środa, 23 maja 2018

Meral Kureyshi 'Słonie w ogrodzie' - poszukiwanie tożsamości.


'Słonie w ogrodzie' Meral Kureyshi to literacki debiut Kosowianki zamieszkałej w Szwajcarii, imigrantki, która wraz z rodzicami musiała opuścić swoją wielokulturową ojczyznę.
Zeitgeist dc 3210033.jpg
Autorka, źródło: Wikipedia

 Moje pierwsze skojarzenie, gdy wydawnictwo napisało premierze tej książki, było z 'Barbarzyńcą w ogrodzie' Herberta. Ale gdy się przyjrzymy treści, tytuł nawiązuje do opowieści narratorki o tym, jak to zmyślała bzdury na temat swojego dzieciństwa w Kosowie, że mieli słonie w ogrodzie. To jej zmyślanie wynikało z tego, że dziewczyna w Szwajcarii była samotna i wyobcowana. Zmyślała więc bzdury, żeby być słuchaną. 
Książka bardzo jest w stylu 'Śmierci pięknych saren' Oto Pawla. Też wspomnieniowa, też nostalgiczna, też trochę smutna. Autorka posługuje się bardzo prostą, skromną formą wyrazu. Pisze oszczędnie, a zarazem bardzo przejmująco. Wspomina rodziców, ojca, matkę, jedyną koleżankę, która jej nie zaprosiła na urodziny, swoją rodzinną miejscowość Prizren. Wszystko utrzymane jest w formie oszczędnej artystycznie. Te jej wspomnienia są zarazem opowieścią o wdrażaniu się w nową kulturę. Bo przecież w życiu dziewczynki zmieniło się wszystko: świat, postrzeganie rodziny, sposób życia, status społeczny., otoczenie. To wszystko osacza dziewczynkę i powoduje jej zagubienie w świecie. Mimo wszystko odnalazła swoją tożsamość, choć z trudem. 

Dwie powieści, dwie nowości wydawnicze WUJ z kwietnia
Te wszystkie elementy tej gubionej starej tożsamości i odnajdywania nowej pojawiają się w tej narracji. Mamy wspomnienia urodzin jeszcze w Kosowie, a potem urodziny koleżanki, na które jej nie zaprosili. Mamy wieloletnie oczekiwanie na kartę stałego pobytu i długoletnie ubóstwo rodziny w Szwajcarii. Mamy jednocześnie wspomnienia z jako tako ustabilizowanego życia jej rodziców, przerwane przez wojnę. Mamy wspomnienia tego, że rodzice mówili kilkoma językami i tego, jak ona z zapałem uczyła się francuskiego i jak nie została dopuszczona do klasy wyższej zaawansowaniem, pomimo tego, że się uczyła przez całe lato. Potem mamy wspomnienia kuzynów z Kosowa, coraz słabsze oraz coraz wyraźniej kształtująca się nowa tożsamość.
Jest to bardzo subtelna, ale wiele mówiąca książka. Troszkę trzeba się w nią wczytać. Myślę, że takimi słoniami w ogrodzie czuła się narratorka i jej rodzice w Szwajcarii, egzotyczni, wymykający się z ram, duszący się w ciasnym miejscu, ale nie mający powrotu.
Myślę, że wrócę do tej książki, żeby uchwycić znów ten czas nostalgicznego smutku. Bardzo mi odpowiada ten kierunek europejskiej prozy współczesnej...
Daję 10 gwiazdek. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego:




6 komentarzy:

  1. Świetnie, że trafiłaś na książkę do której masz ochotę wrócić. Napisać taką książkę to sztuka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze człowiek ma na to ochotę ;)

      Usuń
    2. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że nie wiele jest takich książek - do ktorych człowiek chce wracać i wraca

      Usuń
  2. Czytasz prawdziwie ciekawe książki.......

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku: