wtorek, 8 maja 2018

Stanisław Bełza 'W stolicy Padyszacha: wrażenia z podróży do Konstantynopola' - bardzo retro książka podróżnicza

Dzień dobry,
Dziś tematem posta będzie książka bardzo retro. Nazwisko Bełza pewnie kojarzy się z 'Katechizmem polskiego dziecka", prawda? To jego brat, Władysław.Stanisław, autor książki 'W stolicy Padyszacha' był adwokatem, pisarzem i działaczem oświatowym na Górnym Śląsku. Rok temu pisałam o jego innej książce pt. 'W ojczyźnie faraonów'. 
Ja w ogóle uwielbiam książki podróżnicze, a podróżnicze retro, czyli opowiadające o zwiedzaniu w czasach, gdy nie było aparatów fotograficznych albo były bardzo rzadko to już szczególnie lubię. Po części dlatego, że autorzy tych książek opowiadali bardzo plastycznie o tym co widzą. Wiedzieli przecież, że ich czytelnik nie oglądał 'Cejrowskiego' i 'Kobiety na końcu świata'. W tekście musieli więc zawrzeć wszystkie barwy i kolory opisywanego świata. Poza tym w tych powieściach podróżniczych z innych czasów mamy opisy miejsc, których już nie ma albo które wyglądają inaczej. Jakoś tak się trafiło naszemu autorowi Stanisłwowi Bełzie, że i książką o Egipcie, jak i teraz, o Konstantynopolu, trafił 'przyszłościowo'. Przecież oba miejsca, tak trwałe, wyglądają teraz inaczej. Najpierw Konstantynopol się zmienił. Już rok po śmierci autora, w 1930 zmienił nazwę na Stambuł. Egipt z piramidami do zwiedzania wydawał się wieczny, ale przecież 'rewolucja islamska' na początku ostatniej dekady sprawiła, że niebezpiecznie stało się tam jeździć....
O moich wrażeniach z książki o Egipcie możecie poczytać w poście tu. Dzisiaj skupmy się na książce 'W stolicy Padyszacha'. Bardzo chciałam ją przeczytać, ale ciągle nie miałam czasu, ale wreszcie nadeszła ciepła wiosna, ja jestem uziemiona, jak zawsze, więc postanowiłam 'pojechać mentalnie'. Autor opowiada o podróży, która odbyła się parowcem. Potem opowiada o miejscach, które widzi, o których mówi, że już podczas zwiedzania znikały, popadały w ruinę. Pewnie teraz śladu po nich nie ma, ale tego nie jestem pewna. Najbardziej kojarzę świątynię Hagia Sofia i tę tak bajecznie pięknie opowiadaną przez autora kopułę. Zdaje się, że autor nie przesadził z zachwytami.W czasie, gdy autor zwiedza Konstantynopol, panuje jeszcze padyszach i ceremonię jego wyjścia z pałacu Bełza opisuje. Ma wielką chęć opowiedzieć o seraju, haremie, ale mówi, że to miejsce zakazane dla obcych. 
Bardzo zaskoczyła mnie pozytywnie ogromna wiedza Bełzy o historii i islamie. Zdawałoby się, że to my wiemy tyle, bo mamy Internet i Dziennik Telewizyjny, ale okazuje się, że nie, że to nasza współczesna wiedza jest powierzchowna. Bełza wykazał się naprawdę dużą znajomością islamu. Najbardziej uderzyła go nieobecność na ulicach kobiet, więc o tym opowiada. Przywołuje cytaty z Koranu i przywołuje znany dzieła islamskie o kobietach. 
Jedyną wadą tej książki jest starodawna ortografia. Te 'Turcyje' i 'Azyje' czytało się troszkę opornie. Ebook jest dosłownym przedrukiem wersji z 1898 roku, dostępnej w Wolnym Dostępie, więc nikt tego nieuwspółcześnił, ale bardzo bym chciała, żeby to zrobiono. To naprawdę ciekawa książka, która w obecnej sytuacji mogłaby zaciekawić ludzi. Chyba że ludzie teraz nie są ciekawi wiedzy, ani opinii mądrego człowieka sprzed stu lat. Ja bardzo kibicuję, żeby jakieś wydawnictwo wydało tę książkę, bo na to zasługuje. Nie poglądami, ale tym, że jest naprawdę dobrze napisana. To klasyka książki podróżniczej. 
8 gwiazdek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: