poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Mariusz Urbanek 'Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce' - biografia spokojnego człowieka

Tłem uczyniłam komiks z Jackiem i Plackiem ze 'Skarbu Malucha'
Jestem fanką pana Urbanka i jego biografii. Jedną z wielu, ale zagorzałą. Gdy więc w wywiadzie z autorem, który przeprowadziłam w listopadzie 2015 roku (Wywiad z Mariuszem Urbankiem, autorem bestsellerowych biografii !!!!!!), usłyszałam, że kolejną książką będzie biografia Makuszyńskiego, to się mocno ucieszyłam i czekałam z niecierpliwością. Tym bardziej, że autor obiecał mi dedykację. Czekałam i czekałam i się doczekałam. Oto ta dedykacja:
Czekałam na tę biografię również dlatego, że powieści Kornela Makuszyńskiego wspominam z dzieciństwa jako magiczne lektury, takie, przy których świat zewnętrzny znikał, a pozostawał świat książki. Są takie książki, ale jest ich niewiele. I do nich zalicza się Kornel Makuszyński. 
Wydało biografię wydawnictwo Czarne 24 maja 2017 roku, a nie jak dotychczas W.A.B. Wyczytałam, że w tej serii co biografia Stryjeńskiej. Więc towarzystwo ma 'Makuszński' doborowe.
Biografia Kornela Makuszyńskiego różni się od wcześniejszych dokonań pana Urbanka, od 'Broniewskiego', 'Tuwima', 'Genialnych', 'Wieniawy', 'Brzechwy', ale nie sposobem napisania, jak to sugerują niektórzy czytelnicy, ale tym, że po prostu Kornel Makuszyński był spokojnym człowiekiem. Nie należał do mniejszości etnicznej, więc nikt go nie wyklinał, w czasie wojny pisał pieśni żołnierskie, w czasie pokoju pracował, prowadził życie społeczno-rodzinne, imprezował spokojnie, bez szaleństw, kochał na całe życie, bez rozwodów, choć nie miał dzieci i ich nie lubił, w polityce uczestniczył 'o tyle, o ile', wojnę przeżył spokojnie, choć biednie, przez całe życie miał przyjaciół i życzliwe osoby wokół. Jedynie PRL stalinowski go troszkę przygniótł, choć nie złamał. Po wojnie przestano drukować jego książki, próbowano skazać na zapomnienie, dokwaterowywano lokatorów, w ogóle obniżono mu standard życia. Wydawałoby się, że Makuszyński, na którego przedwojennych fotografiach domu widać obrazy Wyspiańskiego i inne skarby, 


złamie się tym, to nie. Jakoś dał radę, choć z Warszawy wyjechał i dożył w Zakopanem. Trochę jak stoik, a trochę jak św. Paweł:
' Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia' (Flp 4, 12-13). Choć zdaje się, że Makuszyński nie był religijny, ale cytat pasuje.
 Biografie pióra pana Urbanka zawsze wnoszą coś więcej niż prosty opis czyjegoś życia. Tutaj mamy, moim zdaniem, opowieść o rynku księgarskim w Polsce. O docenianiu i celowym skazywaniu na zapomnienie. Że są siły, które mogą podnieść autora i są siły, które mogą go zgnieść. Że można przyczepić się do wszystkiego, nawet do porteczek Matołka! A jednak, nawet wredny minister kultury nie zdusi prawdziwego talentu! Makuszyński, nawet wyrzucany w bibliotek, przetrwał. 
Książka każe się też zastanowić nam, współczesnym, nad tym, czy doceniamy pisarzy popularnych. Teraz pewnie więcej, ale kiedyś chyba mało. Ale i tak czy doceniamy? Mieliśmy książki na miarę 'Harrego Pottera'. Mieliśmy powieści na miarę Astrid Lingdren. Czy potrafimy promować naszą literaturę dziecięcą i młodzieżową w świecie? To mi się skojarzyło po przeczytaniu tej książki. 
I to, że warto jest mieć przyjaciół i być życzliwym, gdy nam się wiedzie, jak to robił Makuszyński, bo gdy zły los pokrzyżuje nam szyki, to właśnie dobro wraca do nas.  Tego uczy życie Makuszyńskiego. 
Książka jest bardzo klimatyczna, choć spokojna. Pan Urbanek trzyma poziom.
 ps. Szukajcie na zdjęciach obrazów. BO są.
8 gwiazdek
Za książkę dziękuję autorowi.

Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:
 

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę osobistego autografu. :)
    Książką bardzo mi się spodobała, wreszcie miałam okazję przeczytać, a nie tylko posłuchać, jak Mariusz Urbanek ciekawie opowiada o bohaterach opisywanych w biografiach jego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę, że i Tobie książka się spodobała. Bo mi też ;)Makuszyński żył w tak niezwykłych czasach, a los dał mu w udziale całkiem normalne życie. A może wszystko co nas spotyka, jest naszą zasługą?
      Tak, cieszę się z tego autografu. W ogóle jestem zachwycona, ze tak słynny człowiek, a napisał do takiej zwykłej blogerki jak ja i dotrzymał obietnicy ;)

      Usuń
  2. Taki autograf ma niesamowitą moc, radość dla czytelnika wielka, gratulacje. :) Z zainteresowaniem sięgnę po książkę, choć podejrzewam, że to mąż pierwszy chwyci ją do przeczytania. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...