będę ukrywać, że w tym pierwszym tomie najciekawszy był opis sprzątania tego bajzlu, ale odczuwam, że bawię się kosztem ludzi i ich życia. Pewnie rodzina Ovego nie wiedziała co on tam wypisuje. Nie zdziwiłabym się też, gdyby to wszystko była nieprawda. Tak czy siak, tak się nie robi. Karl Ove Knausgård chciał udowodnić, że literatura bierze się z życia, ale to nie do końca tak. Literatura to piękno, to siła ludzkiego umysłu, to przetwarzanie rzeczywistości w inne światy, aby z tych fikcyjnych światów czerpać paliwo do prawdziwego życia. I 6 tomiszczy, o których mówią wszyscy tego nie zmieni.... 
Cieszę się, że się nie nacięłam na kupno tego, bo bym żałowała pieniędzy, a tych w nadmiarze nie mam.....

Daję 6 gwiazdek, bo ucięłam z 'arcydzieła' i dodałam do 'rzęcha', bo to karkołomne i ciekawe kuriozum, które znajdzie się w podręcznikach.

środa, 21 marca 2018

Film 'Okruchy dnia' z 1993 roku - książka a powieść. Moje refleksje

Znalezione obrazy dla zapytania Okruchy dnia Niedawno, kilkanaście dni temu, czytałam o wyraziłam swoje zdanie na temat książki Noblisty Kazuo Ishiguro 'Okruchy dnia:
Streściłabym je w zdaniu: Za dobre na obyczajówkę, za słabe na Nobla. Trochę to okrutne, ale takie jest moje zdanie. A teraz, po lekturze wspaniałej książki innego Japończyka Murakamiego pt. 'Przygoda z owcą' tylko się w tym zdaniu utwierdziłam. TO niebo a ziemia. Te dwie książki. Jednakże na podstawie 'Okruchów dnia'  nakręcono film, o którym blogerzy piszą, że dobry. Ba, co tam blogerzy! Moja mama niedawno oglądała i mówiła, że świetny. No a już jak moja mama nie 'drzemnęła', to film musi być ciekawy. 3 wieczory oglądałam online. Najpierw z lektorem, ale mi stanęło, potem z napisami. TO był lepszy wybór, bo słyszałam ton głosu aktorów. 
W filmie wydobyto wszystko to, co w książce było ledwie zarysowane. To świetny film o pracy i zahamowaniach w wyrażaniu uczuć.
 Znalezione obrazy dla zapytania Remains of the dayZnalezione obrazy dla zapytania Remains of the day
 Znalezione obrazy dla zapytania Remains of the dayZnalezione obrazy dla zapytania Remains of the day
Znalezione obrazy dla zapytania Okruchy dniaZnalezione obrazy dla zapytania Okruchy dnia
Kadry z filmu

 Wynika to z postawy ojca, człowieka, któremu ręka drżała, gdy na minutę przed śmiercią musiał powiedzieć, że był dumny z syna. Przecież ojciec Pana Stevensa był taki sztywny. Antony Hopkins świetnie zagrał wszystkie niuanse swojej postaci. No i Emma Thomson, znakomita. Spodobał mi się też Hugh Grant. Ale tak to już jest, że ze słabych książek robi się świetne filmy. 
 Zauważyłam też, że wiele ważnych dla sensu filmu scen nie było w książce. Były one zgodne z sensem powieści, ale pisarz zapomniał je umieścić, nie rozwinął ich. A były to sceny z Emmą Thomson, gdy ta umówiła się na randkę z przyszłym mężem, sceny z ministrem spraw zagranicznych, gdy ten 'taksował' obrazy (świetna scena), i kilka pomniejszych, ale te były bardzo istotne dla całości oceny postaci:
 Daję filmowi 9 gwiazdek na filmebie. 
Znalezione obrazy dla zapytania Remains of the dayZnalezione obrazy dla zapytania Remains of the day
Kadry z filmu
Znalezione obrazy dla zapytania Remains of the dayZnalezione obrazy dla zapytania Remains of the day
Najlepszy obiekt w filmie: piękny stary samochód, był błękitny ;)

poniedziałek, 19 marca 2018

Haruki Murakami 'Przygoda z owcą' - drugie, poprawione spotkanie z Murakamim. Olśniona! Wyrzuciłam z siebie owcę!


Jest to moje drugie spotkanie z tym pisarzem. Pierwszą książką Murakamiego, jaką przeczytałam, był 'Norwegian wood'. Dobra była, ale odczuwałam po niej pewien niedosyt, jakieś takie niedopowiedzenie. Miałam ochotę poznać głębiej świat tego pisarza. Potem wygrałam na jakimś blogu 'Przygodę z owcą'. 2 lata owieczka leżała na półce, aż do teraz. Postanowiłam wreszcie odstawić recenzenckie, a przynajmniej nie stawiać ich na pierwszym miejscu, bo odczuwam silną potrzebę czytania estetycznego, dla siebie.
Znaleziony obraz
Haruki Murakami, źródło: https://patrycjawalter.com/blog/haruki-murakamiprzygoda-z-owca/
Jestem tą powieścią olśniona. Nikt nie pisze tak jak Haruki Murakami. W zasadzie jest to proza katastroficzna, troszkę postmodernistyczna, ale o wiele bardziej podoba mi się niż Pynchon, o wiele lepiej niż Carroll. Bardzo odniosłam tę książkę do siebie, a zarazem zauważyłam jej uniwersalność. Wspaniała książka. Symboliczna. Bohater odczuwa smutek istnienia, jest zmęczony i niedowartościowany, a w dodatku się rozstał z żoną. Wtedy pojawia się przygoda z owcą. Coś abstrakcyjnego i absurdalnego, ale Murakami opowiedział to tak, że mnie to wbiło w fotel. Potem się zastanowiłam nad sensem tego symbolu i doszłam do wniosku, że jest słuszny. Człowiek współczesny, żeby być szczęśliwy, musi w sobie zabić owczy pęd? Tak?
I Murakami opowiedział to niebanalne. Wspaniała książka, będę do niej wracać.
10 gwiazdek

sobota, 17 marca 2018

Szczepan Twardoch 'Król' - wrzucona w męski świat miedzywojennej Warszawy...

Okładka książki KrólPrzywykłam już do średnich powieści obyczajowych, do tzw. miernoty, więc lektura 'Króla' pióra Szczepana Twardocha spowodowała we mnie szok artystyczny.
Znalezione obrazy dla zapytania Szczepan Twardoch
Szczepan Twardoch, źródło: http://culture.pl/pl/tworca/szczepan-twardoch

 Książka jest znakomicie napisana: narracyjnie, językowo, fabularnie itd. Tematem jest Warszawa polsko-żydowska z okresu międzywojennego. I można by przetrzeć oczy ze zdumienia, że nie było to takie proste, jak by się wydawało ze sloganów. Utarte epitety nie mają tu racji bytu, zatracają swój sens. Mamy zaś biedotę żydowską, z której każdy wyciska co się da, mamy państwo przechadzające się po Marszałkowskiej i władzę, która obala jedna drugą. Drugą władzą w tej Warszawie jest oligarchia pieniądza. Jest też i jej drugie dno: grzechy elity, głównie mężczyzn: seks, przemoc, alkohol, narkotyki, zdrada itd.
Wszystko to autor opisuje z punktu widzenia siedemnastoletniego chłopca. Cały świat przedstawiony, co sobie pomyślałam już ochłonąwszy po lekturze, odzwierciedla tę psychikę młodzieńca (na ile mogę się ją wyobrazić): jest zwierzęcy wprost zachwyt witalnością, siłą, seksem oraz pragnienie utożsamienia się z grupą. W chwilach, gdy narracja przechodzi w tę z punktu widzenia starszego pana, zmienia się też ogląd świata: jest on jakby za szybą, obojętny i przemijający.
Zachwyt mój wzbudził fragment opisujący demonstrację, to utożsamienie tłumu z biblijnym wielorybem, tym od Jonasza. I wiele innych fragmentów, bo książka jest bardzo dobrze napisana.
A wniosek z lektury? Że przeszłość tylko z pozoru wydaje się lepsza niż teraźniejszość, że historia się powtarza, że człowiek niczego się nie uczy na błędach. A Jakub Szapiro? Czy miał szansę na szczęście? Ba! Czy ktokolwiek w tym świecie Twardocha miał taką szansę?
Daję książce 8 gwiazdek
Jestem bardzo zadowolona z lektury. Oby więcej takich książek czytać.

czwartek, 15 marca 2018

Teoria wszystkiego - czyli o filmie

Dzień dobry,
Wznawiam post o filmie:

Znalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmu
Dziś napiszę Wam o filmie, który obejrzałam wczoraj. Jest to 'Teoria wszystkiego' ('The Theory of Everything' z ubiegłego, 2014, roku.  Reżyserem jest James Marsh. Film zdobył w tym roku jednego Oskara w kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy i cztery nominacje:za najlepszy film, najlepszą aktorkę pierwszoplanową, najlepszy scenariusz adaptowany i najlepszą muzykę. Z innych nagród ma on 2 Złote Globy i dwie nominacje oraz kilka innych nagród. 

Jest to historia genialnego fizyka, twórcy teorii czarnych dziur Stevena Hawkinga. Ale nie jest to film o byciu genialnym, ale o byciu człowiekiem pomimo swojej genialności, o uczuciu i miłości, o jej braku i w ogóle o życiu. Spodobało mi się w filmie to, że jest retro, że rozgrywa się w latach 60-tych, więc i kostiumy są uroczo staroświeckie. Mamy wiele sal uniwersyteckich, pole krykieta, pokoik w akademiku, stolik w lokalu i tak dalej. Przypominało mi to uroczy film 'Notebook'.
Pojawia się pytanie dlaczego film zdobył tyle nagród. Wydaje mi się, że dlatego, że pokazał życie i nasze problemy.Na nagrodę na pewno zasłużył Eddie Redmayne, Eddie Redmayne - galeria zdjęć - filmwebodtwórca roli Stevena, geniusza i osoby chorej na stwardnienie zanikowe boczne. (Ja go kojarzę z roli w filmie 'Mój tydzień z Marylin', ale pamiętacie go również z 'Nędzników'). Człowieka, któremu lekarze dawali 2 lata życia. Co można zrobić w takiej sytuacji? On zamknął się na przyjaciół i narzeczoną. Ale ta nie dała za wygraną. Kochała dalej i poślubiła go. Tę postać zagrała Felicity Jones  Felicity Jones - galeria zdjęć - filmweb, o której Filmweb informuje, iż zagrała w serialu 'Pamiętnik Anny Frank' (wierzę na słowo). 
Znalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmuZnalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmu
W sumie film jest o życiu po ślubie, o tym jak się układa życie pary, obarczonej problemem nieuleczalnej choroby. Film zrobił na mnie wrażenie, gdyż po prostu zaczęłam rozważać problem na wzór antyczny. Co można zrobić, co wybrać: miłość? odpowiedzialność? pogrążanie się w stopniowym oddalaniu się od siebie? czy po prostu dać sobie drugą szansę? 
Znalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmuZnalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmu
Film dlatego zachwycił, iż pokazuje prawdziwe problemy ludzi w sposób artystyczny. To retro, geniusz, jakieś wyjazdy do opery i klimat sukienek z półklosza i utwardzanych halek skłania do oglądania. No i traktuje o ważnych problemach: o chorobie, o nierozerwalności małżeństwa. Ja swoją opinię wyrobiłam, ale każdy widz będzie mieć swoją. To są sprawy serca i moralności, więc nie dadzą się opisać w poście blogowym.
Film polecam. Tylko 2 godziny i 3 minuty. 
Kadry z filmu: 
Znalezione obrazy dla zapytania The theory of everything z filmuZnalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmuZnalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmu
Znalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmu
Znalezione obrazy dla zapytania Teoria wszystkiego kadry z filmuZnalezione obrazy dla zapytania The theory of everything z filmu







































































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Więcej- kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje zdjęcia

Więcej- kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje zdjęcia
Wschód słońca

Więcej: kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje stosiki

Więcej: kliknij na zdjęcie albo w zakładkę  Moje stosiki
Stosik na czerwiec 2018

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...