wtorek, 29 marca 2016

Wywiad z Janiną Lesiak, autorką ‘Wspomnienia o Cecylii, smutnej królowej’


http://smart.aanomaly.net/wp-content/uploads/2016/01/lesia.jpgPani Janina Lesiak jest autorką książki 'Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej', która ukazała się niedawno w wydawnictwie MG. Oto recenzja:
Mam ogromną przyjemność zaprezentować Wam wywiad z Autorką, który przeprowadziłam przez Internet. Zapraszam:
Książka ‘Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej’ jest Pani pierwszą książką. Skąd ten pomysł na taki debiut? Pytam, bo to dosyć niecodzienny pomysł, dosyć nowatorski. Wydaje mi się, ze o polskich królowych w kontekście feministycznym nikt nie pisał. Czy to prawda?

 Ja się urodziłam w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, kiedy słuchało się radia nadającego słuchowiska dla dzieci. Z takiego radia mrugającego zielonym oczkiem przyszła moja bohaterka...Radiowy Teatr dla Dzieci nadawał jakąś historyczną opowieść o budowaniu polskiej floty. Mgliście pamiętam, że okrętowi nadawano imię królowej: Cecylia Renata...jak to brzmiało! Pojęcia nie miałam, kiedy żyła, kim była, jak potoczyły się jej dalsze losy, ale imię zostało. Było we mnie przez sześćdziesiąt lat. Musiałam o niej napisać! To trochę jak z fragmentem piosenki; męczy cię, nie opuszcza, wraca, dopóki się nie nauczysz słów i melodii i wreszcie nie zaśpiewasz. Więc zaśpiewałam...
Czy  planuje Pani następne części? Nadal będą to cienkie objętościowo książki czy coś wielotomowego?

 Pod koniec sierpnia ukaże się moja następna książka: 'Miłosna kareta Anny J.'
Ostatnia z rodu Jagiellonów opowie o czterech królach swego serca. Jej też życzę: idź kochana w świat i pokaż na co cię stać. Jestem po twojej stronie, więc jak u Norwida „(...) nie stargam cię, nie, ja – uwydatnię (...)” Trzecia bohaterka dopiero się wysuwa z mroku średniowiecza. Zobaczymy, co mi zechce o sobie powiedzieć?

Czekam więc z niecierpliwością.... Uwielbiam Annę Jagiellonkę.

Jaką postać historyczną lubi Pani najbardziej?

 Staję po stronie cichych, mądrych, dobrych kobiet. Tyle ich było...Każda inna, a prawie wszystkie zapomniane. Więc je trochę wyciągam z mroku, bo świat potrzebuje takich istot. Warto się im przyjrzeć i poznać, jak sobie radziły takie kruche, delikatne i niestety – niekochane. Cały czas mam wrażenie, że się do mnie uśmiechają i mówią: żyłyśmy bez miłości, może nas teraz ktoś, chociaż polubi?


Teraz panuje moda na Tudorów albo na caryce Rosji. Ma tam Pani swoje ulubione postacie czy jednak woli Pani polskie postacie historyczne?

 Zbyt mało wiem o tamtych władczyniach. Nie odważyłabym się ich niepokoić.

W książce bardzo mocno zaakcentowano frustrację kobiety. Skojarzyło mi się to z powieściami Margaret Atwood, a szczególnie z ‘Penelopiadą’. Czy lubi Pani powieści feministyczne? Jakie książki Pani czyta?

 Ze wstydem przyznaję, że nie znam tej książki. Poprawię się na pewno. Wybieram i czytam książki prosto mówiące o zwyczajnych sprawach. Mam na myśli: miłość, nienawiść, wojnę, zdradę, pychę i tak dalej i tak dalej...To wszystko są naprawdę sprawy zwyczajne i proste, jak wszystko, co nas ludzi dotyczy. Im dłużej żyję, tym bardziej się o tym przekonuję.

Jaki okres z historii był najlepszy dla kobiet?

Myślę, że każdy był trudny. Bycie kobietą, to czasami zadanie ponad ludzkie siły. Nie wiem, jak my to wytrzymujemy?

Jak się Pani relaksuje?

 Odpoczywam też zwyczajnie. Kocham las, ale mam coraz mniej siły na bardzo dalekie spacery...To był kiedyś najlepszy wypoczynek. Szczerze powiedziawszy niewiele potrzebuję; byle by nie było tłoku i hałasu, to mnie męczy.

Jakie są Pani zainteresowania?

 Życie mnie interesuje. Jak to jest, że jesteśmy, dlaczego właśnie tacy, skąd i dokąd idziemy, czy mamy jakieś zadania do spełnienia i jak je rozpoznać, jak nie krzywdzić innych, nie zazdrościć, nie wpadać we wściekłość, kiedy nas ktoś wkurzy...To są ciekawe sprawy.

Co Pani sądzi na temat spadku czytelnictwa w Polsce?

 Ludzie są wygodni i coraz mniej pewni siebie. Wolą obrazki i cudzą wyobraźnię, sobie nie wierzą, szybko się męczą, nudzą, złoszczą. Dlatego mieszkania są wszystkie jak z katalogu mieszkaniowego, piękne dziewczyny jak klony samych siebie, mężczyźni spod jednej sztancy...Nawet ogrody zaczynają być jednakowe, chociaż przyroda się jeszcze broni. Książka to wysiłek...Trzeba czytać, myśleć, czasami czegoś poszukać, bo nie wszystko jest od razu jasne. Na szczęście zawsze będą ci, którzy czytają. Mam nadzieję.

Lubi Pani nowe technologie w książkach? Myślę o ebookach albo audiobookach.

 Ja kocham książki papierowe, ale wszystko, co ludziom służy jest dobre. Więc popieram.

Wielu pisarzy prowadzi swoje blogi. Przykładem jest blog pani Magdaleny Kordel. Wiele czytelniczek i czytelników w ten sposób czuje się bliżej swojego ulubionego pisarza. Co Pani sądzi?

 Nie mam bloga. Swoje drobiazgi, jakie nazwałam „Obrazki ze złotka”  zamieszczam na fb. Takie pisanie po prostu...
  
Czy Internet i szybszy obieg książek wpływa pozytywnie czy negatywnie na czytelnictwo? 
Zdecydowanie pozytywnie. Wszystko, co ułatwia komunikację międzyludzką oceniam pozytywnie. I cieszę się, że żyję w takich ciekawych czasach. 

Czy chciałaby Pani napisać książkę współczesną? 

Myślałam o tym, ale ja widzę współczesny świat oczami starszej pani, więc to chyba nie byłoby ciekawe? Ale, kto wie?... 

Czy wydanie książki uszczęśliwiło Panią? Czy było to spełnienie marzeń?

 Zdumiało, uszczęśliwiło i pomogło się wyprostować. Dokładnie taka kolejność.

Napisała mi Pani prywatnie, że posiada trzy psy: Manię, Tupcia i Stanisława.  Woli Pani psy czy koty?

Jeśli chodzi o psy i koty, to ja lubię je jednakowo, tyle, że moje psy nie bardzo kochają koty, więc koty są dochodzące. W moim życiu blisko były jedne i drugie, jednakowo kochane...mam nadzieję, że gdzieś tam na mnie czekają.
            Zakończę pytaniem banalnym. Co albo kogo zabrałaby Pani na bezludną wyspę?  

         Jak bezludna, to bezludna. Lubię samotność. Taki trochę dziwak ze mnie. Poza tym każdy   człowiek ma coś w rodzaju bezludnej wyspy: w łazience, sypialni po kołdrą, samochodzie, na działce, no, jednym słowem tam, gdzie ucieka przed światem. Tam inni ludzie nie są potrzebni, nawet najżyczliwsi...Więc byłaby wyspa, morze, niebo i ja. Wystarczy.

Bardzo dziękuję za rozmowę. 

sobota, 19 marca 2016

Wywiad z Przemysławem Żuchowskim, autorem książek: ‘Droga do domu’ i 'Droga do domu. Księga II"



Przemysław ŻuchowskiDzień dobry, 
Dzisiaj mam przyjemność opublikować wywiad z autorem niesamowitych książek o wilkach, panem Przemysławem Żuchowskim. Przypominam recenzję 'Drogi do Domu': 



http://adrem.jgora.pl/wp-content/uploads/2016/11/Droga-do-Domu-ksiega-II-okladka.jpg



 Oto moja rozmowa, którą przeprowadziłam przez Internet. Wszystkie zdjęcia do wywiadu wybrał specjalnie dla czytelników autor:

Lubi Pan wilki i góry?

Odp. Rozumiem, że w sensie fascynacji… Tak owszem, interesuję się życiem wilków i mam dla nich ogromnych szacunek. To wspaniałe i mądre zwierzęta, niestety przyszyto im niesprawiedliwą łatkę wyłącznie bezwzględnych zabójców. Oczywiście są drapieżnikami, takimi stworzyła je natura, ale  na przykład niedźwiedzie również należą do drapieżników i według mnie są bardziej niebezpieczne dla człowieka niż wilki, a jakże inaczej się o nich mówi. A co do gór, to są one moją pasją już od wielu lat, ze szczególnym upodobaniem Karkonoszy i Gór Izerskich. Bardzo lubię ich klimat i świetnie się tam czuję.


Zdjęcie autora i wykonane przez autora - ukochane góry
Akcja w Pana dwóch księgach „ Drogi do Domu” rozgrywa się w XVII- wiecznych Karkonoszach i Górach Izerskich. Czy we współczesnych Karkonoszach i Górach Izerskich uchowały się wilki? 
Odp. Bardzo, bardzo długo ich nie było, ale z tego co ostatnio słyszałem pojawiają się watahy liczące po kilka sztuk, niestety jakoś nie potrafią się tam zadomowić na dłużej. Mam jednak nadzieję, że już niedługo się to zmieni gdyż widziano w górach na śniegu nawet tropy rysiów. Wilki są ważnym elementem dla ekosystemu, a jak wiadomo każde ogniwo ma w przyrodzie swoje znaczenie.

Co takiego można znaleźć w górach?
Odp. To zależy, kto czego szuka, lub czego się po górach spodziewa. Jednych interesuje wyłącznie rekreacja, innych możliwość uprawiania wszelakich sportów, a jeszcze innych korzystanie ze specyficznego, górskiego klimatu. Ja znajduję w górach przede wszystkim wewnętrzny spokój i radość obcowania z naturą, jej urokami oraz przekazem, który ona śle do człowieka. Sądzę, że można to zauważyć w moich książkach. Ważna dla mnie jest też historia związana z Karkonoszami i Górami Izerskimi. To prawdziwy dziejowy tygiel różnorodności narodowych, z którego każdy może wybrać własną ścieżkę zainteresowań. Pionierzy tych gór, czyli Walonowie poszukujący szlachetnych kamieni i rud metali, wszelakiej maści artyści tworzący kolonie oraz historia szklarstwa, to zaledwie ułamek tego, co napotyka się tam na każdym kroku.

Lubi Pan czytać książki, w których głównymi bohaterami są zwierzęta? 
Sądzę, że czytam dużo, jak na przeciętnego Polaka, ale nie mam jakiegoś szczególnego upodobania co do gatunku literackiego, czy wybranych bohaterów, więc chyba najtrafniejszą moją odpowiedzią będzie, że tak, lubię, jednak nie są one niejako „na świeczniku”. Kiedyś, jeszcze w podstawówce owszem, książki takich autorów jak James Oliver Curwood, czy Jack London dominowały na moich półkach, dzisiaj jednak patrzę na literaturę  inaczej. Dzisiaj, dobra dla mnie książka to taka, która oprócz zaciekawienia fabułą, niesie jakieś konkluzje, wymaga zastanowienia się i zawiera w sobie pewnego rodzaju edukację, niezależnie od tematyki. Zawsze warto nauczyć się czegoś nowego. Przyznam, że nie przepadam i nie czytam tak zwanej literatury kobiecej. To nie dla mnie.


Jakie wartościowe tytuły lub współczesnych autorów by Pan polecił?

Odp. Przepraszam, ale nie polecę ani tytułów, ani autorów. Po pierwsze to kwestia indywidualnego gustu ( o swoim już mówiłem), a po drugie wielu polskich pisarzy znam osobiście i nie chciałbym kogokolwiek wyróżniać oceniając subiektywnie, czy porównując do autorów zagranicznych. Przyznam, że preferuję literaturę polską i mimo iż lubię klasykę, mogę również zasugerować, aby czytelnicy zwracali większą uwagę na książki mniej znane, gdyż według mojej opinii siła reklamy nie zawsze idzie w parze z tym, co lubimy i co jest warte poświęconego czasu.




W Pana obrazie świata przyrody kieruje nią honor. Mam pytanie o ten honor. Czy uważa Pan, że można mówić o opozycji pomiędzy światem zwierząt i światem ludzi w tym zakresie? Czy my, ludzie zatraciliśmy ten honor? Świat wilków kojarzy się raczej z bezdusznym polowaniem na słabszego. Czy raczej takie polowanie na ofiarę nie cechuje raczej nas, ludzi?

Odp. Ja osobiście nie nazwałbym tego honorem, bardziej chodziło mi o to, że świat zwierząt kieruje się jasnością funkcjonujących w nim „praw”. Tam wiadomo kto jest kim i czego można się po nim spodziewać. Nie znam zwierzaka, który okazuje człowiekowi przyjaźń czy choćby zadowolenie z jego widoku, aby za chwilę „ugryźć”. Na przykład wiadomo, jakie zamiary ma merdający ogonem i łaszący się pies, a jakie pies, który warczy i szczerzy zęby. W relacjach między ludźmi, czy na linii człowiek do zwierzęcia, bywa z tym różnie…  A co do praw panujących stricte między zwierzętami, to w naszym pojęciu w wielu punktach są one straszne i krwiożercze, ale takimi stworzyła ich natura, więc aby przetrwać muszą się do nich stosować. Z pewnością jednak prawa te są bardzo czytelne. Tak jak Pani wspomniała w świecie dzikich zwierząt pierwszymi ofiarami zawsze padają osobniki najsłabsze, ranne lub chore, co jest logiczne, gdyż łatwiej je wytropić i upolować. Podobnie w kwestii ich rozmnażania się. Geny następnemu pokoleniu przekazuje najsilniejszy lub najsprytniejszy. Tu, być może ciekawostka jeżeli chodzi o wilki, że nawet w bardzo licznych watahach ( potocznie stadach) rozmnaża się tylko para alfa, a więc przywódca i jego samica. Kolejnym prawem zwierząt, czasami niemożliwym do zrozumienia dla nas ludzi jest prawo, że pierwszymi posilającymi się również są osobniki najsilniejsze, chociażby dotyczyło to relacji pomiędzy rodzicami, a ich nowonarodzonymi dziećmi. W naszym pojęciu nie do pomyślenia, ale u nich niestety pierwszymi są rodzice, gdyż bez matki i ojca młode nie mają szans na przetrwanie. Prawa panujące wśród zwierząt i ich zachowanie bywają okrutne, ale zawsze, przynajmniej dla nich są jasne, czytelnie i niezmienne od wieków.


Ukrytym przesłaniem Pana dwóch książek według mnie było przesłanie o tym, że człowiek powinien szanować naturę. Czy zwykły człowiek może być ekologiem? Co ma robić? 
Odp. Ma Pani rację, chciałem podkreślić ważność i konieczność naszego respektu i poszanowania dla natury, czy jak ktoś woli przyrody. Ekologia jednak to nauka, a zarazem szerokie pojęcie i często używane nawet w mediach nieprecyzyjnie w sensie znaczeniowym, dlatego dzięki możliwości wypowiedzenia się chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanym, iż mówiąc i pisząc o ochronie środowiska bardziej trafnym określeniem będzie „ sozologia” niż ekologia. Ale cóż, tak się potocznie przyjęło, więc jeśli chodzi o ochronę środowiska uważam, że przeciętny człowiek powinien zostawić to zagadnienie właśnie sozologom, bo oni znają się na tym najlepiej, a my pozostali, wystarczy że będziemy naturę szanować. Sądzę, że edukacja w tym kierunku bardzo się rozwinęła i przynajmniej większość ludzi wie, jak powinni postępować w stosunku do przyrody. Problemem jest to, żebyśmy o tym pamiętali i chcieli to robić, a z tym jest już niestety dużo gorzej.

Co Pana wycisza? Jaki jest Pana sposób na ‘naładowanie akumulatorów’?
Odp. Po przeczytaniu dwóch ksiąg „ Drogi do Domu” na pewno Pani już wie, że moje „ładowanie akumulatorów” odbywa się na łonie natury. Nie koniecznie w górach, chociaż tam czuję się najlepiej, ale wystarczy mi las, jezioro, czy nawet łąka, byle bez miejskiego gwaru. A co mnie wycisza? Hm…, chyba najbardziej  bliskość rodziny. A jeżeli jednocześnie mam jedno i drugie, wtedy aż iskrzę „ciszą” w pozytywnym tego znaczeniu. Moja żona, a zarazem najlepszy przyjaciel, która prawie zawsze towarzyszy mi w wędrówkach po górach, twierdzi nawet, że tam staję się innym człowiekiem, ponoć jeszcze radośniejszym, ale jestem przekonany, że najbardziej właśnie jej obecności przy mnie to zawdzięczam.

Proszę opowiedzieć czytelnikom coś o Bractwie Walońskim, do którego Pan należy.
Odp. O Sudeckim Bractwie Walońskim im. Juliusza Naumowicza i działalności Bractwa nawet nie próbuję się wypowiadać, gdyż jest to temat, który zająłby mi zapewne objętościowo więcej niż cała nasza rozmowa. Dlatego odsyłam Panią i Państwa do poczytania, chociaż w Internecie, ale szczególnie polecam publikacje oraz wypowiedzi doktora historii, Kanclerza Bractwa Walońskiego, Przemysława Wiatera. Ja o Bractwie Walońskim powiem jedno…, moi przyjaciele.

Jakie miejsce na świecie Pana interesuje? Gdzie chciałby Pan pojechać? 
Odp. Szczerze, to nie ciągnie mnie do dalekich krajów, ale gdybym miał jednak wybierać, to chyba Amazonia, Wielki Kanion rzeki Kolorado w Arizonie albo Australia.

W Pana książce bohaterowie odbywają wędrówkę w głąb gór i ta wędrówka jest też takim szukaniem siebie oraz szukaniem ukrytych wartości, czyli taką inicjacją. Mam pytanie. Czy każdy człowiek w tym naszym zakręconym i medialnym, szybkim świecie może takie wartości odnaleźć? Czy dlatego uwielbiamy góry? A co z tymi (na przykład mną), którzy w góry nie mogą pojechać? Gdzie znaleźć Ducha Gór i ten głos wewnętrzny?
Odp. Tak, ma Pani rację, że w moich książkach pojawia się temat poszukiwania samego siebie i wartości które, tu uwaga – „ja” uważam za najważniejsze, ale trudno mi na to pytanie dokładnie odpowiedzieć, bo my ludzie różnimy się od siebie. Każdy ma swoje ważne wartości, a to o czym ja pisałem może dla innych być tylko czczą pisaniną. Powiem więcej, wydaje mi się, że jest wielu, którzy w ogóle czegoś takiego nie zrozumieją. Zwyczajnie nie chcą albo nie potrafią. Pędzący świat im odpowiada i mają do tego oczywiste prawo, chociaż w moim pojęciu, to strata życia. Zdradzę też, iż pytaniem o wartości człowieka i sens jego istnienia trafiła Pani w temat książki, której pisanie właśnie kończę. Nie, to żadne treści moralizatorskie, to fajna  teraźniejsza przygoda z sensacją w tle, dotyczącą tajemnic pewnego sierocińca i szczególnego dziecka, ale jeśli kogoś oprócz samej fabuły zainteresują głębsze treści, to mam nadzieję, że się nie zawiedzie. A wracając do Pani pytania, gdzie i jakie wartości dla siebie można odnaleźć, to sądzę, że najlepiej zadać sobie pytania: Gdzie i z kim się najlepiej czuję? Jakim chciałbym być człowiekiem i czego oczekuję od życia? Wtedy zapewne pojawi się ten głos wewnętrzny, ważne żeby wówczas nie oszukiwać samego siebie. Co do Ducha Gór, dla mnie to klimat miejsca, a więc Sudetów z wyróżnieniem Szklarskiej Poręby i okolic. Tak, lubię wędrówki po górach, ale na przykład Tatry, przynajmniej ja odbieram zgoła inaczej niż Karkonosze, czy Góry Izerskie, mniej „duchowo”, a bardziej wyczynowo.

Czy wierzy Pan, że człowiek jest dobry?

Odp. Kolejne pytanie, na które moją odpowiedź znajdzie Pani i Państwo w książce, będącej jeszcze u mnie w komputerze. Mam nadzieję, że ta książka ukaże się na rynku w tym roku, może w okresie lata, ale kiedy dokładnie i czy w ogóle, to zależy już od wydawcy. W skrócie odpowiem, że tak, uważam iż człowiek z natury jest dobrym, ale bywa, że zmienia go otoczenie i to już od dziecka, jednak skoro można zmienić się w jednym kierunku to i zapewne na odwrót.

Kiedy i dlaczego postanowił Pan zostać pisarzem? 
Odp. Nie miałem takiego postanowienia, to słało się przypadkowo, a zaczęło się od chęci pokazania znajomym uroku gór innego niż oni widzieli. „ Droga do Domu” miała być kilkudziesięciostronicowym czymś w rodzaju przewodnika po duchowym odbiorze okolic Szklarskiej Poręby i związanych z tym miastem Walonów, a potem… już jakoś samo się potoczyło. Pierwowzór książki szczęśliwie trafił  we właściwe ręce,… dobrze powiem…, trafił do Kanclerza Bractwa Walońskiego, a zarazem doktora historii Przemysława Wiatera i to głownie za jego przyczyną mój tekst dotarł do wydawnictwa.

Jak długo pisze się książkę? Jaki jest warsztat pisarski?
Odp. Pierwszą księgę „ Drogi do Domu” pisałem przez około rok, druga księga powstała w półtora roku, a obecną książkę, o odmiennej tematyce, piszę już prawie dwa lata, ale jest znacznie obszerniejsza niż poprzednie i zadałem sobie trud dotarcia do wielu ważnych dla mnie szczegółów, których nie znajdzie się w bibliotekach czy Internecie. A warsztat pisarski? O swoim nie chcę mówić, bo uważam, że wymaga wielu poprawek i nauki, żeby to co chciałbym wyrazić w swoich książkach jeszcze bardziej zachęcało czytelników do czytania. Może odważę się co nieco wyjawić, kiedy na rynku ukaże się książka, którą piszę obecnie. Potem zapewne powstanie trzecia księga „ Drogi do Domu”… bo już trochę tęsknię za nowymi przygodami moich poprzednich bohaterów.

Co z ebookami obu części ‘Drogi do domu’? Przypuszczam, że część czytelników szuka ich.

Odp. Ebook pierwszej księgi jest stale dostępny do nabycia, zarówno w księgarni wydawnictwa Ad Rem, jak i wielu innych. Druga księga nie ukazała się w ebooku, a czy się ukaże, tego nie wiem. Szczerze powiem, ja osobiście wolę książki papierowe.

Jest Pan człowiekiem licznych zainteresowań. Co jeszcze Pana pasjonuje?
Odp. Nie, tych zainteresowań nie jest aż tak dużo… O najważniejszych już wspomniałem, mogę jeszcze dodać fotografię. Tak, bardzo lubię fotografować, głownie przyrodę i zwierzęta.

Po sukcesie pisarskim książki o Szklarskiej Porębie pani Joanny Marii Chmielewskiej ‘Pod Wędrownym Aniołem’ na pewno zainteresowanie terenami wzrośnie. Czy powstanie jakieś zrzeszenie artystów ‘porębskich”? 
Odp. Ja uważam, że takie zrzeszenie już jest, co nie oznacza konieczności jakiegoś jego sformalizowania. Piszący o Szklarskiej Porębie i jej okolicach w większości znają się nawzajem i w miarę możliwości się ze sobą kontaktują w różny sposób. Zresztą, dotyczy to również malarzy, fotografów i wszelkich innych wrażliwych dusz związanych z tamtym terenem, który przecież już od wieków ma w sobie magię przyciągania do siebie wszelkiej maści artystów. Tak, sądzę że nieformalnie już istnieje coś na podobieństwo zrzeszenia.


Dziękuję za rozmowę.

Odp. Również bardzo Pani dziękuję.

wtorek, 15 marca 2016

Janina Lesiak 'Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej'

Książka jest krótka, ale intensywna i zapadająca w pamięć. Jest to fabularna narracja trzech ostatnich dni życia drugiej żony Władysława IV Wazy, Cecylii Renaty Habsburżanki. Jest to unaoczniający monolog wewnętrzny kobiety, która poroniła ciążę, która wie, że słabnie i która czeka na męża, czeka daremnie. 

Bardzo mocna książka, emocjonalna, zapadająca w pamięć. 
Książka ta ukazuje nowoczesne, feministyczne spojrzenie na bycie królową. Każda dziewczynka marzy o byciu królewną. Tutaj, w tej historii widać, że tak naprawdę to lepiej było być kurtyzaną, że królowa to los smutny, to bycie non-stop inwigilowaną, krytykowaną, bycie żywym inkubatorem dla następcy tronu, to źródło profitów dla męża, to zerwanie więzi z rodziną, to podporządkowanie szczęścia osobistego racji stanu. 
Cecylia Renata wspomina swój ślub i swoje nadzieje. Wspomina uroczego księcia i następnie analizuje kolejne etapy bycia coraz bardziej nieszczęśliwą. Pieniądze nie dały jej szczęścia, miłości nie zaznała. Smutna to opowieść, która z cała pewnością mogłaby się rozwinąć w powieść, w serial. 
Bardzo polecam tę książkę. 
To 'coś innego', 'coś wartościowego'.

9 gwiazdek 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MG.

wtorek, 1 marca 2016

Noah Gordon cykl 'Medicus':'Medicus', 'Szaman' i 'Spadkobierczyni Medicusa'

Napiszę Wam o cyklu 'Medicus' Noaha Gordona. Może znacie? Po angielsku nazywa się to 'Cole family trilogy'.
Cykl składa się z trzech części i opowiada o dziejach medycyny. Najciekawsza jest część pierwsza, tak uważam. 
Okładka książki Medicus Tytuł polski brzmi 'Medicus'. Oryginalny to The Physician. Książka została wydana w 1986 roku.Wydanie, którego okładkę prezentuję pochodzi z 2002 roku z wydawnictwa Książnica. Liczy sobie 592 strony pasjonującej lektury. 
Dzieje się to w XI wieku w Anglii. Rob Cole, syn cieśli i hafciarki pragnie zostać lekarzem. W Anglii jest to niemożliwe. Zresztą, oficjalna medycyna jest mało naukowa, ale chłopak ma szczęście. bo zostaje pomocnikiem wędrownego balwierza parającego się również leczeniem. To człowiek prosty, ale mądry, który wskazuje chłopcu drogę. Powieść jest znakomitą panoramą średniowiecznej Europy, a potem Persji. 
Bo Cole jakimś dziwnym trafem dowiaduje się o istnieniu słynnego perskiego medyka, który kształci uczniów, i pod którego skrzydłem chłopiec mógłby zobaczyć sekcję człowieka! 
Kontrast pomiędzy brudną, biedną i zacofaną Europą oraz światłą Persją jest diametralny!

Książkę czyta się świetnie. 
Oto moja recenzja:
Książkę przeczytałam kilka lat temu. Teraz zamierzam dokończyć czytać cykl. Pamiętam z książki, że fabuła była zajmująca, i że .... świnie nie mają wyrostka,w wiec średniowieczni medycy muzułmańscy nie wyodrębnili tej części ciała.
Jestem ciekawa, jakie będą moje wrażenia po tylu latach.
cd. Dodane 'po tylu latach':
Powieść na nowo mnie pochłonęła, zdumiała i pokazała mi całe bogactwo dziedzictwa Bliskiego Wschodu, tak dalekie od naszych stereotypów. Czytając, nieomalże widziałam wszelkie smaki i zapachy Persji. I to bogactwo szczegółów! Chylę czoła przed kwerendą autora! Przecież to musiało zająć mu dużo czasu! 
7 gwiazdek

Okładka książki SzamanCzęść druga cyklu nosi tytuł 'Szaman', w oryginale 'Shaman', wydana w 1992 roku. Również jest opasła, bo liczy sobie 608 stron. Mija kilka stuleci. Potomek Roba Cole'a przenosi się do Nowego Świata. Tam zamieszkuje w miasteczku amerykańskim, gdzie ma styczność z Indianami. Potomek Roba dziedziczy po przodkach dar czytania w ludzkich organizmach.
Oto moja recenzja:
Książka mnie nie zawiodła. Tak jak w pierwszej części trylogii, autor opisuje życie ludzi na styku kultur. Podoba mi się to, że tak wielką wagę przykłada do prawdy historycznej, obalania stereotypów i obrony cierpiących - tutaj: Indian.
Jedyne, co mnie w powieści denerwowało, to ... postać żony Cole'a Seniora - Sary: dla mnie to irytująca zazdrośnica, 'kobieta-bluszcz' bez własnych poglądów. Taka antagonistka Szamanki. 
8 gwiazdek

Okładka książki Spadkobierczyni MedicusaCzęść trzecia, kończąca serię. Tytuł polski 'Spadkobierczyni Medicusa'. Po angielsku brzmiał Matters of Choice i została wydana w roku 1995. Jest krótsza niż poprzednie, bo liczy sobie 292 strony, i inna w treści. Jest współczesna, opowiada o dylematach współczesnej lekarki, 'potomkini' Roba Cole'a, pracującej w klinice. 
Książkę oceniłam na 6 gwiazdek.
Oto moja recenzja:
Trzeci tom trylogii Gordona różni się od dwóch poprzednich części przede wszystkim tym, że jest osadzony w czasach współczesnych. Nie mogę powiedzieć, że jest to książka zła, bo czyta się ją szybko i z zaciekawieniem. Lubię powieści o przełomach w życiu i o tym,że w pewnym wieku człowiek dojrzewa do tego,żeby odpuścić sobie wszystko to, co nas w naszym życiu męczy i pobyć z sobą samym. No wiec jest to powieść o KOBIECIE.
Przyszedł mi do głowy żart i pytanie o to, jak długo autor zdobywał materiały do książki, bo w pierwszym tomie autor zgłębiał kulturę jedenastowiecznej Anglii, Persji i Żydów. W drugim tomie - widzimy wojnę secesyjną i Indian Ameryki Północnej, a w tomie trzecim - mamy ODRĘBNĄ GALAKTYKĘ - WEWNĘTRZNY ŚWIAT KOBIETY! I w dodatku napisany przez mężczyznę - przebija z opowieści empatia, zrozumienie i poważne potraktowanie.
Zaletą książki jest zwrócenie uwagi na problem aborcji i macierzyństwa. 

Autor, Noah Gordon  urodził się w roku 1926 i jest amerykańskim pisarzem żydowskiego pochodzenia. Żydzi, ich losy i traktowanie są ważnym elementem jego pasjonującej twórczości. 
Kilku książek autora jeszcze nie czytałam, ale chciałabym kiedyś znaleźć czas. 
Zaletą tych książek są detale historyczne, wspaniałe tło obyczajowe i niebanalne relacje sercowe bohaterów.
Za powieść 'Szaman' autor otrzymał nagrodę James Fenimore Cooper Prize for Best Historical Fiction in 1993.

Oto one:

Okładka książki Rabin
Debiutancka powieść autora z roku 1965, o rabinie, który ożenił się z córką pastora.
Okładka książki Medicus z Saragossy
Oryginalny tytuł brzmi 'The Last Jew' z roku 2000, o Hiszpanii w czasach Inkwizycji. Dzieje człowieka, który uszedłszy z pogromu, w przebraniu szuka swego miejsca w świecie. W roku 1492 Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński, władcy Hiszpanii, wydają edykt nakazujący wszystkim Żydom opuszczenie królestwa.




Okładka książki Diament Jerozolimski
powieść z roku 1979 o historii pewnego diamentu i rodziny jubilerów, której dzieje od wieków splatały się z losami klejnotu.
Okładka książki Lekarze
powieść z roku 1969 o trzech młodych lekarzach na oddziale chirurgicznym okręgowego szpitala amerykańskiego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars