czwartek, 8 listopada 2018

Wracam do czytania dla przyjemności... Bo każdy potrzebuje odpoczynku....

Znalezione w internecie... Zdaje się, że to rzeźba przestrzenna w Australii...
Cześć,
Ten post miałam zacząć od słów: 'zrywam z recenzowaniem', ale gdy napisałam tak na LubimyCzytać, odezwały się głosy, dla mnie miłe, żebym nie zrywała. Wyraziłam się nieprecyzyjnie, a znajomi odnieśli wrażenie, że ja kończę z blogiem i pisaniem o książkach. Nie. 
Niedawno napisałam o zmianach w blogosferze i o pojawieniu się pieniędzy w  blogosferze książkowej:
Stan blogosfery, książki dobre i złe - przeciętniaki i wybitne, klasyka i powieści współczesne - moje rozważania....

Przyglądałam się temu, śledziłam nawet filmiki na yt blogerek, które mają odwagę o tym pisać, przypatrywałam się też blogom, które tym się zajmują i doszłam do wniosku, że profesjonaliizacja to nie dla mnie. I poszłam całkiem w odmiennym kierunku, niż zmierza blogosfera, a mianowicie wycofałam się z pisania 'za książki' dla wydawnictw. W zeszłym tygodniku wymówiłam wszystkie współprace. Oczywiście przeczytam i zrecenzuję książki, które mi przyszły do recenzji w październiku i listopadzie, jakieś 30 sztuk.....
Wracam do czytania dla siebie i swojej przyjemności. Szkoda mi było, bo współprace z moimi ulubionymi wydawnictwami były dla mnie miłe, polubiłam to dostawanie maili i ten ucisk w dołku, gdy listonosz przyjeżdżał z pudełkiem albo z kopertą z książkami.... Ale czas nie jest z gumy, a gdy się czyta nowości, to nie ma czasu na inne książki. Ja miałam tyle zainteresowań książkowych, na które ostatnio musiałam kraść czas... I pomyślałam, że w sumie skoro zaczęłam być tym zmęczona, to trzeba przeciąć ten węzeł. Nie mówię, że nie wrócę, bo nie wiem, ale na razie wracam do czytania dla przyjemności. Już przez 2 tygodnie znów to robię i powiem wam, że jest SUPER>>>>

Fragment obrazu"Czytająca dziewczyna" Fragonarda . Źródło - internet.
Leżę sobie z czytnikiem przed nosem, włączam Elvisa lub Julio Iglesiasa i czytam to co lubię. Nic mnie nie goni. Jeśli nie lubię to mogę zmienić książkę, jeśli lubię, to nie muszę się zastanawiać, czy powieść jest wybitna, czy wtórna. Bo piszę tyle, ile chcę. W recenzjach trzeba jednak napisać zgodnie z kanonami: o autorze, o treści...
Na koniec rzucę kilka haseł do dyskusji:

1. Profesjonalizacja blogów a powrót do amatorskiego czytania
2. Co obejmuje  profesjonalne czytanie? 
3. Przejście blogosfery do mediów obrazkowych, tylu Instagram
4. Czy blogerom zechce się pisać o książkach 'za darmo" albo inaczej czy blogerom zechce się pisać o książkach starszych, nie nowościach? 
5. Czy przez to, że nastawiamy się na pisanie o nowościach, to nasz ogląd książek się nie zawęża?
6. Gromadzenie książek a kolekcjonerstwo. Kiedy zbieranie przeradza się w chomikowanie? 
7. Czy blogi książkowe padną?

Byłoby mi miło, gdybyśmy przedyskutowali te tematy.
Serdecznie Was pozdrawiam!
Iza Łęcka-Wokulska

27 komentarzy:

  1. Doskonale Cię rozumiem. Tyle tylko, że ja zasadniczo wybieram do czytania co chcę i co lubię. Postanowiłam się też jednak i pod tym względem ograniczyć.
    Nigdy nie przejdę na "profesjonalizację" jak to nazywasz, bo ja CZYTAM książki, a nie przeglądam. Czy wierzysz w to, że można przeczytać miesięcznie ok. 50 książek? Dla mnie to jedynie reklama, nie wierzę też w opinie na lubimy czytać.
    drugie postanowienie - przejrzeć półki i pozbyć się nieco tego wszystkiego. Oczywiście, to co bliskie sercu zostaje zawsze, ale co z tym, co sobie stoi od lat raz przeczytane?
    Swoją drogą bardzo lubię instagram, ale obserwuję zaledwie kilka blogów książkowych, reszta to wnętrza mieszkań, domy, urządzanie wnętrz, chwytanie chwil - uwielbiam to :) Nie potrafię stylizować zdjęć z książkami - dla mnie to strata czasu. Cykam na blacie i już, poszło.
    W tym roku mija 10 lat mojego blogowania i tak sobie zadaję ostatnio pytanie... ileż można?
    ...

    pozdrawiam serdecznie
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6, góra 10 książek można miesięcznie zrecenzować. Więcej nie.
      Na LubimyCzytać miałam swoich znajomych, i ci wciąż piszą z pasji, ale i tam 'trafiają' wydawnictwa i autorzy. Nie wiem co o tym sądzić. Może jestem 'Stasią Bozowską blogerów książkowych' i omijam życiową szansę na zarobek życia, ale jednak pora się zatrzymać. Powoli tracimy orientację. Bo blogi z definicji powinny stać po stronie czytelnika. A książki są nie tylko nowościami. Stąd moja decyzja. W większości wybierałam tylko te, które mnie interesowały do recenzji, nie mogę powiedzieć, że było inaczej. Z rzadka trafiały się przypadkowe, ale nie ostatnio, ale dlatego, ze dostawałam prawie same fajne książki, stąd mój dylemat i dlatego o niem Wam napisałam.

      Teraz o stosach na półkach. Przyznam, ze blogowanie spełniło moje marzenie sprzed lat: żeby mieć każdą książkę, którą czytam. Kiedyś, w liceum zaczytywałam się w serii Amber z biblioteki miejskiej. Marzyłam wtedy, zeby tak je wszystkie posiadać.... Całą ścianę.... Teraz mi się to spełniło i to było miłe... PRzez jakiś czas. Potem zaczęła mnie ta ściana przytłaczać, bo jak się ma tyyyle książek, to nie sposób mieć dostęp do wszystkich. Druga sprawa to pytanie o innych czytelników. Myślałam, że zbieram dla chrześniaka, ale on wziął 3 powieści na jego wiek, a reszty nie chce. Mama też interesuje się tylko obyczajówkami albo klasyką. Może klasyką bardziej. A cała biblioteczka historyczna? Służyłaby tylko mi, bo poza mną, tylko mój tato lubił programy historyczne. Dziadek by czytał wszystko, bo to po nim mam ten swój fix książkowy, ale on nie żyje. Ponoć, jak się urodziłam przebywał w sanatorium i na wieść, że ma wnuczkę kupił komiks 'Przygody Janki, Jonki i Kleksa'. Na prezent dla wnuczki. Ponoć rodzina w głowę się pukała....
      No i takich książek z tradycją mi brak... Jak i fajnego, niedrogiego antykwariatu ze starociami w Zamościu.

      Usuń
    2. W moim przypadku ilość przeczytanych książek zależy od ilości wolnego czasu (np. wakacje), grubości książki i jakości czcionki.

      Usuń
    3. To prawda, że książek również mam sporo i dla kogo właściwie? Każdy jednak ma inne gusta i inne zainteresowania. Też mam ścianę i nie tylko, ale denerwują mnie jednak regały na stale, bo już przestawić tego nie mogę. Dziś zrobiłabym normalne, abym mogła z nimi po pokojach "latać".

      Przyzwyczaiłam się do kilku blogów, które odwiedzam. W ogóle nie orientuję się w blogowym życiu i jego problemach. W ogóle mnie to nawet nie interesuje. Blog istnieje z mojej własnej potrzeby. Jak dłużej nie piszę to mi czegoś brakuje. Jak mam wenę, to piszę.

      Pozdrawiam serdecznie i podkreślam, że ciekawa jestem teraz Twoich lektur :) Ja mam mnóstwo kupionych na "zaś" książek, też mam w końcu zamiar je przeczytać.

      B.

      Usuń
    4. 50 książek? Boże... chyba nie znam takiej osoby. Nawet, gdyby nie robiło się nic innego to nie da się tego przeczytać.
      W szale czytania udało mi się kiedyś przeczytać 18 książek, a w tym roku nie zdarzył się miesiąc żebym przekroczyła 10.

      Iza, podjęłaś odważną decyzję, ale rozumiem Cię. Nie wiem na razie co zrobię ze sobą. Przyznaję się bez bicia, że zarabianie na czytaniu jest bardzo kuszące (zwłaszcza dla mnie - jestem na rencie i mam najniższe uposażenie, więc chyba każdy potrafi sobie wyobrazić, że słodko nie jest). Tymczasem zastanawiam się usilnie.

      Też jestem ciekawa wyboru Twoich lektur. Czekam na opinie o nich. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. @Monika. Może obejrzyj filmiki Kreatywnej na yt. Znajoma mi podesłała. Ona mówi o pisaniu za pieniądze, jak się do tego zabrać itd. Ja też groszem nie śmierdzę, więc wiem o czym mówisz....
      @Beata: Ja mam Kindla ;) I trochę książek od znajomych oraz te 30 zaległych do recenzji.... Cała półka. A czytam teraz Arystokratki. Znakomite.

      Usuń
    6. Ja czytnik też mam, ale leży w szufladzie. Co papier, to papier :))) Ale zrobiłam postęp i ... zapisałam się do biblioteki (choć i tak należę do jednej już, ale jakoś nie potrafię się tam przyzwyczaić i wypożyczam tylko dzieciom). Dobrego weekendu

      Usuń
    7. Kiedyś wypożyczałam z bibliotek. W sumie to tylko na nich bazowałam. Nawet podczas pobytu u rodziny w USA miałam kartę biblioteczną i powiem Ci, że tam to mają zasób! Mieli nawet dział audiobooków na kasetach i filmów na vhs. Dla mnie niedogodnością było przeniesienie biblioteki zamojskiej do nowego budynku. Przez wiele lat mieściła się na starówce w Synagodze. Synagogę oddano. Zresztą, budynek był do remontu, a to się należało jako miejsce kultu albo raczej wycieczek, ale dla mnie lokalizacja na starówce była dogodna, zaś teraz jest mi nie po drodze.

      Usuń
  2. Dla mnie czytanie książek to tylko przyjemność. Posiadanie książek - to również dla mnie przyjemność i nie wyobrażam sobie domu bez książek. Po prostu - nie ! Na pewno recenzowanie takie, o którym piszesz jest zobowiązujące i na dłuższą metę - staje się już tylko obowiązkiem i nie daje przyjemności.
    Też jestem na LubimyCzytać, ale piszę recenzję wtedy kiedy chcę . jestem również nieustanną zbieraczką cytatów, więc zawsze wrzucam jakiś cytat.
    Nie wydaje mi się, że blogi książkowe padną. Dlaczego ? Tak już jest, że zawsze ktoś będzie czytał, a blogi są różne. Tak samo mogłabym powiedzieć ja : że blogi rękodzielnicze padną, bo jest ich przecież tak wiele... Dla każdego coś dobrego !
    O książkach można przecież pisać od serca i inaczej niż tylko wypełniając swój obowiązek recenzenta. Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój blog jest właśnie taki od serca. A ja chciałabym 'od serca' pisać o książkach. Zawsze się starałam, żeby tak było, więc jak poczułam, że pora na zakończenie współprac, to serca trzeba słuchać..... Po dwóch tygodniach od tej decyzji czytam z przyjemnością, bo dla siebie i w swoim tempie. Wiem, że nie mam terminów nad głową. Niby nikt nikogo nie zmusza, ale jednak grzeczność nakazuje wyrabiać się z książkami dla wydawnictw w przyzwoitym terminie.

      Usuń
    2. PS. Masz zeszyt do cytatów? Od ilu lat go prowadzisz? Bo ja mam zeszyt do wierszy.

      Usuń
  3. GRATULACJE! To dobra decyzja! To mi sie podoba!
    Ja od 2012 roku, kiedy zaczęłam pisac o książkach na Bloggerze, unikałam zaglądania na blogi osób, które biorą gratisy (książka za reckę), zamiast tego szukałam w sieci interesujących ludzi, którzy czytają wyłącznie dla przyjemności i potrafią o tym pisać ciekawie i oryginalnie. Tylko, że takich ludzi jest bardzo mało. Ale tym bardziej są coś warci!!! Cieszę się, że dołączasz do tego zacnego grona blogerów bezinteresownych.
    Lepiej wszakże być nawet takim marudnym "starym jamnikiem z humorami" jak ten jeden bloger, którego mam na myśli, niż kolejną pazerną małolatą, która sprzedaje się za byle próbkę/książkę z byle jakiego wydawnictwa.
    Poza tym, chcę się wypowiedzieć w pkt 6 i 7 - gromadzenie potrzebnych ksiażek - TAK, kolekcjonerstwo - NIE (nie widzę powodu).
    Generalnie papierów mam za wiele, przeczytane i niepotrzebne książki traktuję jak czasopisma, to jest pozbywam się w różny sposób.Papier w nadmiarze drażni mnie i przytłacza. Do tego ten kurz!
    Pkt. 7 - myślę że już te blogi padają (nawet YT zdycha, zostaną tylko zdjątka na Instagramie)
    Obraz - to "Czytająca dziewczyna" Fragonarda, miałam go na czołówce swojego pierwszego bloga na Bloggerze "ala czyta".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję. Decyzja była trudna, a ja się czuję jak uzależniony na odwyku... Bo ta radość, gdy listonosz niesie książkę uzależnia... Już mu to powiedziałam, to się śmiał, że pewnie jeszcze ze sto i dopiero koniec....
      JAmnik z humorami ma znakomity gust literacki i świetnie pisze. Tak, że chce się to czytać w całości. ....
      O kolekcjonerstwie wypowiedziałam się przy odpowiedzi Beacie. Pocieszyłam się i chyba pora przerzedzić półeczki.....

      Usuń
    2. Jak masz nowości już niepotrzebne = weź to wywieź do jakiejś biblioteki w okolicy. Na pewno wezmą z pocałowaniem ręki. Oni starych nie chcą, tylko nowości. Wiem coś o tym, bo tak się od lat pozbywam książek.

      Usuń
    3. Wolę dawać znajomym. Ale to co mi pozostało, chciałabym już mieć. Wczoraj układałam sobie książki do nowego regału. Mama oddała mi swój niepotrzebny. W sumie książki mam w 3 miejscach.

      Usuń
  4. Podziwiam Cię za tak szybką i radykalną zmianę w Twoim czytelniczym życiu. Ja też od jakiegoś czasu czasami czuję zmęczenie czytaniem "na akord". Właśnie "zawaliły" mnie książki z wydawnictw dawno zamawiane, w tym trzy potężne grubasy, a do tego mam jeszcze kilka powieści dla siebie z trzech bibliotek. Już rok temu jedna znajoma, która wie o moim blogowaniu, zapytała się, czy czytanie sprawia mi jeszcze przyjemność, czy nie jest to na siłę. Wtedy od razu odpowiadałam nie, a dziś... Ostatnio nawet myślałam nie tyle o radykalnych zmianach na blogu, co o jego zamknięciu. Na razie postanowiłam, że do końca tego roku blog działa jak do tej pory. Nie wiem, czy jestem w stanie pisać za pieniądze i w ogóle zwrócić się do wydawców z "cennikiem". To nie leży w mej naturze, choć nie powiem, dodatkowa kasa by się przydała. Ale z drugiej strony - mam tylko blog, żadnego Twittera czy Instagrama, ani nawet fanpage bloga na Fb. Ja to chyba jakiś dinozaur jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instagram jest fajny, ale wymaga dobrego smartfona, a mój to stary grat... Ja też się męczyłam już jakiś czas z terminami i stosami. Jedna decyzja i czuję się znów panią swojego czasu.

      Usuń
  5. Gratuluje decyzji. Bywam na francuskich i polskich blogach i brakuje mi wiecej takich blogow jak twoj po polsku. Ja od zawsze czytam i pisze tylko dla przyjemnosci. Czasami za posrednictwem francuskiego odpowiednika "Lubimy czytac" uda mi sie zdobyc jakas ksiazke, wtedy jestem zobowiazana napisac o niej pare slow. Czasami mam wrazenie, ze wszystkie blogi w tym samym czasie pisza o tych samych ksiazkach, brakuje mi zroznicowania, moze do wszystkich polskich blogow jeszcze nie dotarlam.... Brakuje mi tez troche "wspolnego pisania" po polsku gdy dwoch albo wiecej blogerow wybiera sobie jedna ksiazke, ktora czytaja mniej wiecej w tym samym czasie i publikuja opinie tego samego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie znam tej inicjatywy... Może byśmy to podjęły? Na przykład teraz czytam Arystokratki, a w planach mam napisanie o 'Płynąc z tonącymi'...
      U nas wiele blogów współpracuje recenzencko, wiec stąd natężenie tych samych książek. Zamierzam to zmienić, bo 'mnie już się znudziło'. Ciekawa jestem jak wygląda czytanie we Francji...

      Usuń
    2. Mysle, ze jest bardziej roznorodnie no ale na pewno Francuzi wiecej czytaja od Polakow. Jest jeszcze sporo ksiegarn, bo ustawowo ksiazka po ukazaniu sie ma zagwarantowana przez jakis czas te sama cene. Zerknij na moja liste ksiazek do przeczytania, moze cos cie zainteresuje i moglybysmy jakas ksiazke przeczytac i zrecenzowac w tym samym czasie. Jezeli masz w planach przeczytanie jakiejs francuskiej pozycji to daj znac, chetnie sie przylacze jezeli jeszcze nie czytalam. Mam kilka w planach: Ostatni z naszych- Adelaide de Clermont Tonnere, Zawod Ojca-Sorj Chalandon, Sztuka tracenia-Alice Zeniter, Tesknota- Gael Faye, Wypadek- Valérie Tong Cuong, Reperowac zywych-Maelys de Kerangal etc.

      Usuń
    3. Zainteresowało mnie kilka tytułów. Napisałam Ci na LC. Na razie wybrałam trzy: Królestwo, Ucho igielne i Stulecie. Jeśli by Ci pasowały, to mogłabym ogłosić to w poście. Może i inni by się przyłączyli.

      Usuń
  6. Dziewczyny, a jakim blogerze 'stary jamnik z humorami' piszecie, bo czytam wiele książkowych blogów, ale tego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie znasz. Na LubimyCzytać jest bardzo znany. Ja Go tak nie nazwałam. Zresztą, szanuję człowieka.

      Usuń
  7. Odważna decyzja i podziwiam. Sama przez chwilkę (króciutką) chciałam być takim blogerem, u którego kurier z kurierem mijają się w drzwiach a książki płyną stosami. Tylko, że ja po prostu lubię czytać, piszę o nich z marszu, czytam co popadnie, i nie za bardzo lubię robić zdjęcia :) Uwielbiam iść do biblioteki, czytać po kilka książek na raz. To wszystko powoduje, że jestem gdzieś na obrzeżach całej tej mniej lub bardziej współpracującej - zarabiającej blogosfery. Strasznie się zawsze cieszę jak raz/dwa razy do roku ktoś mnie zauważy i doceni i jakąś książkę przyśle. Z resztą nie umiem pisać recenzji na zlecenie. Ja po prostu robię notki dla siebie i tych, którym się chce do mnie zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje marzenie sprzed lat, żeby mieć dużo nowości... No i się spełniło. Ale już mam dość. Zaznaczę, że na zlecenie się nie pisze. Chodzi o potrzebę terminowego przeczytania, o dostosowanie się do tego co akurat wychodzi, bo przecież nasze, przynajmniej moje kręte ścieżki myślowe książek idą inaczej niż wydawnictwa publikują... No i książkę dla wydawnictwa raczej trzeba doczytać. Zdarzało mi się, że nie dałam rady, bo była tak nudna, to wtedy pisałam do wydawnictwa i nie było problemów, ale raczej trzeba przeczytać. Zresztą, nie umiem czytać byle jak... Na studiach zawsze czytałam lektury, bo streszczenia męczyły mnie bardziej niż lektury....
      Twój blog czytam. Jest taki inny, ciekawy. Podaj link, to może ktoś zobaczy. Ja polecam.

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe słowa:) Z pisaniem recenzji na zlecenie, głównie chodziło mi o tę terminowość. Ja zawodowo i w obowiązkach jestem strasznie skrupulatną osobą (tak szalone połączenie bibliotekarki z księgową) ale jeśli chodzi o czytanie to taka być nie umiem. Ja muszę mieć dużo czasu, dla mnie wypożyczenie książki na miesiąc w bibliotece to za mało a gdzie tu mówić o dwóch czy trzech tygodniach na przeczytanie i napisanie recenzji :)
      A jak ktoś chce wpaść i obserwować mój chaos w głowie to zapraszam:
      http://podkoldra-deana.blogspot.com/

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Mnie się trudno wypowiadać, gdyż z niewieloma wydawnictwami romansowałam krótko, gdyż szybko się okazało, że jednak nie lubię jak muszę....
    Na Instagramie jestem dopiero od tego roku i łączę tam swoje dwa hobby, czyli czytelnictwo i fotografowanie. Wśród czytających na IG szukam tych, którzy czytają co innego niż wszyscy i muszę stwierdzić, że jest to dość trudne zadanie....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: