czwartek, 29 listopada 2018

Jacek Inglot 'Wypędzony' - powieść z płonącymi jeszcze ruinami Breslau i hordami szalbierzy w tle...

Okładka książki Wypędzony


Znakomita książka sprzed kilku lat, a konkretnie wydana w 2012 roku w wydawnictwie Erica. Autor jest ponoć znany z powieści science fiction. 
Ilustracja
Jacek Inglot, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Inglot
Powieść 'Wypędzony', na którą się natknęłam przypadkiem, nie ma z fantastyką naukową nic wspólnego, ale udowadnia tezę, że tzw. autorzy gatunkowi świetnie 'ćwiczą warsztat pisarski', czy raczej gdyby zechcieli, to pisaliby świetne powieści historyczne (tak jak ten przypadek), obyczajowe, kryminalne itd. 
'Wypędzony' to powieść o Wrocławiu, a raczej o Breslau z początkowych tygodni i miesięcy po wyzwoleniu, gdy do tego miasta przybywa uciekający przed UBekiem Kamanem były AKowiec, Jan Korzycki. Tu zostaje milicjantem i tu stara się jakoś przechować oraz jak może bronić porządku w tym ogarniętym szaleństwem powojennego bezładu gruzowiska. 
Powieść jest znakomicie napisana. Dwie sceny są bardzo symboliczne, a mi - czytelniczce - szczególnie utkwiły w pamięci: scena z wychodzeniem z gruzowiska szympansicy z szympansiątkiem oraz hord szczurów. To takie dwa symbole tego, co w mieście pozostało. Poza tym autor odtwarza topografię miasta i kreśli scenariusz niczym z Dzikiego Zachodu. Jeszcze nie wypędzono Niemców, a już zjeżdżają się szabrownicy. Krążą też radzieccy żołnierze, grabiąc, rabując i wchodząc w przestępcze komitywy. Główny bohater jako przedwojenny intelektualista, który przez rok nawet studiował w Wiedniu, a wychowany w poczuciu sprawiedliwości, broni ludzi, a nie narodowości. Czuje się kompletnie pogubiony w tym nowym świecie i musi wybrać ujawnienie się albo konspirację, wyjazd albo powrót. Wszystko to w tle z powojennym Wrocławiem-Breslau.
Powieść 'Wypędzony' to znakomicie napisana powieść z historią w tle, historią nie czarno-białą, ale taką jaka była, trudną, a w którą  wszyscy zostali tam stłoczeni, nie dając wyboru. 
8 gwiazdek

środa, 28 listopada 2018

Charles Bukowski 'O miłości' - wiersze bardzo erotyczne



RECENZJA Z PÓŁECZKI RECENZENCKIEJ 



Jeden z wierszy....
Trochę więc nieprzekonana do Bukowskiego, ale ciekawa tych wierszy, powiedziałam, tak, chcę ten tomik. Ja jakoś nie czułam, że są to wiersze da mnie, ale je przeczytałam bez oporów, tylko czasami ze zniesmaczeniem, bo turpizm Grochowiaka to nic w porównaniu z turpizmem Bukowskiego, który pisze o gmeraniu w tyłku i o włosach łonowych kochanki w zębach... To szokuje, mimo wszystko, choć świat już przywykł. ....
Ale w gruncie rzeczy są to wiersze o samotności i o przeczuciu śmierci. Podmiot liryczny zdaje sobie sprawę, że młodość już mu umknęła, a tymi przyciężkimi tekstami o seksie i podbojach miłosnych goni młodość i odgania samotność. Najbardziej zaś tęskni do drugiej osoby i wcale nie w kontekście seksu, bo to tylko otoczka, płaszczyk, żeby przykryć ludzkie uczucia. Bardzo wzruszył mnie wiersz o dzieciństwie Bukowskiego z książkami, gdy książki były odskocznią od prozy życia. Jest też wiersz o muzyce Bacha. Uroczy. Obrzydliwe są natomiast wiersze gastryczno-odbytnicze. Rozumiem zamiar, ale nie jestem przekonana....
W ogólności mogę stwierdzić, że Bukowski oddaje ducha swoich czasów, naszych samotnych czasów, że wpisuje się w nurt 'Knausgartowski', że to smutne i znamienne. 
7 gwiazdek
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Oficynie Literackiej Noir sur Blanc

wtorek, 27 listopada 2018

Joanna Ostrowska 'Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej''


RECENZJA Z PÓŁECZKI RECENZENCKIEJ

Książka składa się z kilku rozdziałów:



W książce 'Przemilczane' autorka skupiła się na okupacji niemieckiej i tematykę pracy seksualnej kobiet potraktowała z naukową dokładnością. Jak sama napisała we wstępie materiałów miała mało. Same szczątki zapisków na spisach, skrupulatnie prowadzonych przez obozowych urzędników. Po wojnie o tym nie mówiono, gdyż gwałty kobiet nie były traktowane poważnie. Poza tym praca w obozowym 'burdelu' traktowana była z nienawiścią i stygmatyzowana. Po wojnie kobiety chciały sobie ułożyć życie, więc wolały nie składać zeznań, a nawet zmieniały imię i nazwisko, o czym autorka tej książki mówi. Autorka opowiada w książce o całym systemie pozyskiwania 'siły roboczej' w tym zakresie, o tym jak ten system działał. O podziale domów publicznych z zachowaniem podziału rasowego klientów, o tym, kto na tym korzystał i co się działo z kobietami tam pracującymi. Jak to było w Generalnym Gubernatorstwie, a jak na przykład we Francji... Co o tym mówią zestawienia obozowe i te nieliczne zeznania kobiet. O klientach różnych narodowości i ich zachowaniach...Świadectw miała mało, ale je dokładnie oznaczyła. Bo to praca naukowa. Ja byłam zdumiona i przerażona. Szkoda mi było tych kobiet. Zarazem cieszę się, że taka książka powstała, bo wreszcie ofiary znalazły swoje miejsce w podręczniku do historii. Czy ktokolwiek w innej książce o II wojnie światowej napisał, że dziewczęta do domów publicznych były pozyskiwane w łapankach ulicznych? Że doświadczały upokarzających badań lekarskich..... Że złośliwy przypadek skazywał je na traumę do końca życia?
Owszem, nie ma w tej książce pikantnych opowieści, ale autorka jest rzetelna i naukowa. Przytacza te nieliczne zeznania kobiet, ofiar i mówi jasno, że kobiety z przeróżnych powodów nie zeznawały na ten temat. Prawda jest taka, że w Polsce do niedawna wiele gwałtów nie było zgłaszanych, bo stygmatyzowane były za to kobiety. I można się z tym nie zgadzać, ale wiemy, ze taka jest prawda. Poza tym, ze ślęczenia autorki w wykazach obozowych wynika, że wiele kobiet przebywających w puffach znikło z wykazów. Prawdopodobnie umarły. 
Na koniec autorka wspomina znaną w Polsce książkę 'Dom lalek'. Powieść tę czytała cała Polska. Autorka odnosi się do niej, do tej książki z krytycyzmem.
Jedno ze zdjęć w książce. Obozowy puff. Pokój dziewcząt.


Jedno ze zdjęć w książce. Wejściówka do domu publicznego. 

Daję książce 'Przemilczane' 8 gwiazdek
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Marginesy

sobota, 24 listopada 2018

Josef Martin Bauer 'Tak daleko jak nogi poniosą' - o Syberii historia jednego zesłańca

Znalezione obrazy dla zapytania Tak daleko jak nogi poniosą
Źródło okładki: Tania książka
 Dziś napiszę o książce, którą planowałam przeczytać od dłuższego czasu, ale przez nowości nie miałam na to czasu. Rezygnacja z recenzowania dla wydawnictw oznacza dla mnie czas na takie właśnie książki. Tę dzisiejszą polecam Wam gorąco, gdyż równie dobrą książkę o zesłaniu czytałam  u Newerly'ego. Jeśli ktoś preferuje papierowe, to ponoć jest ona trudno dostępna. W Polsce wdało ją w 1994 roku wydawnictwo SDK, o którym pierwsze słyszę. Podobno a podstawie książki  nakręcono film 'Jeniec'.
Znalezione obrazy dla zapytania Tak daleko jak nogi poniosą

Ostatnio tak dobrze napisaną książkę o Syberii i zesłańcach czytałam  Newerly'ego i była to powieść 'Leśne morze'. W ostatnich latach napisano w Polsce wiele powieści o zesłaniach, bardzo wzruszających, ale ich wadą jest często słaby styl. Prawdę mówiąc, i tu myślałam, że będzie podobnie. Tymczasem zdziwiłam się na plus, bo książka jest napisana znakomicie. 
Bohaterem jest niemiecki żołnierz, zesłaniec do kopalni ołowiu aż pod Cieśniną Berlinga. Wojna już się zakończyła, ale nie dla nich. Tam panuje bezczas i nieskończoność. Bardzo mi się spodobało w książce to, że nie było w niej kompletnie polityki. W zasadzie w książce nie pada słowo Hitler czy Stalin, Są tylko ludzie, albo dobrzy, albo źli. Okazuje się, że dobrych było więcej. Podróż Klemensa Forella trwała trzy lata. Zbieg nauczył się sztuki życia na Syberii i poznał tamtejszych mieszkańców, na przykład Jakutów oraz byłych zesłańców (akcja tocz się w czasach stalinowskich). Powieść nie jest więc nudną wyliczanką, ale zawiera elementy powieści przygodowej, łotrzykowskiej itd. Nie nudziła mnie kompletnie. Postacie epizodyczne w książce to naprawdę ciekawa galeria osobników: dobrych i złych. Innym bohaterem tej książki jest syberyjska zima, którą musi pokonać bohater, żeby powrócić do swojego kraju i żony. 
Książka pochłania. Daję jej 9 gwiazdek

piątek, 23 listopada 2018

Fajne książki na święta - polecam i 3 zaległości z zeszłych świąt

Cześć,
Bardzo się cieszę, że mój post o książkach świątecznych zaciekawił Was. Obiecałam, że napiszę o książkach świątecznych, które mnie zaciekawiły. Oto te książki. 
Numer 1 i 2:
Dwa 'klasyki' świąteczne":
Okładka książki Opowieść wigilijna
Nowe wydanie, od wydawnictwa Wilga, z 2018 roku
Okładka książki Świerszcz za kominem
To bardzo ładna książka, bardzo w stylu Dickensa. Przeczytałam ją w 2015 rok. 
Oto moja opinia:
Prawdę mówiąc, pewnie odkładałabym przeczytanie tej książki wciąż, gdyby nie blogerzy kochani. Pochwaliłam się, że chcę przeczytać i mnie zachęcili. Więc wczoraj usiadłam i przeczytałam. Książka niewielka, raczej opowiadanko, ale ujmuje już od pierwszych linijek. Jest to maestria języka i lekkości pisania. To historia domu i jego mieszkańców z perspektywy świerszcza za kominem. 
Dickens mówi o tym, co jest najważniejsze w miłości i w rodzinie: ciepło, dom, zrozumienie i zaufanie. To wspaniała opowieść na święta. 
Dickens używa swoich wypróbowanych metod, ale innowacyjny, jeśli chodzi o jego książki dla mnie, jest tutaj barwny język, przepiękny sposób opisania. Łącznie z wyrazami dźwiękonaśladowczymi i tą obrazowością opisu. 
Świetna, mądra lektura i bardzo przyjemna opowieść.
8 gwiazdek

Numer 3:
Wliczanie książek świątecznych innych niż Dickens zacznę od powieści, którą czytałam na święta ze 4 lata temu. Bardzo mi się spodobała, a teraz widzę, że Wydawnictwo Literackie ją wznawia. Autorki nie trzeba przedstawiać, bo to Fannie Flagg. Polecam, jeśli ktoś tej książki nie czytał i obok poprzednie wydanie: 
Okładka książki Boże Narodzenie w Lost River
Wydanie najnowsze, z 2018 roku
Okładka książki Boże Narodzenie w Lost River
Wydanie z roku 2008
Powieść jest bardzo ciekawa. Jej bohaterem jest facet po przejściach, rozbitek życiowy, który w Lost River próbuje poskładać sobie życie. W 2013 roku oceniłam ją na 6 gwiazdek, więc wysoko. 
Opinia:
Książka lekka, łatwa i przyjemna. Czytało mi się dobrze, bo lubię motyw ucieczki na wieś, aby zmienić swoje życie. Bohater wyjeżdża z mroźnego Chicago na południe USA, zgodnie z zaleceniami lekarza, który zapowiada mu, że nie przeżyje roku. Bohater ma więc wybór, albo chce się upić nad straconym życiem, albo posłuchać lekarza. Wybiera wyjazd, zakładając logicznie, że napić zdąży się po przyjeździe do celu. 
Język narracji jest lekki, prosty, ale wartki. Postacie ciekawe. Malownicze opisy rzeki, ptaków i ryb (to dla wędkarzy). 
Książka na zimowy wieczór, która poprawi humor.


Numer 4:
Druga propozycja świąteczna to zbiór opowiadań, ale autorami są wybitni polscy pisarze. Tematykę świąteczną potraktowali poważnie. Spodobało mi się to, że kilkakrotnie pojawia się motyw samotności w święta. Przecież często tak jest. Święta to często czas upiorów przeszłości, to czas tęsknoty za najbliższymi, aż wreszcie to czas, gdy widzimy, że z rodziny został tylko karp....
Okładka książki 9 Wigilii

Książkę wydał Świat Książki w 2007 roku. Po 11 latach nazwiska autorów dla młodego pokolenia mogą nie być znane, ale Antoni Libera, Paweł Huelle, Wojciech Kuczok i Jerzy Pilch to naprawdę dobre nazwiska autorów z lat 90-tych. Jak widać, okładka jeszcze nie była przesadzona stroikami i kolorami, ale stonowana, a zarazem piękna. 
Na LubimyCzytać wystawiłam książce notę 7 gwiazdek. Opinia:
Bardzo dobrą notę w moich oczach zbiorek zawdzięcza opowiadaniom: Stefana Chwina, Wojciecha Kuczoka, Antoniego Libery i Joanny Szczepkowskiej. Pozostałe - były dla mnie nie do przeczytania. Ominęłam je. Ale te, które przeczytałam były warte uwagi: o samotności, o sztuczności pozorów, o głodzie bliskości rodzinnej i braku wspomnień z domu rodzinnego, o traumach gułagów, o samotności starca i porzuconego człowieka. Powtórzyłam 'o samotności', ale już tak zostawię w recenzji, gdyż samotność opisana w tych opowiadankach jest dojmująca i wielopostaciowa, a jednak zawsze taka sama.

Numer 5:
To też zbiór opowiadań, ale z rejonu amerykańskiej prozy katolickiej. O dziwo mi się spodobało. 
Okładka książki Bożonarodzeniowe opowieści niezwykłe

Książkę oceniłam na 6 gwiazdek. Pamiętam, że mi się to dobrze czytało. 
Opinia:
Wydaje mi się, ze angielski tytuł jest bardziej adekwatny (Christmas Miracles - Świąteczne cuda). Bardzo odpowiadała mi formuła krótkich opowiadanek. Przeczytałam w 2 godziny. Dotyczyły zwyczajnych zdarzeń. Wszystkie rozgrywały się w USA, co przełożyło się na styl narracji. Książka spełniła moje oczekiwania o pozytywnych historiach związanych ze świętami Bożego Narodzenia. 

A na koniec przedstawię Wa książki świąteczne, które były nowościami w zeszłe święta. Wtedy nie zdążyłam ich przeczytać. Spróbuję w tym roku, ale nie wiem czy są warte mojego czasu. Jak myślicie?
Okładka książki Nie całkiem białe Boże Narodzenie Okładka książki Serce z piernika Okładka książki Anioł do wynajęcia

Pozdrawiam ciepło i ż prawie świątecznie.

środa, 21 listopada 2018

Opowiadania świąteczne - mamy już drugą połowę listopada i kolejny wysyp opowiadań świątecznych. Co sądzimy?

Gif świąteczny z 'internetów'...
Cześć,
Chcąc nie chcąc, znów o tej porze roku w Instagramie, Facebooku i na stronach księgarni internetowych oraz stacjonarnych punktach sprzedaży książek pojawiają się okładki i zapowiedzi opowiadań świątecznych. I o nich dziś napiszę. Do tego nawiązuje mój gif tytułowy. Kotek i święta. Prawda, że kwintesencja internetu?
Rok temu chciałam być bardziej kobieca niż jestem i w święta zaczęłam się katować kilkoma takimi opowiadaniami. 
Przypomnę Wam ten post. Oto link:
Napisałam wówczas, że
 Nie chcę wypowiadać definitywnych sądów, ale nie przeczytałam jej od deski do deski. Właściwie to zaciekawiły mnie dwa ostatnie opowiadania i je przeczytałam (Ałbeny Grabowskiej i Magdaleny Witkiewicz). Życiowe problemy, cudowne zbiegi okoliczności, książka tzw. kobieca.
Te dwa opowiadania by mi wystarczyły, bo zaspokoiły moją świąteczną potrzebę magii. A resztę sobie darowałam. Nazwisko Kalicińska mnie przestraszyło, bo 'Dom nad rozlewiskiem' mnie zanudził.
Ale dla miłośników obyczajówek książka byłaby ciekawa. (...) W zniesmaczeniu pożegnałam się też z antologią 'Podaruj mi miłość'. 
Znalezione obrazy dla zapytania siedem życzeń książka

To napisałam wówczas i naiwna myślałam, że te na siłę skonstruowane opowiadania (niczym zjazd rodziny, która normalnie się nienawidzi, ale w święta musi być miła, więc tak 2 dni rozmawia o niczym, żeby nastroju nie popsuć) już i tak nie są książkami, których powstanie miało głębszy sens, a tu już od miesiąca widzę kolejne śliczniutkie tomiki. Nie czytałam ich, więc ten post pokaże tylko okładki. Z ciekawości przeliczę ile na dzień 17 listopada (bo to w sobotę pisałam ten post) ukazało się na stronie Selkar.pl i Empik.com:

1. Uwierz w miłość, Calineczko 2. Magia grudniowej nocy 3. Wieczór taki jak ten 4. Gwiazdka z nieba 5. Trzy życzenia 
6. 
 7.  8. 
9.  10.  11. 
  12.  13.  14.  15.  16. 
17.  18.  19.  20.  21.  22. 
23.  

I to tylko z tego roku. Selkar miał 6 książek, a reszta to Empik. I nie chodzi mi już o poziom powieści obyczajowych w Polsce, bo to nie jest rozmowa na ten temat, ale o to, że 23 sztuki to naprawdę za dużo! 
Czy ktoś je wszystkie przeczytał i wie, która jest ciekawa? Bo co oryginalnego można napisać w tylu książkach!? To tak jak w listach miłosnych, po pewnym czasie pisze się to samo: Kocham Cię, kocham cię, kocham cię....
Wiem, mamy potrzebę słuchania takich banałów, ale te banały w książkach drążą kieszenie i trzeba przyznać, na żywo te okładki wyglądają zachęcająco. A plus klimat świąteczny i piosenka Wham Coraz bliżej święta i pieniążki idą jak woda... A poza tym, czy nie można raz na 10 lat napisać solidnąą antologię świąteczną dla kobiet lubiących powieści w stylu obyczajowym? Co roku wyciągałby sobie człowiek ją z półki i przynajmniej nie wydawałby kolejnych pieniędzy... Przecież sztuczną choinkę też kupujemy raz na kilkanaście lat.... Przypomnę, że taki Dickens napisał 'Świerszcza za kominem' i 'Opowieść wigilijną' półtora wieku temu, a one wciąż są czytane. A kto pamięta hit ubiegłych świąt, czyli zbiór 'Siedem życzeń", od którego zaczęłam ten wpis? 
W następnym poście napiszę o książkach świątecznych, które lubię. 
Pozdrawiam 
Iza 



poniedziałek, 19 listopada 2018

Prośba o dołączenie do mojego autorskiego projektu 20 książek o polskości z okazji stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę

Cześć,
Parę dni temu opublikowałam post pt. 

Literatura o polskości. Post okazjonalny w stulecie niepodległości Polski i ranking 20 najważniejszych książek o polskości według mnie

Jest on dostępny pod linkiem:


Był to mój własny pomysł, który zainteresował innych blogerów. To mnie skłoniło do stworzenia projektu:
Pisałam o nim pod tamtym postem i już kilka blogów na niego odpowiedziało, ale chciałabym go rozpropagować i wyjaśnić o co mi chodzi. 
Wymyśliłam, że może i inne blogi oraz profile na facebooku wezmą w tym udział i wytypują swoje 20 książek. Ja bym to potem zliczyła i wyliczyłabym wspólne 'typy', czyli książki, które się powtarzają. 
Chciałabym, żeby do projektu przystąpili i młodzi, bo interesuje mnie, jak oni widzą polskość. Chodzi mi o osoby wyuczone na lekturach z czasów gimnazjalnych, bo jak wiemy kanon lektur ciągle się zmienia. 

Jak rozumiem 'książki o polskości'?
Indywidualnie to rozumiem. Jeśli dla kogoś Polskę wyrażają kryminały Mroza, to niech je właśnie wyliczy w tym zestawie. Nie chciałabym, żeby to były lektury ze szkoły, bo tak wypada, chociaż bloger tego nie czytał, bo uważa to za nudziarstwo. Na razie zauważyłam, że powtarzają się 'Chłopi'. W jakimś zestawieniu zauważyłam też książki dla dzieci. Ja je też wymieniłam. 
I o takie indywidualne zestawienia proszę, jeśli chcecie. Bo to okazja jedna na 100 lat. A bo wiadomo co będzie za 100 lat? Może 'Gwiezdne wojny" albo 'Star Trek"?

Pozdrawiam,
Iza 

sobota, 17 listopada 2018

Evžen Boček cykl 'Arystokratka": 'Ostatnia arystokratka', 'Arystokratka w ukropie' i 'Arystokratka na koniu' - beczka śmiechu, naprawdę znakomita trylogia, wreszcie mamy książkę w stylu Szwejka ...

Okładka książki Ostatnia arystokratka Okładka książki Arystokratka w ukropie Okładka książki Arystokratka na koniu

Dzień dobry,
Dziś opiszę czeską trylogię 'Arystokratki', którą od dawna planowałam przeczytać, jeszcze gdy o 'Ostatniej arystokratce' rozmawiano w Polskim Radiu, a musiał to być rok 2015. Oto moje wrażenia.

Okładka książki Ostatnia arystokratkaOpinia:
Przyznam się, że bałam się ich, bo 'Szwejka' uwielbiam, ale wiem, że książkę w takim stylu trudno jest napisać, żeby zachować balans pomiędzy humorem, lekkością a narracją, że jednak książka humorystyczna powinna mieć sensowną fabułę i ciekawych bohaterów. Jest mi więc miło napisać, że na szczęście autorowi ta trudna sztuka się udała. Przyznaję książce całe 10 gwiazdek, bo moim zdaniem jest naprawdę świetna. 
W części pierwszej, wydanej w Czechach w 2012 roku, a w Polsce w 2015, Kostkowie sprowadzają się z Ameryki i wdrażają się w trudną sztukę prowadzenia zamku. Problemem są pieniądze, turyści i pracownicy zamku, kasztelan, kucharka i pan złota rączka, którzy mają zgorzkniałe charaktery. Problemem jest też zarabianie na zamku pieniędzy, tak potrzebnych przecież do jego utrzymania, co angażuje wszystkich członków rodziny. Narratorką jest córka Maria, która o tym co się dzieje pisze dziennik.
Humor jest sytuacyjny, ale przede wszystkim wynika z komizmu wynikającego ze zderzenia ponurych postaci mieszkających na zamku z sytuacjami i sposobem opisania tego przez Marię. Każde z nich to indywiduum z własnym zestawem dziwactw. Wszystko to jest zabawne, ale zabawne z klasą. Gdybym miała porównywać się do którejś postaci to z przykrością stwierdzę, że przypominam ojca, tego sknerę....
Nie wiem kiedy pisana była ta książka, bo w tej części jeszcze żyła księżna Diana....
10 gwiazdek

Okładka książki Arystokratka w ukropieDrugą cześć pt. 'Arystokratka w ukropie' w Polsce Statra Szkoła wydała miesiąc po pierwsze, czyli w styczniu 2016. W Czechach książkę opublikowano w 2013 roku (bazuję na haśle w Wikipedii).

Opinia:
W tej części nasi Kostkowie plus Deniska, Józef, pani Cicha i pan Stock wciąż walczą z hordami turystów. Śmiech wzbudzają ich szorstkie charaktery i znudzenie życiem, ale przede wszystkim zabawne sytuacje jakie ciągle dzieją się w trakcie zwiedzania oraz na skutek wymyślania kolejnych atrakcji dla zwiedzających. Każda z indywidualnych wad jest aż karykaturalna, bo na zamku Kostka wszystko jest większe i bardziej charakterystyczne. Ojciec Marii pieniądze gromadzi w sejfie Hitlera, pani Cicha bije niezliczone stada gęsi, pan Stock kładzie się w trumnę, Deniska szaleje w katakumbach. Nawet zapuszczony park jest ogromny, a zniszczony samochód jest zniszczony kompletnie. 
W tej części chciałam nawiązać do Szwejka, bo tutaj coś ze szwejkowatości jest. Chodzi o czeską manierę, żeby unikać patosu. U nas jest inaczej. Tam aluzje historyczne są subtelne i pełne dystansu. Czy my byśmy tak potrafili? To jest wspaniałe i za to kochamy czeską literaturę, bo my tej lekkości nie mamy.
10 gwiazdek

Okładka książki Arystokratka na koniuCzęść trzecia to 'Arystokratka na koniu' . W Polsce ukazała się w 2018 roku, zaś w Czechach w 2016. 

Opinia:
Czytana po części pierwszej i drugiej książka stanowi zakończenie historii Kostków. Nie odczułam, że jest mniej śmieszna niż te poprzednie, ale może i śmiałam się tak samo jak przy poprzednich, bo nie miałam przerwy w czytaniu. 
Polecam.

10 gwiazdek




UWIELBIAM CZESKI HUMOR
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars