wtorek, 23 października 2018

Małgorzata Manelska 'Zapach Mazur' - teraźniejszość i historia, czyli historia dwóch kobiet

Książka tego nowego wydawnictwa WasPos ukazała się w maju 2018 roku. Cechuje ją ładna okładka i uroczy tytuł. A to już wystarczy, żeby przyciągnąć czytelniczki szukające czytadeł, które nie pretendują do arcydzieła, ale zawierają ciekawą fabułę. I tak było tym razem. Książka jest dosyć obszerna, bo liczy sobie  400 stron, więc zajęła mnie na kilka wieczorów (chyba 3 wieczory, o ile pamiętam). 
Fabuła jest dwutorowa, bo z jednej strony zawiera współczesny wątek obyczajowy, a konkretnie przygody rozwódki Julki, a poza tym opowiada wojenną historię jej przybranej babki Gertrudy, do której na Mazury Julka zmuszona jest pojechać zamieszkać. Gertrda była Niemką, i o losy zwykłych Niemców też skrzywdzonych przez wojnę upomina się autorka tej książki. 
Julka, główna bohaterka powieści to kobieta po rozwodzie, której w sumie odebrano całą rodzinę, bo nie dość, że mąż podczas pobytu za granicą znalazł sobie drugą żonę, to jeszcze zabrał ich syna, gdyż tak dyktowało dobro dziecka. Kobieta mieszka sama z kotem w ich wspólnym mieszkanku w Lublinie i wiąże koniec z końcem, przez kilka lat analizując swoją przeszłość. Prawdę mówiąc to ją rozumiem, bo ja też jestem osobą, która niełatwo godzi się z przeszłością. Julka ma dobry charakter i jako taka osoba ciągle dostaje kolejne kopniaki od losu: oczywiście jej były mąż-wąż jest ich fundatorem. Dodatkowo okazuje się, że miał on babkę na Mazurach, o której słowem nie wspomniał. A ona Julka jako osoba przyzwoita jedzie do niej. I tam, na Mazurach rozpoczyna się akcja, a właściwie dzieją się wydarzenia. Julka powolutku układa sobie życie - i o tym jest ta książka, a poza tym słucha historii Trudy, która z pochodzenia była Niemką. Po wojnie jako 'wróg Polski' nie miała okazji zwierzyć się nikomu z trudów wojennych i cierpień. O tym Niemców nie słuchano, nawet tych zwyczajnych. Historia opowiedziana przez Trudę jest ciekawa i bolesna. 
Oba wątki - ten współczesny i ten historyczny - są bardzo ciekawe. Trzymają czytelnika w napięciu. Dobrze, że autorka przeplotła obyczajówkę tą historią Trudy, gdyż książka przez to jest ciekawsza i mniej szablonowa, nie ogranicza się tylko do przeciętnej obyczajówki, jakich wiele obecnie powstaje. 
Język książki jest przeciętny, taki jak wiele współczesnych książek. Nie poczułam się uderzona artyzmem w tym zakresie. Ale jest komunikatywny i dobrze przekazuje treść bez wyższych aspiracji literackich. 
Książkę czyta się z zaciekawieniem. 
Na LubimyCzytać noty tej książki nie schodzą poniżej 8 gwiazdek. Ja aż tak się nie będę rozpędzać, bo w moim słowniku na 8 gwiazdek książka musi już być wybitna w swoim gatunku, a ta powieść, pomimo że ciekawa, nie jest oryginalna. Owszem, jest ciekawa, owszem, wzruszająca, ale jest też szablonowa: kobieta z problemami szuka szczęścia i harmonii na prowincji. A czytelniczki jej kibicują, bo każda z nas ma często podobne problemy i każda z nas chciałaby poczytać o tym, że się ułoży, że można je pokonać, ze można znaleźć szczęście, a z każdego dołka można wyjść jeśli ma się kogoś bliskiego u boku. A poza tym, wiadomo, że przyroda koi obyczaje. 
Daję więc jej 6 gwiazdek, bo to dobre czytadło. I brawo za podjęcie wątku Niemców na obecnych terenach Polski. 
Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu WasPos:

12 komentarzy:

  1. Szkoda, że przeciętniak, okładka mnie oczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem 4/5 współczesnej literatury obyczajowej i kryminalnej to przeciętniaki. Chodzi mi o schematyzm fabuły. Nie było moim celem w tej recenzji pisać, ze książka jest gorsza, bo tak nie jest, jest ciekawa, ale nie godzę się na ocenianie przeciętnych czytadeł na równi z 'Wojną i pokojem'. A powoli do tego dochodzi. Są czytelnicy, którzy nie są recenzentami blogowymi, i te osoby często mówią o blogerach, że chwalą wiele książek ponad ich miarę. I tak też często jest. Ja kiedyś napiszę o tych czytadłach, ale muszę jakoś ogarnąć to myślowo.
      'Zapach Mazur' przyjemnie się czyta. Miły jest też wątek rolnika, który tutaj został ukazany bez stereotypów, po raz pierwszy nie jako głupi ćwok, ale inteligentny dżentelmen, który wie jak się ubrać, a po pracy w oborze przebiera się w modne cuchy. Jest takim prawdziwym przedsiębiorcą, interesującym się nowinkami w swojej branży.

      Usuń
  2. Taki dobry przeciętniak. Może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja już nie mam czasu na takie czytadła....chociaż książki Katarzyny Enerlich czekają na czytanie. A lubię czytać o Mazurach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta jest w klimacie Enerlich. Książka jest ciekawa.

      Usuń
    2. W takim razie pozostanę przy Enerlich....

      Usuń
    3. I ja też...chociaż na razie poznałam tylko trzy, ale Prowincja czeka....

      Usuń
    4. 7 tomów - też nie mam kiedy, a przecież od tego wziął się cały nurt lit. popularnej....

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: