środa, 2 maja 2018

Ewa Dzieduszycka 'Podróżniczka' - kobieta, której losem były podróże, zmiany i pożegnania



 




Ta opasła książka to prawdziwa gratka dla miłośników Kresów, historii Polski oraz lubiących biografie. Są to wspomnienia Ewy Dzieduszyckiej, Polki, której dane było urodzić się w Cesarstwie Austro-Węgierskim, przeżyć 2 wojny światowe, trzykrotnie tracić dom, doświadczyć cierpienia dzieci, ale i przeżyć bardzo dobrze życie, zobaczyć świat i czerpać z niego garściami.... Wydawnictwo Literackie wydało książkę bardzo starannie. Pełno jest w niej kartek pocztowych z epoki, są też zachowane zdjęcia. Wszystko to znakomicie uzupełnia tekst autorki, już sam w sobie plastyczny i ciekawy.

Zdjęcie z książki. Ewa Dzieduszycka podczas wycieczki w Jerozolimie. Początek XX wieku....
Książkę czyta się z przyjemnością, można by powiedzieć, że jednym tchem gdyby nie jej obszerność! Bo jednak prawie 600 stron trzeba sobie rozłożyć na 3 dni. Zresztą, z przyjemnością, bo tej książki az nie chce się opuszczać. Tak jak powiedziałam na początku, są to wspomnienia Ewy Dzieduszyckiej, Kresowianki, Polki z dawnych Kresów, znad Dniestru. Sprawdziło się na niej przysłowie-przekleństwo: Oby Ci nie było dane żyć w ciekawych czasach. Przeżyła dwie wojny, cierpienia własnych dzieci, trzykrotną stratę domu. Ale w żaden sposób nie jest to opowieść łzawa ani smutna. To pełna radości z poznawania świata opowieść kobiety, która z życia czerpała garściami. Pod koniec życia, gdy już przeżyła i dobre chwile, i te złe, na stronie 415 tak stwierdza:
Dziś, gdy zamykam oczy, przesuwają mi się w pamięci niezapomniane pejzaże, perły sztuki - architektury, malarstwa i rzeźby. Wszystko mi odebrano, ale cieszę się, że tego jednego odebrać mi nie mogą: niezapomnianych wspomnień, wyjątkowych chwil, przeżytych wśród cudów przyrody, które jedne jedyne nigdy nie zawiodą'.
Na początku książki miałam wrażenie, że autorka była dzieckiem szczęścia: z bogatego domu, mająca mądrą babkę, która wiedziała jak wychowywać swoje podopieczne, co im wpajać, mająca stabilną rodzinę, zwiedzająca świat itd. itp. Potem od opisów zwiedzania miejsc, które były do zwiedzenia w jej czasach, po opisach wspaniałych ziemiańskich rozrywek jej klasy, przechodzi do opowieści o wojnach, stratach, stratach cierpieniu. 
W całej tej opowieści  widać talent narracyjny autorki, która umiała bardzo plastycznie przedstawić miejsca, ludzi, zdarzenia... Nie epatuje cierpieniem, ale pokazuje, że w trudnych hwilach trzeba sobie dać radę. Jednocześnie nie ukrywa prawdy.Książka jest, nawet można powiedzieć, epopeją kresowego ziemiaństwa, którego kres zaczął się po pierwszej wojnie światowej, a agonii dokonała Armia Czerwona i Stalin.To smutna i piękna książka. Gorąco ją polecam.
10 gwiazdek
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

26 komentarzy:

  1. Temat bardzo ciekawy. No i uwielbiam tak starannie wydane książki. Zauważyłam, że coraz większą wagę przywiązuję do tego jak są wydane książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szczególnie, gdy wydawcy zdają sobie sprawę, że to książka na lata. Wtedy warto jest się starać.

      Usuń
  2. ooo, ja to muszę przeczytać! namówię moją bibliotekę, by kupili!
    dzięki za cynk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupili! Już mam ją w domu! Czytam z zaciekawieniem, bo - jak się okazało- Ewa Dzieduszycka to synowa hrabiego Wojciecha Dzieduszyckiego z Jezupola, który byl jednym z bohaterów mojej książki "Duchy kresów wschodnich". Pisałam o seansach spirytystycznych, jakie hrabia Wojtek urządzał w swoim pałacu. No i ona też o tym wspomina :))) Nawet sama organizowała takie seanse. Bardzo ciekawe!

      Usuń
    2. Super! Kurcze, jak żałuję, że nie zajrzałam na skrzynkę na fejsie przez pół roku i przegapiłam umieszczenie historii tej mojej wołyńskiej prababki.
      Nie chciałabym się narzucać, ale czy planuje Pani egzemplarze recenzenckie?

      Usuń
    3. Na razie trudno mi powiedzieć. Muszę zapytać w wydawnictwie. Jeśli byłoby zainteresowanie ;)))

      Usuń
  3. Temat całkiem ciekawy, szkoda tylko, że nie jestem fanką biografii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem fanką biografii ale uważam zę warto dawać im szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym, które przekazują więcej treści niż inne szczególnie trzeba dać szansę. Ta jest bardzo ciekawa. Nie napisałam o tym w recenzji, ale tam jest bardzo dużo wspaniałych opowieści o dawnym sposobie życia, np. o polowaniach albo o tym jak mieszkańcy wsi rzucali w nią kamieniami, gdy jechała rowerem!
      Moja babcia w końcówce lat 60-tych przywiozła rower tutaj do mnie pod Zamość i jeszcze w latach 80-tych budziła szok. Babka na rowerze! Raz cała klasa wyległa przed okno, tylko ja się nie dziwiłam.
      I inne bardzo atrakcyjne historie. Autorka pisała do gazet i miała na swoim koncie książkę, więc talent miała pisarski. Bardzo ją polecam.

      Usuń
    2. Twoja Babcia miała odwagę realizować swoje fantazje, a ja szanuję Ją za to. Obecnie coraz mniej ludzi reprezentuję klasę i styl godne podziwu. Okazuje się, że nie tylko zrzucenie gorsetu było skandaliczne. ;) Coraz bardziej przekonujesz mnie do przeczytania "Podróżniczki - ..." Dziękuję bardzo za ten komentarz.

      Usuń
    3. Izabello zgadzam się. Niektóre z tego typu książek mają w sobie ogrom wiedzy nie tylko odnośnie aktualnych czasów i życia ludzi ale takiej mądrości życiowej. Skłaniają do refleksji, zadumy, tego aby dłużej się im przyjrzeć i poświęcić im czas ale to trzeba dobrze trafić. W takich książkach czuć historię bo są prawdziwe :)

      A Twoja Babcia tak jak wspomniał Zdzisław miała odwagę by sprzeciwić się temu co było powszechnie uważane za "normalne" i spełniała marzenia. Nie każdy miałby taką odwagę :)

      Usuń
    4. Ponoć jestem podobna bo babci.
      Ewa Dzieduszycka, autorka książki też była barwną postacią, która potrafiła wykorzystać okazje w życiu najlepiej jak można było. Podrózowała. Potem wspominała to jak już czasy przeminęły. Bardzo ją podziwiam.

      Usuń
    5. Barwne życie to asumpt do wspomnień, a nie płytkich plotek. Podróże pozwalają bezpośrednio poznać inne kultury, zwyczaje, języki. Izabelo, twierdzenie o Twoim podobieństwie wydaje mi się ze wszech miar prawdopodobne. Wybierasz nietuzinkowe lektury. Świetnie piszesz wytrawne recenzje. Wybrałaś pseudonim pseudonim godny damy. Zaznaczam, że piszę poważnie. Przesyłam wyrazy szacunku

      Usuń
    6. Podróżowała i wspominała... no właśnie. Ludzie są tacy zabiegani, że nie mają czasu na to aby usiąść powspominac, pomarzyć, przypomnieć o tym co było - liczy się tylko pogoń za karierą a przecież tak niewiele potrzeba do szczęścia :)

      Zgadzam się z Panem Zdzisławem we wszystkim co napisał :) Ponadto w tym co robisz Izabelo czuć miłosć i pasję a to piękne... mieć tę pasję, robić coś z pasją i dzielić się nią z innymi w tak piękny sposób.

      Usuń
    7. Dziękuję Wam bardzo. Czytam i opisuję z pasją, bo jest to ważna część mojej osobowości. To takie okno na inny świat, coś innego niż to co mnie otacza.
      Jeśli chodzi o pseudonim, to faktycznie, strzeliłam w dziesiątkę. Niedługo popełnię dłuższy tekst o serialu....

      Usuń
    8. Czekam z zainteresowaniem na Twój nowy wpis i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    9. Ja również czekam :)
      Spokojnego wieczoru :)

      Usuń
    10. Trochę się gryzę nad następnym albo następnym następnym wpisem, bo mam już przeczytane takie dwie powieści kobiece.

      Usuń
    11. Wszystko w swoim czasie :) Publikuj tak jak uważasz za słuszne :)

      Usuń
  5. Bardzo chętnie i coraz częściej czytuję biografie, wspomnienia. Znajduję tam bogactwo doznań, uczuć wspomnień związanych z historią, sztuką, podróżami. Uwielbiam takie książki. Wydaje mi się, że widziałem nagrobek tej Pani na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Czy dobrze pamiętam? Dziękuję za bardzo ciekawą propozycję i zachęcającą recenzję. Pozdrawiam, Zdzisław www.krainslowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej pewnie nie, bo umarła we Wrocławiu, ale jej przodków pewnie tak, bo ona pochodzi z tamtych stron. Pisała, że we Lwowie spędzała karnawały, tam też pochowano jej rodzinę.

      Usuń
    2. Nazwisko zapisało mi się w pamięci. Pomyliłem tylko imiona. Dziękuję Ci bardzo za sprostowanie i odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie, Zdzisiek

      Usuń
    3. Może i imię się pojawiło. Przecież mogła mieć imienniczkę.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: