poniedziałek, 7 stycznia 2019

Podsumowanie prawie czteroletniej przygody z recenzowaniem książek dla wydawnictw i autorów

Cześć,
Podsumowałam już miniony rok. W oddzielnym poście chciałam podsumować zamknięty już trzyletni okres recenzowania książek dla wydawnictw i autorów. Było sporo wydawnictw, które trwały do końca, sporo jednorazowych przygód, sporo urwanych, były książki dla autorów. Łącznie 330 sztuk! 
Oto kolaże zdjęć, jakie Google przechowało, choć wykasowałam posty. Google zawsze pamięta! Pamiętajcie zanim coś wrzucicie. 
Podzieliłam je na lata:
Początki 

Rozkwit

Jak widać, najbardziej zabałaganiony rok....

Poukładany rok. Od połowy zmierzało chyba do zakończenia. Cieszę się. 

Zrobiłam rachunki, zestawienia i statystyki. Większość Wam daruję, bo to nudne. Zostawię to, co najważniejsze. 
W lutym 2015 roku założyłam tego bloga, a pierwsza propozycja przyszła niespodziewanie jakoś tak w maju. Od Pascala. Potem Marginesy. MG i Literackie, Czarne. TO początki. W 2016 sporo czytałam dla Frondy i Helion. Były też i inne. W ostatnich 2 latach wielką przyjemność czerpałam z książek WUJ i Noir sur Blanc.
    Wszystko dobre, co się dobrze kończy. A nie ma nic wiecznego. Co się urodziło, umrzeć musi. Jest czas na wszystkie rzeczy pod słońcem... itd.      
     
Wyliczenia w cyfrach             
               
  • W 2015 roku zrecenzowałam 33 książki papierowe dla wydawnictw i autorów oraz 2 ebooki. 
  • W 2016 roku -II- 86 papierowych, 3 ebooki i jeden audioboook.
  • W 2017 roku -II- 99 papierowch.
  • W 2018 roku -II- 112 papierowych i jeden ebook. 
Miało więc być w zamyśle dodatkowo, epizodycznie, a przekształciło się w ogromny wysiłek czasowy i intelektualny, żeby ocenić obiektywnie, a zarazem jakoś sympatycznie, żeby było profesjonalnie, żeby wreszcie często zmuszać się do skończenia książki, na którą miałam chęć, gdy 'zamawiałam', ale po miesiącu albo dwóch, gdy trzeba było przeczytać, to nie miałam już na to ochoty.  Było nawet tak, tuż po ślubie, że zrywałam się o 4 rano, żeby przeczytać choć kawałek książki...  Rozumiecie, ze mam dość. 
Teraz wiele osób przechodzi na zawodowstwo, czyli na płatność. Puszczałam Wici, podpytujące w kilku postach, ale to wciąż tabu. No więc przyjrzałam się to tu, to tam i doszłam do wniosku, że to chyba nie dla mnie. Zresztą, zmęczona jestem. Gdy więc blogerzy książkowi zaczynają zarabiać, ja się wycofuję. A co tam. Zawsze tak robiłam i nigdy nie miałam smykałki do pieniędzy. Podziękowałam więc grzecznie za współpracę i zakończyliśmy z wydawnictwami w miłej atmosferze. A to mnie mocno cieszy, te miłe słowa na koniec. To dla mnie bardzo miłe. 

Dalsze podliczenia

Teraz przeliczę Wam ile procentowo książki recenzenckie stanowiły procent wszystkich w danym roku. Bo poza tymi stosami zawsze starałam się przeczytać coś z własnych zapasów, lubię przecież historię, klasykę, biografie, reportaże itd, nie tylko nowości. One nie stanowią mojego głównego hobby. Lubię, kocham też audiobooki, ale w ciągu tych 4 lat nie miałam jak słuchać więcej niż 1 audiobook na miesiąc. 
  • Łącznie było to 47 audiobooków. 
  • Papierowych swoich - 42 
  • Ebooków swoich - 90
  • Czyli na 330 recenzenckich tych innych wypada 179. TO jest 59%. 
Inaczej mówiąc 60 % lektur w ciągu tych 4 lat stanowiły recenzenckie. To bardzo dużo. Za dużo, zważywszy, że wydawnictwa raczej wydają nowości, wiadomo, a reportaże i biografie, choć często fascynujące, to są miksem tematycznym, uzależnionym od tego, co akurat się ukaże. Chodzi o to, że ja czytelniczka nie mogłam ciągnąć danego wątku, ale przeskakiwałam z pszczół do Rwandy, z urobionych do Piastów, z Wazów do niedźwiedzi itd.

Co nam zostało z tych lat miłości pierwszej....
Przeliczyłam też ile książek zostawiłam, a ilu się pozbyłam. Tak jak napisałam chyba na początku, zazwyczaj wszystkich pragnęłam albo się napaliłam, gdy przeczytałam maila od wydawnictwa lub informację o zapowiedziach na stronie wydawnictw, a tych przypadkowych było naprawdę niewiele. Tak więc cieszyłam się z każdej przesyłki. To było bowiem moje marzenie od zawsze, gdy to czytałam tylko książki z biblioteki albo pożyczone od znajomych, żeby tak mieć kryminały od Amber (pamiętacie tę serię) albo własne klasyki literatury popularnej. Recenzowanie to umożliwiło. Blog to umożliwiał. 
Ale jak już tak około 2017 książki zaczęły przychodzić w postępie geometrycznym, gdy nie szło zaplanować półki, gdy już mi się przestało mieścić, a znajomi nie mają takiego gustu, co ja, to zaczęłam się tych książek wyzbywać. 
Co zostało? Z 330 zostało mi na dzień dzisiejszy 164. I raczej pozbędę się jeszcze około 13. 
Czyli w przypadku przeszło połowy tych cudeniek zapał okazał się słomiany. Kilka książek, których się pozbyłam, ceniłam bardzo, ale wiem, że już bym do nich nie wróciła. 

Przeliczenie gatunkami:
Z racji tej, że na LubimyCzytać prowadziłam półeczki pod względem gatunków literackich, to łatwo mogę teraz wyliczyć, co najczęściej 'zamawiałam', 'recenzowałam', 'godziłam się czytać". 
  1. Najwięcej, jak się okazuje, zrecenzowałam obyczajówek. Łącznie to 141 książek na 3 półkach: O zmianach, zakończeniu i początkach' (tak nazwałam tę półkę, w której umieszczałam obyczajówki z tym motywem. To moja prywatna nazwa). O dziwo ich było bardzo dużo - 78 sztuk: Ludzkie historie -37; Czytadła pozytywne - 26 sztuk. Zostały: 63, w tym o. zak. - 35, Cz.p: 8, L.h.: 20
  2. Literatura obca: 94 książki    - Zostały mi 62 książki
  3. Biografie: 63 książki    - Zostały mi 32 książki. 
  4. Historyczne (powieści i popularnonaukowe): 58. Zostało: 31 książek
  5. Powieści historyczne (czasem półka pokrywała się z 'historycznymi', a czasem nie, bo były takie powieści, które miały w tle historię, ale nie można z nich odczytać obrazu epoki): 42 książki. Zostały: 23 książki
  6. Reportaże i myśli o świecie: 41 książek. Zostało: 14 książek
  7. Podróżnicze i przyroda: 31, Zostało: 9
  8. Literatura polska -24, Zostało: 16
  9. Kryminały: 20, Zostało: 5
  10. Poradniki: 15, Zostało: 5
  11. Sensacyjne: 12, Zostało: 0
  12. Religia: 12, Zostało: 5
  13. Humor: 7, Zostało: 6
  14. Literatura dziecięca i młodzieżowa: 6. Zostało: 0
  15. Albumy: 5, Zostały: 3
  16. Poezja: 4, zostały: 3
  17. Fantastyka: 3, zostały: 3
Nie dałam rady: 2
Przekartkowane: 9

Czyli najwięcej zostawiłam książek z literatury obcej i polskiej, historycznych i biografii. Najwięcej wyzbywałam się czytadeł, ale i reportaży, a to dlatego, że choć je cenię bardzo, to wiem, że nikt z mojego otoczenia tego nie czyta, więc by leżały. Z bólem serca postanowiłam je więc przekazać komuś, kto się ucieszy. 
 Podsumowanie

Po tym wyliczeniu powyżej łatwo już mogę sama sobie powiedzieć, że ta największa grupa książek, czyli obyczajówki, lepsze lubi gorsze, te 141 książek to książki, które wybrałam pod wpływem chwili. Na ogół nie czytam takich książek. Czyli czytanie recenzenckie może i poszerza horyzonty czytelnicze z nastawieniem na nowości, ale i zarazem odciąga od zainteresowań. Zanim zaczęłam prowadzić bloga, najwięcej czytałam historycznych, biografii, podróżniczych, reportaży i tzw. wybitnych. Literaturę lekką traktowałam jako przerywnik. Przeszkadzało mi też brak czytania ciągłego, pisarzami i według literatury danego kraju. Mózg mi się z tego poszatkował. A ja lubię porządek i poukładanie. Był jednak czas, gdy obowiązek wstania o napisania posta był dla mnie ważny i potrzebny. 
Cieszę się jednak z tej biblioteczki, tych 160 nowych książek. Ale to tylko przedmioty. I tak książki ma się w głowie. 
Słowo o Was
Największy plus z tego bloga to Wy, stali czytelnicy. Trochę tu poszatkowałam to to, to tamto, pousuwałam posty, akapity, usunęłam nawet fanpage oraz profil Łęckiej na fb i Instagramie, ale cieszę się, że są stali czytelnicy, że czytalność i wejścia są na stałym poziomie, bo jednak głupio tak, gdy żywa dusza nie wchodzi. Dlatego po 4 miesiącach zamknęłam blog poetycki 'Z poetyckiej półki Łęckiej', gdyż wejścia na poziomie 11 osób na post są  zniechęcające. Ale zauważyłam, że są fani poezji, tylko że wiersze raczej czyta się w samotności, w oderwaniu od internetu.
Co jeszcze mam powiedzieć? Stałam w październiku na rozdrożu blogowym, bo zauważyłam, że część blogerów - słusznie - domaga się zapłaty za swoją pracę. Ja żądać nie mam śmiałości, a nikt i nie zaproponował tego. Z wydawnictwami rozstałam się dobrowolnie i bardzo grzecznie i mile. Bardzo mnie to cieszy, bo takie miłe rozstanie wróży przyjaźń....Zresztą, nie wiem czy bym się na to zdecydowała, bo profesjonalizm oznaczałby solidność nawet jeśli książka nas nudzi. No i czas. Chciałabym, żeby moje czytanie znów sprawiało mi przyjemność, żeby nie gnać z czytaniem jak na maratonie, żeby książka zostawała w głowie, a nie na pękających półkach, żeby znów była uprzyjemniaczem życia, a nie smutnym obowiązkiem, pańszczyzną.

Archiwalne recenzje
Jak wiecie, moje pisanie jest dosyć osobiste. W każdy tekst lubię wplatać coś od siebie. Po latach postanowiłam to powyrzucać, tak jak i streszczenia akcji.  Powyrzucałam większość postów z bloga, a pozostawiałam wywiady. Wszystko mam na dysku, w dokumencie, a recenzje po edycji znajdują się na LubimyCzytać na moim profilu Renax. 
Pojawiły się jednak zapytania o teksty archiwalne. Może więc to zapiszę na stronie w ciągu alfabetycznym? 
Bo tak jak to było, przeszło 700 postów od Sassa do lasa jest dla mnie nie do zaakceptowania. Lubię, żeby było jak w Wikipedii. 
Może więc tak to zostawię. 
Pozdrawiam 
Renata

21 komentarzy:

  1. Czekaj, czekaj... Czyli co? Koniec blogowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś pomyliłam. Miało być koniec recenzowania. Chciałabym prowadzić bloga na bieżąco. Nie wiem heszcze co z archiwalnymi.

      Usuń
  2. Z całego serca życzę Ci abyś czerpała radosć z każdej przeczytanej książki. Aby każda książka była dla Ciebie kolejną przygodą, furtką do niesamowitego świata i dostarczała Ci całą masę cudownych przezyć, doświadczeń, przemyśleń. Abyś czytała dla siebie a nie dla kogoś lub pod publikę :) ale chyba czasem coś tu napiszesz jeśli będziesz miała ochotę podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, właśnie sobie to uświadomiłam, że nie muszę się zmuszać. Planuję pisać na bieżąco. Natomiast z czytanie to muszę przywyknąć. Dziś właśnie brnęłam przez nudną książkę aż mi się przypomniało, że przecież nie muszę. Przywykłam jak pies do łańcucha.

      Usuń
    2. Niczego nie musisz... nikt do niczego nie może Ciebie zmuszać. Książki są po to aby czytać z przyjemnością a nie stresem ze ktoś stoi nad Tobą i pilnuje jak dziecka abyś przeczytała (jak rodzice szkolną lekturę). Mam nadzieję, że szybko odzyskasz tę wolnośc, poczujesz jej smak i prawdziwą radosć z czytania ale tak na 100% :)

      Usuń
    3. Czytanie bez przymusu to całkiem inne czytanie... Szukam przyjemności lekturowej...

      Usuń
    4. I tak właśnie być powinno :)

      Usuń
  3. Bardzo dobrze rozumiem, dlaczego zamknęłaś blog poetycki. Fajnie, że był jakiś czas i za to i za wszystkie szczere recenzje, dziękuję :) Życzę dużo radości z czytania i blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia na nowej drodze czytelniczego życia :)
    To jakby powrót do źródeł - czytanie dla przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Choć wczoraj nie było przyjemnie, nudziłam się, ale potem mi się przypomniało, że przecież już nie muszę...

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem Twoich wyliczeń! Musiało to Ci zabrać dość sporo czasu.
    Nic w internecie nie ginie - to główna zasada :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie. Lubię liczyć. Kiedyś mężowi przeliczyłam to i owo... To był zdumiony i kazał przestać.... Lubię liczyć.

      Usuń
  6. Brawo! Kurczę, niesamowite podsumowanie, z którego bije (przynajmniej dla mnie) jeden wniosek - czytanie ma sprawiać przyjemność :) Recenzowanie i dostawanie książek jest fajne ale też strasznie wiążące. Jak prawdziwa praca ;) a każda praca gdzie trzeba do czegoś zmuszać i gonią terminy w końcu zaczyna męczyć.
    Życzę Ci, żebyś złapała oddech i wróciła ze swoimi tekstami o książkach - to, że zazwyczaj nie komentowałam, nie znaczy, że nie czytałam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Nowe teksty będę dawać. Ale zastanawiam się nad starymi. Jeśli da się zrobić kopiuj wklej z lc to będą. Problemem jest grafika.

      Usuń
  7. Jeśli dalej utrzymałabyś takie tempo to mogłabyś otworzyć małą księgarnię :) Ja recenzuje książki dla portalu sporadycznie, czasami raz na m-c, a czasami przez kilka m-cy nic. Podoba mi się taki układ, bo nie dość, że wolno czytam to jeszcze wolniej piszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO dlatego myślałam, że zamknęłaś bloga.... Zgadza się, mała księgarnia... Przyrost książek w formie geometrycznej. Większość książce porozdawałam, bo to przesada. Za dużo powieści to też źle, bo człowiek przestaje mieć z nimi osobisty kontakt...
      A teraz zauważyłam, że nie mam już ochoty na żadne nowości. I to chyba dobry znak, bo będę na spokojnie czytać to, co mnie interesuje.

      Usuń
  8. Fajnie jest czytać, gdy się nie musi.....przetestowałam to w o wiele, wiele mniejszym wymiarze i Ci się nie widzę, że się zniechęciłaś....tym bardziej, że w 2018 to już była tytaniczna praca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i cieszę się, że zrezygnowałam. Jestem tak zmęczona, że nawet nie zaglądam na nowości wydawnicze. O, teraz czytam książkę i nie spieszę się, wracam do niektórych fragmentów. Po prostu ciesze się lekturą.

      Usuń

Dziękuję za komentarze.

Wiecie, że usunę komentarze rasistowskie i obraźliwe. Dziękuję za uwagi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars