poniedziałek, 5 marca 2018

Margaret Atwood 'Penelopiada' - mit odświeżony? Czy mit ocalony?

Jest to książka z mojej prywatnej półki, już czytana przeze mnie. 
Dostałam ją od koleżanki dawno temu, gdy czułam się jeszcze młoda i na pewno nie dotyczył mnie mit Penelopy, raczej Kasandrą się czułam. W każdym razie książka mocno wbiła mi się w pamięć, była bardzo przejmująca, a ja wtedy uznałam Margaret Atwood za dobrą pisarkę feministyczną. Jeszcze gdy na nią moda nie nastała. Potem udało mi się upolować powieści: ''Ślepy zabójca' i 'Kobieta do zjedzenia'. Te recenzje popełniłam na blogu. Napisałam tam, że w tych książkach, szczególnie w 'Kobiecie do zjedzenia' przekaz nie jest tak jasny jak w 'Penelopiadzie', że w książce tezą autorki jest chyba fakt, że kobieta nie wie czego chce. Na to oburzyła się czytelniczka. 
Cóż, skoro ja tak myślę o tej książce, o 'Kobiecie do zjedzenia', że pokazuje, iż kobieta nie wie czego chce. 
Natomiast 'Penelopiada' jest kompletnie inna. Posługując się mitem Penelopy, tego symbolu wierności kobiecej, stworzyła wprost wyjący do odbiorców obraz kobiety, kobiet, których los jest skazany na porażkę. Mamy Penelopę, która jest wierna, ale jej wierność wynika z poczucia realności. No bo cóż mogła innego zrobić. Sama w obcym państwie, objuczona dziedzictwem i dworem, skazana na chmary zalotników, którzy widzieli w niej 'ciepłą wdowę'. Odys był dla niej nadzieją na normalny dom, a nawet na ocalenie życia. Powieść pisana jest z punktu widzenia Penelopy w zaświatach, ale nie jej jako mitu, ale takiej wiecznie trwającej żony, matki, synowej, właścicielki niewolnic. To chyba jest piekło, taka wieczna pamięć o życiu, o błędach, o bezradności. Pierwsze skojarzenie to 'Mistrz i Małgorzata' i ten spacer w zaświatach Jeszui i Piłata. Penelopa jest sama, jak i sama była przez całe życie. 
Bardzo do mnie trafia ta książka, ten jęk bezradności kobiecej, to osamotnienie, a nawet ta zazdrość o Helenę, której wszystko uchodziło na sucho, którą pożądali wszyscy mężczyźni. Mamy też postać służek, od których tragicznego losu nie  była w stanie ocalić ich ich Pani, Penelopa. 
Z książki wybrzmiewa skarga na pozycję kobiety w świecie, na jej los poddanej, który był im przypisany już od starożytności. Jedynie opieka mężczyzn i chytrość mogła je od tego uwolnić. Od pasma porażek. Tutaj jedynie piastunka i Helena wychodzą z wojen mężczyzn w całości. No i Penelopa, choć jej Odys znów pofrunął w świat. 
To zwięzła, treściwa i bardzo osobista książka. Ja ją bardzo cenię, najbardziej spośród tych powieści Margaret Atwood, które przeczytałam. 
Daję jej 10 gwiazdek

2 komentarze:

  1. Z mniej znanych książek Atwood, moim zdaniem, warto przeczytać "Kocie oko" i "Zbójecką narzeczoną".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: