wtorek, 24 lipca 2018

Alicja Łukawska 'Duchy Kresów Wschodnich' - dawnych Kresów czar....

To wspaniała książka, którą przeczytałam już w zeszłym tygodniu, ale nie mogę się zabrać za tę oto recenzję, przez kilka dni przekładałam jej napisanie, ociągałam się. Piszę wreszcie, ale mam nadzieję, że jak już zacznę pisać, to jakoś to pójdzie. 
Książkę czyta się lekko i bardzo mile. To zasługa stylu autorki, znanej chyba wszystkim z bloga Archiwum Mary Orzeszko, znanej w blogosferze jako Maria Orzeszkowa. Ci, którzy na Jej blog zaglądają, wiedzą, że jest ona fanką Kresów Wschodnich, miłośniczką literatury wspomnieniowej o Kresach i znawczynią dobrej literatury rosyjskiej, bo zna i porozumiewa się po rosyjsku. Pisze ciekawe recenzje, z którymi można się zgadzać, albo nie, ale nie można im odmówić pasji dziennikarskiej, stylu i tego, że czyta się je z ciekawością. Tak więc, gdy pani Orzeszkowa obwieściła światu, że pisze książkę o duchach  na Kresach, to byłam nią zaciekawiona (również z innego powodu, ale o tym za chwilę). Ucieszyłam się więc, gdy mogłam mieć możliwość recenzowania tej książki. 
Wydawcą jest Wydawnictwo von Borowiecky, znane z wydania znakomitej i niedoścignionej, monumentalnej książki o ludobójstwie Polaków na Wołyniu:

'Duchy Kresów Wschodnich' ukazały się 11 maja 2018 roku, czyli jakieś 2 miesiące temu. Nie śledzę recenzji książki w czasopismach, ale autorka pisze o recenzjach w pismach branżowych, czyli kresowych i egzoterycznych. Brawo. Dodam jeszcze, że pani Orzeszko zapowiada następną książkę, tym razem wspomnienia swojej mamy. 
Wróćmy do duchów. Tak się składa, że moja rodzina pochodzi z Kresów, z Wołynia. Mój pradziadek z kolei był prawdziwym Litwinem, ale reszta była Polakami. Chociaż z tego, co opowiadano u nas, to przed II wojną światową chyba nie było pojęcia narodowościowego, że były to Kresy wielonarodowe, różne nacje żyły obok siebie i jakoś sobie 'dawały radę' - cytuję swoją babcię. Duchy i istnienie 'świata nadprzyrodzonego' było chyba tym, co łączyło cały ten ogromny region, raczej chyba zamieszkały przez większość włościańską (do których i moi przodkowie się zaliczali) niż tych nielicznych 'bogatych', którzy z kulturą ludową, kulturą magii nie mieli wiele wspólnego. Czy rzeczywiście? Książka pokazuje, że niekoniecznie. W każdym razie kilka opowieści o duchach krążyło w mojej rodzinie, a pewnie i inne takie historie z dreszczykiem były powszechne. 
Wydawać się  mogłoby, że to już 'dawne mity'. Ale byłam w błędzie. Wyobraźcie sobie bowiem, że gdy czytałam tę książkę nawiedziła mnie znajoma pani. Zaintrygował ją tytuł. Poczytała spis treści i znalazła rozdział o znachorach. Zajrzała, znalazła to co ją interesowało, czyli fragmenty o owczarzach. Chciała mi kartki wyrywać, prawie pożarła mi książkę oczami i wreszcie stuknęła palcem w słowo owczarz i stwierdziła autorytarnie 'TO PRAWDA, BO MI OJCIEC OPOWIADAŁ'. Za tym poszła cała opowieść o uzdrawiaczu owczarzu, bo pani ta potrafi ciekawie opowiadać.Tak więc przekonałam się, że wiara w duchy i zjawiska nadprzyrodzone na Kresach była powszechna. 
Takich 'ludowych' opowieści troszkę mi w książce zabrakło, ale były inne, bardziej uniwersalne. Książka podzielona została na rozdziały odpowiadające terenom dawnych Kresów, a więc na rozdziały o: Lwowie, Wilnie, Wołyniu, Podolu, Ukrainie, Litwy, Białorusi, Inflant, a następnie na typy miejsc magicznych oraz konkretnych magicznych typów postaci. Jest tu wiele opowieści znanych z literatury i pamiętników. Autorka wymienia wiele kresowych miejsc, miejscowości, postaci. Są ryciny i portrety:



Przy okazji tych opowieści ukazuje się krwawa historia tego regionu, ale i piękna, bo pełna nie tylko wojen i oblężeń, ale i magicznych miejsc, owianych tajemnicą, pełnymi Białych Dam, straszących zjaw i tak dalej. Nie jestem pewna, ale zdaje się, że jest to jedna z pierwszych takich zbiorczych książek o tym ciekawym zjawisku kresowym, jakim była wiara w duchy. Tak jak powiedziałam, brakowało mi lokalnych opowieści, ale i tak całość mnie urzekła, bo została napisana ciekawie, pięknym językiem, porywająco i tak, że czytało się to jednym tchem.  Dodam na koniec, że na wyrywanie kartek tej książce nie pozwolę, ale cieszę się, że zaciekawiła ona nawet kogoś, kto książek w ogóle nie lubi. To świetny nabytek na moją półkę kresowo-historyczną. 
Daję książce 7 gwiazdek. 
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu von Borowiecky:

Wydawnictwo von Borowiecky

16 komentarzy:

  1. Historia często wiąże się z legendami, baśniami i opowieściami o duchach. Ta pozycja wydaje mi się szczególnie interesująca. Dziękuję i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Polecam! Pewnie jest ta książka wprowadzeniem do innych lektur, albo początkiem serii. Temat jest ciekawy.

      Usuń
    2. Po lekturze poniższych komentarzy wręcz zapaliłem się do lektury tej książki. Drogie Panie, jesteście FANTASTYCZNE! Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
    3. Takie tam rozmowy. ;) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ksiązka jakiś czas temu wzbudziła moje zainteresowanie (była w zapowiedziach). ładnie ją opisałaś i wydaje się ciekawa. Moja mama z pewnością również by do niej zajrzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za tak pozytywną recenzję i miłe słowa na mój temat.
    Tekst z owczarzem jest odlotowy! Brawo dla tej pani! :)))

    Ludowość? Tak! Pierwotnie miało być więcej tej ludowości, ale w końcu doszłam do wniosku, że to zasługuje na coś więcej, na jakąś osobną publikację. Mam już gotowe teksty o wschodnich ręcznikach, pisankach i laleczkach magicznych (nie mylić z laleczkami voodoo!)Może kiedyś? Bo na pewno będę wracać na Kresy, przynajmniej wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakiś temat-rzeka! Już brzmi ciekawie. Tom, w formie jakiej jest, jest spójny, to fakt. Może więc, skoro jest aż tyle materiałów, to powinna Pani napisać oddzielną książkę o ludowości.
      Muszę nie zapomnieć i wrzucić tę recenzję na bloga o Kresach ;) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Na żywo historia jest jeszcze ciekawsza, jakieś cudowne uzdrowienie, ślepa dziewczyna, blask słońca, zemsta i kara - jak ballada Mickiewicza, tylko opowiadana z porywem serca. Ta pani to Zagłoba wśród bajarzy. I wierzy w takie sprawy.

      Usuń
    3. Proszę to zapisać literalnie i przysłać mi na priv - to znaczy tę opowieść tej pani. To jakaś perełka!!! Może ją wykorzystam?
      Na bloga kresowego to ja nie mogę wrzucić, bo nie mam tam uprawnień administratora, tylko uczestnika. Ale poproszę koleżanki, by wrzucily!
      Jeszcze raz - wielkie dzięki za tyle ciepłych słow!
      Dosłownie chce się pisać, jak sie czyta coś takiego.

      Usuń
    4. Ja mam takie uprawnienia, ale nie zatwierdzam tekstów, tylko inna osoba. Już jest w roboczych. Musi Pani czekać.
      Pogadam z tą panią od owczarza.

      Usuń
  4. Już sami owczarze mnie zaintrygowali.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, że książka wzbudziła takie zainteresowanie, bo wydawać się by mogło, że kolejne pokolenia zapomną w końcu o swoich korzeniach. Ciekawa historia z owczarzami, choć sama pierwszy raz o nich słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam, ale okazuje się, że są znani w pewnych kręgach. Dla mnie osobiście takie magiczne opowieści to część tradycji, składnik Kresów, dawnej Polski.
      Sama się zastanawiam nad tak wielkim zainteresowaniem nad tym postem, jakiś fenomen. Widocznie ludzie potrzebują duchów.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku:

Moje logo

Moje logo

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: