poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Czesław Skoraczyński 'Żywe numery' - wspomnienia obozowe lwowiaka, piłkarza

Jest to książka mało znana poza kręgiem miłośników literatury obozowej. I od takiego konesera takich książek ją otrzymałam. Tytuł i okładka poruszają swoją prostotą i siłą wyrazu. Zresztą książka ma wiele zalet. 
Ukazała się w 1984 roku, dwa lata po śmierci jej autora. Myślę, że świeżo po wojnie niemożliwe było wydanie książki o Polaku ze Lwowa. Ale to tylko moje przypuszczenie. Może wspomnienia przez dziesięciolecia tkwiły w rękopisie? Może ktoś poprosił autora, żeby opowiedział o swoich przeżyciach póki żyje? 
Nie wiem na razie tego. 
Autor, Czesław Skoraczyński, był Polakiem ze Lwowa. Uwięziono go za to, że był Polakiem. Wraz z nim przebywał i ksiądz, i lekarz i inżynier, Polacy, Żydzi, Litwini, a nawet Niemcy. 
I z tego co on opowiadał, liczyło się to jakim kto był człowiekiem, a nie to jakiej był narodowości.Takie jest wniosek z tej lektury. 
Nawet wykształcenie nie było ważne, ale to, żeby w chwilach trudnych okazać człowieczeństwo. I odwrotnie: chamstwo i okrucieństwo nie miały narodowości, zło doświadczone od innego człowieka było złem. W każdym razie w tych nieludzkich warunkach Skoraczyńskiemu udało się przeżyć w dużej mierze dzięki życzliwym gestom współtowarzyszy niedoli...Bez patosu, ale zwykły gest, który ratował życie. Co jeszcze? Może przypadek? 

Wśród licznych zalet tej książki jedną z nich jest jasność i taka inżynierskość opowieści. Konkrety, konkrety, konkrety i duża  plastyczność. Czytając wyobrażałam sobie te okropne sceny. Książkę warto poszukać i ją przeczytać. 
 Jeszcze jedna sprawa dała mi do myślenia. Przedmiot a zło moralne. Autor w pewnym momencie pracował przy wsypywaniu Cyklonu B do komór gazowych. Czy to złe? Uważam, że nie, bo nie miał wyboru. Ale czy nikt z więźniów nie był wolny od zła moralnego przez swoje zachowanie? Moim zdaniem kapo, którzy świadomie nadużywali bicia postępowali źle. A jak ocenić podoficera, który gdy reszta oficerów uciekła, on szedł z więźniami do Dahau? Mógł zastrzelić ich i uciec, ale tak długo kluczył, że zanim doszedł z tą wycieńczoną kolumną, to wojna się skończyła. Ratował skórę, ale przy okazji i ich.To trudne tematy, do których ta konkretna w treści książka skłania. Co więcej jest to świadectwo człowieka, który to widział i przeżył, więc może się wypowiadać. 
Polecam, a za książkę dziękuję dobrej duszy. 
10 gwiazdek

3 komentarze:

  1. Takie wspomnienia mają dużą wartość.
    Grafika okładki w swej prostocie bardzo wymowna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Teraz ukazuje się sporo książek fabularnych z tekstem obozów, ale różnicą jest autentyczność, bo jednak autentyczny przekaz ma większą wartość niż najlepsza fabuła? Prawda?

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: