wtorek, 17 lipca 2018

Janina Lesiak 'Ja, Bona' - kolejny portret polskiej królowej....


Tak prezentuje się okładka najnowszej książki pani Janiny Lesiak,jednej z wielu miniaturek o polskich królowych. Nie było ich w dziejach polski aż tak wiele, więc mam nadzieję, że będę miała cały cykl. Ta ukazała się 23 maja. Wcześniej przed nią była książka o Jadwidze, która to książka mnie rozczarowała, gdyż miałam wrażenie, że samej Jadwigi autorce nie udało się uchwycić. Teraz mamy książkę o Bonie, najsłynniejszej polskiej królowej, znanej z serialu i przysłów. To ułatwienie i utrudnienie, bo autorka zmagała się z legendą. Tak, Bona w Polsce nie miała dobrego PR-u, a to za sprawą nieszczęsnej synowej, Barbary Radziwiłłówny, którą to nasi dawni twórcy mitów narodowych postanowili wplątać w konflikt polskości i obcości, konflikt, który w historii nie miał chyba miejsca, bo w czasach jagiellońskich byliśmy otwartym krajem. No więc historia zrobiła z Bony wredną jędzę, która uciekła z polskim majątkiem. A jak było? Wersję próbuje pokazać nam pani Lesiak. 
Stworzyła ona portret skomplikowanej kobiety, którą historia rodzinna obdarzyła traumatycznym dzieciństwem. Słuchałam już książki 'Łabędzie Leonarda', w której pojawiła się matka Bony, Izabela i jej ojciec z całą tą historią, która chyba kiepsko wpłynęła na dojrzałość emocjonalną przyszłej królowej Polski. Ale przecież udało jej się stworzyć liczną rodzinę. Może to więc była zasługa Zygmunta Starego? W każdym razie typ psychologiczny kobiety, jaki kreuje pani Lesiak o Bonie jest mi dosyć znany. Wysokie wymagania stawiane dzieciom, ciągłe domaganie się miłości dzieci, ciągłe poczucie, że nikt nie jest godny jej dziecka, to wszystko to cechy matki, które pojawiają się na tym świecie. Ale nikt by o tym nie mówił, gdyby nie fakt, że omawiane dziecię, syn, był ostatnim  królem z dynastii. Fakt, że umarł bezdzietnie, sprawił, że Polska poszła w elekcyjność. I dlatego kolejne pokolenia załamują ręce nad Zygmuntem Augustem. Oni chyba nie zdawali sobie sprawy, że Tron Polski kiedykolwiek może stracić swoją pozycję. Sukces oślepia.W każdym razie z punktu widzenia Bony, tak jak to pokazuje Pani Lesiak, świat był dramatyczną areną walki. Najpiękniejsze i najsmutniejsze jest to, że autorka przypomina, że syn podzielił los matki... Tak samo ograbiony po śmierci... 
Czyżby więc ich konflikt wynikał z podobieństwa charakterów? A zepchnięte w cień córki? Chyba w książce stanowią tak samo tło, jak to było w historii. Czy ktokolwiek się z nimi liczył? 
Czytałam już opinię o książce (przez Literatkę Kawy) zarzucającą jej nadmiar wykrzykników, adresowanie dla klienteli 'Korony Królów' i  adresowanie jej do kobiet po 50-tce. Z ani jedną tą op[inią się nie zgadzam. Po pierwsze 'Korona Królów'. Napalona byłam na ten serial i nawet obejrzałam go przez tydzień, czyli 4 odcinki Nawet go w necie broniłam po 1 odcinku. Po czwartym sama się tym znudziłam. W każdym razie serial polegał na podkreślaniu perypetii życiowych postaci historycznych. To chyba nasunęło podobieństwo autorce ten recenzentce. Ale moim zdaniem, podobieństwa tutaj nie ma, gdyż książka nie jest opowieścią o perypetiach rodzinnych Bony, ale próba zrozumienia tej postaci, tak jak i cały cykl książek pani Lesiak.  A że wedle koncepcji autorki Bona funkcjonowała 'w wykrzyknikach', to i te wykrzykniki w książce są słuszne. Zresztą, jeśli prawidłowo porównuję Bonę z książki pani Lesiak z osobą z mojej faktycznej realności to te wykrzykniki są jak najbardziej adekwatne do profilu psychologicznego takiej matki. Silny dramatyzm, balansowanie na skrajnych emocjach. Można użyć wykrzyknika.
Na koniec zarzut o adresowanie książek do kobiet po 50-tce. Ja nie wiem, czy według autorki tego zarzutu jest to krytyka 50-tek, czy potępienie młodszych czytelniczek. No bo w takim razie to trzeba mieć 50 lat, żeby zastanawiać się nad charakterami postaci historycznych i nad tym jaka matka jest dobra matką? Kiedy popełnia błąd wychowawczy, a kiedy już krzywdzi dziecko swoimi wymaganiami?
W ogóle to przeżyłam tę książkę prawie tak mocno jak 'Cecylie', która spodobała mi się najbardziej. Wiem, popularność autorki rozpoczęła się od 'Dobrawy', ale dla mnie 'Dobrawa' jest słabsza niż 'Cecylia'. Tam było odtworzenie antycznej tragedii, w 'Cecylii', znaczy się. W 'Dobrawie' była to historia postaci historycznej. A teraz mamy 'Bonę', w której dochodzi do zmagania się o ocenę matki, której błędy wychowawcze skutkowały na los kraju. A najgorsze jest to, że wszystko to stało się dlatego właśnie, że się tak starała. Może jakby się nie starała, to by nie było tak źle? Może byłaby lepszą teściową? Te jej odrzucane synowe miały przecież państwowe podłoże niechęci. Bo Habsburgów Polska od wiek wieków nie lubiła, a Radziwiłłowie magnaci też  mieli za uszami sporo. 
Miałam wrażenie, że w przypadku Bony historia zaśmiała się ironicznie, że zrealizowało się przysłowie, że człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. 
Czasem po prostu tak jest, że człowiek się stara, a i tak wychodzi nic, Zonk z tego teleturnieju sprzed lat. 
Przeznaczenie? Słabość charakteru? Czy przeciwnie, siła charakteru, która każe przytłaczać wszystko wokół? rodzaj despotyzmu na najbliższych?
Daję książce 8 gwiazdek
Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MG:


3 komentarze:

  1. Mam chęć ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna miałam ochotę - jak zobaczyłam ja w zapowiedziach. teraz czekam aż pojawi sie w bibliotece :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zapraszam też do mojego drugiego bloga - o poezji i obrazach pt. Z poetyckiej półki Łęckiej...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars

Ja na Instagramie

Zapraszam na moją stronę na facebooku: