środa, 25 kwietnia 2018

Hubert Klimko-Dobrzaniecki 'Bornholm, Bornholm' - wybitna powieść, czyli trudno być mężczyzną....


Ilustracja
Autor, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hubert_Klimko-Dobrzaniecki
Książkę wznowiła oficyna Noir sur Blanc 14 marca 2018, czyli bieżącego roku. Jestem bardzo za, bo tak dobre powieści powinny być promowane jak najczęściej. Pierwsze wydanie tej książki pochodzi z 2012 roku w wydawnictwie Znak. Oto okładka:
Bornholm. Bornholm - okładka

Jak można zobaczyć, tu jest chłopiec, a tam dorosły człowiek, ale obaj są samotni i zagubieni. Obie okładki wprowadzają w czytelniku niepokój i uczucie dziwności. 
Narracja w książce jest dwutorowa. Jednym bohaterem jest nauczyciel niemiecki, z roku 1939, żonaty, powiadający 2 dzieci, dosyć niezadowolony z małżeństwa, ale równie niezadowolony z perspektywy powołania do wojska. Rozdziały dotyczące Horsta Bartlika mają formę trzecioosobową. Druga narracja ma formę pierwszoosobową. To monolog skierowany przez syna do leżącej w śpiączce matki, z którą łączyła go toksyczna relacja. Opowiada jej swoje życie, też pełne katastrof. Najbardziej genialnym epizodem narracyjnym, moim zdaniem, była scena, gdy Horst czytał list od żony. Świetna scena! W ogóle powieść ma bardzo wyważoną formę, trafną i celnie opowiadającą o tych dwóch światach obu bohaterów, których dzieliło 40 lat, a łączyła rezygnacja, ciągłe poczucie bezsensu i porażki i nieudane relacje z kobietami: z matką, z żoną.... 
Można chyba powiedzieć, że relacje kobieta contra mężczyzna są naczelnym tematem tej książki. Zdawałoby się, że problemy Horsta z oziębłą żoną nie mają jednak wiele wspólnego z problemami drugiego bohatera (którego imienia chyba nie poznajemy?), którego problemem destrukcyjnie wpływającym na osobowość jest nadopiekuńcza matka. Ale autor sięga bardzo głęboko w ich życie. Wydaje mi się, że nawet sięga do freudowskich pokładów podświadomości. No bo czyż nie są taką strefą prywatną, osobistą, prawie nieświadomą te wszystkie opowieści o czynnościach fizjologicznych, o ciele, jego reakcjami itd. Autorowi udało się uchronić się przed wulgarnością, a zarazem bardzo umiejętnie brylować pomiędzy obiema formami narracji: tak jak pisałam połowa rozdziałów pisana jest w 3 osobie, a połowa w 1 osobie. 
To wszystko jest materiałem do ponownego zgłębienia, przy następnej lekturze tej książki, której sobie nie odmówię. 
No więc moim zdaniem książka jest głęboko psychoanalityczna. Autor zgłębia źródła konfliktów między mężczyzną a kobietą, raczej eksploatując duszę mężczyzny. Kobieta pozostaje w tym świecie zagadką. Owszem, jest fragment, w którym żona Horsta czucie ekstazę erotyczną, a więc mamy opis psychofizycznych doznań, ale już motywy jej zachowania pozostają nieznane, nieuzasadnione. Bo dlaczego ona czuła wstręt do mężczyzn, dlaczego aż tak raziła ją podniesiona deska klozetowa? W ogóle żona Horsta jest bardzo ciekawym przykładem literackim kobiety znerwicowanej. Z drugiej strony mamy drugiego bohatera i jego nadopiekuńczą matkę, która odgradza go od wszystkich innych kontaktów. Inna sprawa, że wszystkie jej przeczucia się sprawdzają, a małżeństwa bohatera rozpadają. 
Czyli mamy dwa rodzaje relacji ważnych dla mężczyzny: synowską i małżeńską. W relacji synowskiej mamy nieudaną relację z matką i udaną relację z ojcem: tutaj przyszywanym. Czymś całkowicie innym od tego pasma porażek jest relacja mężczyzny na bycie ojcem. Tutaj jest to relacja prawie doskonała, pozbawiona frustracji i niedomówień oraz braku miłości, pełna ufności i odpowiedzialności. Gdy spada na rodziców tragedia to o ile relacja na dziecko się nie zmienia, ale budzą się konflikty pomiędzy nim, ojcem, a matką. Budzi się obwinianie i poczucie winy. 
Tak, obwinianie i poczucie winy to obok kobiecości naczelny motyw tej książki. Właściwie całe życie bohaterów podlega temu destrukcyjnemu uczuciu. Ono ciągle towarzyszy mężczyźnie, ale pewnie i kobiecie, przejawy czego znajdujemy w książce.  Ale to dwa różne światy, a mężczyzna nie rozumie kobiecego poczucia winy, on ma swoje, które go wystarczająco przytłacza. 
I w takich dwóch poczuciach winy tkwią rodziny, małżeństwa unieszczęśliwiając się stale. Horst próbuje od tego uciec, jego żona też, ale okazuje się, że bez tego nie da się żyć. Drugi wątek, ten matki i syna jest inny, nierozwiązany, ale też zdaje się, że bohater w sumie akceptuje to poczucie winy. Uczy się z nim żyć.
 To bardzo dobra książka, która pozostawia w duszy czytelnika ślad. Bardzo polecam.
10 gwiazdek
Za książkę dziękuję:


10 komentarzy:

  1. Bardzo zainteresowałaś mnie tą książką. Będę na nią polować.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za bardzo interesującą propozycję. Bardzo chętnie ją przeczytam. Pozdrawiam, Zdzisław

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie opisałaś tę książkę i mam ochotę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromnie pogłębiona psychologicznie ta książka...gęsta emocjonalnie.
    Nie wiem czy pokusiłabym się ją czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ona zafascynowała, choć na ogół jestem wrażliwa na książki gęste emocjonalne. Ta broni się artyzmem. To naprawdę dobra książka. I te opisy 'zimnego domu' małżeńskiego! Znakomite.
      Sam autor ma jeszcze bardziej fascynującą biografię!

      Usuń
    2. O! To muszę o nim poczytać. A jak książka będzie w bibliotece ...to pożyczę....

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Więcej- kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje zdjęcia

Więcej- kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje zdjęcia
Wschód słońca

Więcej: kliknij na zdjęcie albo w zakładkę Moje stosiki

Więcej: kliknij na zdjęcie albo w zakładkę  Moje stosiki
Stosik na czerwiec 2018

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...