środa, 9 sierpnia 2017

Paweł Zgrzebnicki 'Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei'

Kolejny, bo mój drugi przeczytany reportaż od wydawnictwa Muzy, to książka o Papui-Nowej Gwinei. 
Ukazała się 14 czerwca 2017 roku. Ja, skromna czytaczka, nie wysadziłam nosa w te krainy, ale mentalnie byłam już na tej wyspie wraz z Olgierdem Budrewiczem. 
Paweł Zgrzebnicki wędruje tam współcześnie i opowieść etnograficzną łączy z relacją z podróży. Jego język jest wartki i ciekawy, a czyta się to, jakbyśmy jechali wraz z nim. Ciekawa jest też koncepcja ilustracji, bo nie zdjęcia, ale ryciny widnieją w książce. Oto przykład:
Autorką wszystkich rysunków jest Aleksandra Dróżdż. Zdjęcie z okładki sfotografował autor.

Wydawałoby się, że co to za reportaż bez zdjęć! Ale nie, rysunki naprawdę oddają treść książki i współgrają z treścią. Pokazane są krajobrazy i miejsca, twarze i narzędzia. Jakieś takie klimatyczne są te ilustracje. 
Tak jak powiedziałam, cechą książki jest połączenie opisu etnograficznego ze współczesną relacją z podróży. Autor opisuje warunki lotów i noclegów. Jedzenie i dostęp do bankomatów. Wszystko. Ponadto naprawdę zna się na tym co pragnie zobaczyć, czyli na kulturze plemion Papui-Nowej Gwinei. 

Fragment tłumaczący co grozi mężczyźnie, gdy zażąda obowiązku małżeńskiego nie wtedy, gdy trzeba....
Płynie więc do Łowców Głów i do plemienia Huli. Chciał jeszcze w jedno miejsce, ale poziom rzeki był zbyt niski. Z tego co, sobie przypominam, relacja Budrewicza sprzed pół wieku o Papui-Nowej Gwinei była inna. Budrewicz znalazł jeszcze tradycyjne plemiona. Zgrzebnicki widzi już zanik tradycyjnej kultury. Obiekty kultu są sprzedawane turystom, a pod palmą za chatą jest zasięg telefonu komórkowego. Jeszcze formy życia w zgodzie z naturą nie zanikły zupełnie, bo i krokodyle były, i chatki z bambusa i tradycyjne stroje, ale już na przykład znaczenie haka do zawieszenia głowy dla młodego pokolenia jest nieznane. 
Coś jednak przetrwało z tradycji plemion, nawet w miastach. Jest to wojowniczość i tradycja wojenna, która z łowienia głów przerodziła się w napaść z maczetami na sąsiadów. 
Wiedza autora, z którą pojechał tam, jest ogromna. Podaje nawet przepis na preparowanie głowy według tradycyjnych form papuańskich. 
Ponownie, czytając reportaż z egzotycznych miejsc, spotykam się z ekspansją Chin i królowaniem chińskich inwestycji w najmniejszych zakątkach świata. Europejczyk naprawdę żyje z daleka od życia. 
Podsumowując, książka jest godna polecenia, bo ciekawa i interesująco napisana. Czyta się ją jednym tchem. 
Polecam. 
8 gwiazdek
Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza:
 
 Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:




2 komentarze:

  1. Reportaż bez zdjęć, a z rysunkami to chyba taki ukłon w stronę pierwszych odkrywców i jednocześnie ciekawy pomysł. Lubię sięgać po tego typu historie, wychowałam się na filmach Halika, więc czuję się zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam w ten sposób, ale tak chyba jest. Pamiętam 'Pieprz i wanilię' z dzieciństwa, w niedzielę o 14 chyba. Oglądaliśmy cała rodziną.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...