poniedziałek, 9 kwietnia 2018

J.D. Vance 'Elegia dla bidoków' - american dream nie dla każdego?



Napaliłam się na tę książkę okrutnie, trochę, żeby poczytać o 'wyborcach Trumpa', jak reklamowano tę książkę, a trochę, żeby sobie porównać z naszymi rodzimymi wyborcami populistycznymi... I chyba bardziej to nasze podwórko mnie interesowało niż to amerykańskie, bo skądinąd wiem, że i wykształceni ludzie głosowali na Trumpa. W jednym z programów kulturalnych 'mędrcy kultury' powiedzieli o tej książce różne słowa, ale najbardziej wbiło mi się w pamięć zdanie, że pani 'czytała zdziwiona, jak facet mówiący takim językiem skończył studia'. Przeczytałam i z kolei dziwę się pani wypowiadającej te słowa, bo dla mnie jako czytelniczki było jasne, że język potoczny narracji był po prostu dopasowany do opisywanego środowiska bidoków. Że wcale nie jest oczywiste, że Vance mówi takim językiem. A to dopasowanie w warstwie językowej znakomicie oddał tłumacz, pan Tomasz Gałązka. Brawa.
Książkę czytałam jednym tchem. Bardzo mnie ona zaciekawiła i wzruszyła. Uczucie poddania się na starcie jest mi znane ze środowiska, w którym żyję, ale nie w stopniu, w jakim opisuje to Vance. Ale kilka lat  uczenia w szkole kulka lat temu pokazały mi, że naprawdę, są domy, całe środowiska, w których osiągnięciem jest ukończenie podstawówki i nie rozpicie się w wieku nastoletnim. Obserwacja tego jest już dramatyczna i skłania do poczucia bezradności i wypalenia zawodowego. W każdym razie J.D. Vance wykazał się odwagą i opowiedział o swoim trudnym dzieciństwie.  Jest to więc książka autobiograficzna o dzieciństwie i dorastaniu małego J.D., chłopca, który pokonał statystyki, nie zszedł na psy i wybił się. 
Gdy się czyta 'Elegię dla bidoków' ma się poczucie, że to, co opisuje autor to prawda. Mi się nasuwały skojarzenia literackie ze Stainbeckiem, ten świat bezrobocia i beznadziei. Smutne. Tylko że Steinbeck opowiadał o Wielkim Kryzysie z lat 30! Vance opowiada nie tylko o biedzie, ale i o marnotrawstwie swojego środowiska, o alkoholu i dragach, o braku umiejętności zarządzaniu pieniędzmi i o marnotrawieniu zasiłków. Skądinąd wiem, że zawód, jaki wykonywała matka Vance'a w USA, pielęgniarstwo, jest tam opłacane 50$ za godzinę! To bardzo intratny zawód! A oni żyli patologicznie. I chyba naprawdę trzeba spojrzenia od wewnątrz, żeby nie cisnąć książką, piórem, klawiaturą w bezradnej złości i rozpaczy i żeby zrozumieć tych ludzi. Tak jak Vance czułam jako czytelniczka wdzięczność dla jego Mamaw i Papaw za to, że nie pozwolili wnukowi stoczyć się. Dom to coś podstawowego dla człowieka. To nie cztery kąty i piec piąty, ale poczucie, że się ma dokąd wrócić po ciężkim dniu, że przy bramie czeka merdający pies i ktoś bliski z obiadem. To wielka tragedia, że wiele dzieci jest tego pozbawionych.
Nie wiem co jeszcze mogę napisać. To historia z życia wzięta. Naprawdę przejmująca, dzieje patologicznej rodziny, dysfunkcyjnej w każdym calu. I co najgorsze, to gdy się to czyta, to w pamięci zaraz stają dziesiątki takich rodzin, takie ciche dramaty, do której nikt się nie przyznaje. Bo jak opowiada J.D. służbom społecznym nie opowiadał o tym, bo zostałby zabrany do domu dziecka. Chciałabym powiedzieć, że wszyscy recenzenci, którzy pisali, że to jakieś historie nie z tego świata, żyją na szczęśliwej odizolowanej wyspie dobrobytu!  Ja bym już z rękawa mogła przywołać dziesiątki takich właśnie środowisk.... I czuję wdzięczność dla losu, że miałam normalny dom. Zawsze myślałam, że to coś oczywistego, ale okazuje się, że to przywilej, coś wyjątkowego. 
Jestem zachwycona, że to taka bezpośrednia i prawdziwa książka. 
8 gwiazdek

6 komentarzy:

  1. Bardzo dobra recenzja, tak dobra, że nie wiem czy sam przeczytam książkę (mam e-booka), bo ile razy można czytać o biedzie i wykluczeniu? Masz rację, że dla niektórych to egzotyka, a przecież i u nas jest wiele takich obszarów biedy i beznadziei, tak że autor Ameryki nie odkrywa (a może odkrywa?)
    Pozdrawiam
    Almos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Trochę odkrywa, bo o ile literatura typu Steinbeck opisywali beznadzieję, to w kulturze popularnej chyba nie mówi się, że się nie pochodzi z terenów wykluczonych, to tabu.
      A poza tym to interesująca książka autobiograficzna.

      Usuń
  2. Też mi się podobała, właśnie jako książka wspomnieniowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Ciekawa była ta jego babcia, świetne dialogi ;)

      Usuń
  3. Myślę, że gdybym ją czytała miałabym podobne odczucia.
    Twoja recenzja mnie zachęca.....może moja biblioteka ją zakupi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Czytaliście najczęściej: