piątek, 28 grudnia 2018

Wilkie Collins 'Kobieta w bieli' - kryminał iście wiktoriański....

Recenzencko (przedostatnia, garść miodu)

Książki tego wiktoriańskiego pisarza wydawnictwo MG przybliża nam od jakichś 3 lat. Ta książka 'Kobieta w bieli' reklamowana jest jako pierwszy wiktoriański kryminał, a więc zarazem powieść o cechach wiktoriańskich i cechach kryminału. Zachęciło mnie to, choć nie jestem fanką powieści wiktoriańskich. 'Duma i uprzedzenie' troszkę mnie zawsze denerwowała, 'Wichrowe wzgórza' zawsze uważałam za studium dla psychiatry, specjalizującego się w obsesjach. Tylko 'Jane Eyre' były dla mnie ciekawe, bo i bohaterka miała krytyczne podejście do siebie i dystans. No a poza tym, głównym tematem tych książek było wyjście za mąż oraz życie arystokracji. No to ja w okresie nastoletnim, gdy to dziewczęta zaczytują się w 'Dumie i uprzedzeniu' szlochając w poduszkę, byłam dziewczęciem-odmieńcem, któremu tematyka szukania męża wydawała się czymś nie tyle dziwnym, co chorym, głupim, 'zawczesnym' w wieku nastoletnim. Nigdy podejście, żeby 'szukać póki jest duży wybór' nie był mi bliski. Dość powiedzieć, że owszem, przeczytałam te dzieła wtedy, bo wypadało, ale mnie one wynudziły. Z miłości w literaturze wolałam w tamtym wieku znacznie płominniejsze 'Przeminęło z wiatrem' i rodzima 'Trędowata'. Próbowałam się zachwycić ponownie po dekadzie, gdy znów nastała moda na powieści wiktoriańskie i owszem, przeczytałam je, ale znów się nie zachwyciłam. 
Ale Wilki Collins mi się spodobał. Nie jest to pisarz wybitny, ale świetny pisarz popularny, który potrafi zaciekawić fabułą. W 'Kobiecie w bieli' połączył powieść wiktoriańską, a więc o małżeństwie w arystokracji angielskiej z cechami kryminału. Musiał uważać, żeby nie narazić czytelniczki na omdlenie, więc musiał jakoś połączyć cechy kryminału, opisującego zbrodnię, morderców i ofiary z wrażliwymi odbiorcami. Chyba musieli być wrażliwi i w dobrym tonie, bo świadczy o tym niby epizodyczna rozmowa bohatera z najpiękniejszą bohaterką tej książki Laurą, gdy ta była panną na wydaniu. Pyta się ją Walter o to jak planuje spełniać 'obowiązki małżeńskie' z facetem, którego nie znosi, jeśli chce się zgodzić na ten ślub. Dziewczyna patrzy na niego bawolim wzrokiem... I po dłuuugim namyśle mówi, że nie rozumie... I ja się tak zastanowiłam, że jednak brak edukacji seksualnej w dawnych czasach był przyczyną wielu tragedii. Tak jak i tu. Mniejsza z tym, to epizod. 
Cechy wiktoriańskie tej powieści to nie tylko wyjście za mąż, ale i bardzo długie dialogi pomiędzy bohaterami, to listy i liściki, schadzki w parku itd. itp. Wszystko to jest ciekawe dzięki temu, że Collins stworzył charakterystyczne postacie drugoplanowe, które stworzyły tę powieść. Marianna to kobieta samodzielna myślowo, inteligentna i sprytna. To ona oraz blady na jej tle Walter ciągną tę fabułę. Ciekawy był pomocnik głównego bohatera Frosco, dziwak wuj Fryderyk Fairlie, jest też opętana obłędem dziewczyna oraz jej tajemnicza matka. Same główne postacie: idealna Laura i sir Parsival (jaki dobór imienia!) Glyde są raczej blade na tle postaci drugoplanowych. Laura jako panna to już w ogóle jest jak nimfa eteryczna, która denerwuje swoim postępowaniem. W dzisiejszych czasach kompletnie tego nie rozumiemy. Znacznie lepiej wypada już po ślubie, gdy okazuje się, że dziewczyna ma swoje zdanie. 
Cała intryga jest ciekawa i nie do odgadnięcia aż do końca. To dobrze, bo człowiek ma ochotę czytać tę grubiutką powieść. Autorowi udało się pokazać niuanse i zasady rządzące światem ówczesnej arystokracji. Również to, dlaczego blada Laura miała takie wzięcie, a jej przyrodnia siostra Marianna, choć ciekawsza i inteligentniejsza, żywsza i ciekawsza kompletnie się nie liczyła na rynku matrymonialnym....
6 gwiazdek
Za książkę dziękuję wydawnictwu MG

16 komentarzy:

  1. Kiedyś z pewnością przeczytam jedną z powieści tego autora a potem zobaczymy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jakie odniesiesz wrażenia. Naszykuj się na lekturę lekką, bo to powieści popularne.

      Usuń
  2. Uwielbiam powieści wiktoriańskie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie napisałaś o tej książce, jak i o swoich przygodach z romansowymi lekturami w wieku nastoletnim. Z książek, o których wspominałaś, "Dumę i uprzedzenie" polubiłam (ale czytałam ją już trochę później), "Jane Eyre" niestety nie. "Przeminęło z wiatrem" też czytałam w wieku nastoletnim i też uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wszyscy uwielbiają, tylko ja jakoś nie. Obiektywnie mówiąc, 'Wichrowe wzgórza' są o wiele lepszą powieścią artystycznie niż powieści Wilkie Collinsa. To jest pisarz popularny.

      Usuń
    2. I mam dobrą wiadomość: to już koniec tekstów recenzenckich!Jeszcze za chwilę ukaże się tekst o wydaniu Nędzników i tyle ;)

      Usuń
  4. "Kobieta w bieli" i "Kamień księżycowy" to najlepsze powieści Wilkie'go Collinsa. Arcydzieło stylu przede wszystkim! Jaka cudowna konstrukcja! Niestety, reszta powieści tego pana można sobie darować.
    I taka uwaga. Tego, epoka wiktoriańska zaczyna się od 1837 roku, kiedy Wiktoria wstąpiła na tron. Jane Austen zaś pisała w epoce Jerzego IV Hanowerskiego, kiedy to epoce wiktoriańskim nikomu się nie śnilo! "Duma i uprzedzenie" wyszły w 1813 roku :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyjaśnienie. Pewnie nadal będę mówić o powieściach wiktoriańskich, ale świadoma nadużycia. Ja jeszcze czytałam jedną książkę Wilkie Collinsa 'Córki niczyje'. No, fajna, taka lepsza niż serial w telewizji. Właśnie sprawdziłam przy okazji, że 'Kobietę w bieli' po polsku wydał Czytelnik w 1961 roku.

      Usuń
    2. "Córki niczyje" sobie kupiłam w wydaniu MG i nie przeczytałam z tegoż właśnie powodu, że to MG ;))) Jak dla mnie zbyt mały druk i zbyt wąskie interlinie. Oko się męczy, zaczęłam, nadgryzłam, rzuciłam o podłogę, podniosłam i podarowałam lokalnej bibliotece. Może inni mają lepsze oczy>?

      Usuń
    3. Z tą epoką wiktoriańską to jest powszechny błąd na blogach książkowych, ludzie z rozpędu przypisują Wiktorii cały XIX wiek :))) Gdzie mogę, to prostuję!

      Usuń
    4. Wie Pani, że coś z tą interlinią jest na rzeczy. Po ostatnim maratonie czytelniczym, gdy to przez kilka dni pod rząd czytałam książki MG (tak się złożyło) to miałam zawroty głowy. Dlatego cenię ebooki, bo czytnik ma opcję wyboru czcionki i wielkości czcionki! A powieść pamiętam była ciekawa. Pamiętam, że kojarzyła mi się z telenowelą.
      Dzięki za to sprostowanie, bo to istotny błąd.

      Usuń
  5. Chciałabym koniecznie przeczytać....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie położyłam ją na półce i się nią cieszę, ale może serce mi się nasyci i nie będę już do niej przywiązana. To ciekawa książka. Mało ambitna, ale ciekawa.

      Usuń
    2. Nie sprawdzałam, ale może moja biblioteka ma....

      Usuń
    3. A jak nie ma, to z chęcią Ci dam.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars